czwartek, 26 listopada 2015

Stacja PKP

Siedziałam sobie spokojnie na stacji PKP czekając na swoją koleżankę, z którą dawno się nie widziałyśmy ponieważ przeprowadziła się daleko ode mnie, gdy poczułam doskwierający głód. Jako że moja koleżanka przyjeżdżała do mnie po obiedzie, który miała zjeść w pociągu, a ja tego dnia nie zdążyłam zjeść, postanowiłam sobie kupić coś w budce obok, które umilą mi długie oczekiwanie. Okazało się, że mają tam najlepsze mrożone pieczywo, a dokładniej kupiłam sobie przysmak bawarski i koronę z kremem, które jak się okazało były z firmy Ambasador 92. Po odebraniu zamówienia wróciłam na miejsce, w którym czekałam, szczęśliwa jak nigdy że zaraz zacznę pochłaniać sporą ilość kalorii. W momencie gdy robiłam pierwszy kęs, kątem oka zauważyłam postać stojącą obok mnie. Odwróciłam się w stronę tej tajemniczej osoby i to był mój błąd. Obok mnie stał tak zwany "osiedlowy menel", a moje spojrzenie było dla niego zaproszeniem do rozmowy. Uśmiechnął się więc wyżej wymieniony osobnik swoim niepełnym uzębieniem i zaczął... - ale ładne bułeczki, wyglądają smakowicie... - z tej budki jest najlepsze mrożone pieczywo w mieście marki Ambasador 92 – powiedziałam. - czy gdybyś nie mogła zjeść to mógłbym dokończyć po tobie? Spojrzałam na niego i zrobiło mi się strasznie głupio, że tak szybko go oceniłam jako pijaka, który zaraz zacznie żebrać o pieniądze na alkohol, a on najzupełniej w świecie był głodny jak ja, lecz jemu się nie poukładało w życiu. Jako osoba o wielkim sercu oddałam mu całą porcję ale na szczęście podjechał pociąg i wysiadła moja koleżanka z którą szybko udałam się do domu na obiad. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz