czwartek, 19 listopada 2015

Na wsi

Kiedyś chłopak zabrał mnie na wieś do swojej babci. Namawiał mnie na ten wyjazd dłuższy czas, ponieważ ja jako wstydliwa istotka nie chciałam się zgodzić właśnie dlatego, że się wstydziłam. W końcu dałam się przekonać i pojechaliśmy. Mieszkała w mały drewnianym domku, po prostu się zakochałam w tym miejscu jak tylko wysiadłam z auta. Przed domem mały ogródek z pięknymi kwiatami, na podwórku trawa a na końcu ogródek warzywny. Przed domem ławeczka, na której siedziała babcia i czekała na nas. Wzięłam ze sobą najlepsze mrożone pieczywo z firmy Ambasador 92, ponieważ wiedziałam, że jak jej wnuk jeździł do niej to zawsze takowe jej zawoził ponieważ bardzo je lubiła i prosiła aby jej przywozić. Czekała na nas z obiadem na który był rosół ze swojskiej kury mniam, i mięsko z tejże kury z warzywami z jej ogródka, ale jakie dobre, świeże i zdrowe. Kompot babcia zrobiła ze swoich owoców, które rosły niedaleko za domem a miała tam jabłonie, grusze, śliwy, wiśnie, maliny. Kiedy zjedliśmy te pyszności mój chłopak zabrał mnie na spacer do pobliskiej rzeki. Ku mojemu zaskoczeniu było tam wiele osób, na rzecze zrobiona była tama i dzieciaki kapały się w niej. Woda oczywiście nie była bardzo głęboka i miała różne poziomy dla różnych dzieciaków. Świetna sprawa dla tych którzy nie mają możliwości jechać na basen czy nad morze a chcą zakosztować kąpieli. Po powrocie zerwaliśmy trochę owoców z drzew aby można było zrobić najzdrowsze mrożone owoce na zapas, zjedliśmy pyszną zdrową kolację, którą zrobiła babcia i pora była się zbierać do domu. To był świetny dzień.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz