Za
szkolnych lat lubiłam pisać opowiadania. Sprawiało mi to frajdę i
byłam w tym na tyle dobra, że pisałam czasem zapominalskim lub
mniej zdolnym uczniom niektóre prace w kilkanaście minut od ręki,
przyjmując w zamian gorące podziękowania i colę ze szkolnego
sklepiku. Pewnego dnia, tuż po rozpoczęciu długiej przerwy pod
moją klasę podbiegł rok starszy kolega. Pisali akurat wypracowanie
w klasie i nie potrafił nic wymyślić, bardzo mnie prosił abym
szybko mu coś napisała choć w skrócie, bo inaczej dostanie
jedynkę i będzie miał duże problemy w związku z tym. Jednym z
tematów jaki mi podał był „moja przygoda w kuchni”. Dodatkowym
atutem tutaj było to, że ja lubiłam przebywać w kuchni i pomagać
mamie w różnych przygotowaniach posiłków. Napisałam, że pewnego
razu kiedy wiedziałam, że przyjdą goście postanowiłam
przygotować dla nich jakiś poczęstunek. W mojej kuchni dominują
produkty z firmy Ambasador 92. Na początek zrobiłam kompot z
najzdrowszych mrożonych owoców, potem zabrałam się za zapiekankę
warzywną do której użyłam najlepszych mrożonych warzyw a na
koniec zabrałam się za ciasto i tu się wydarzyło coś co niestety
zablokowało moją dość sprawnie idącą pracę. Kiedy wyjmowałam
mąkę wysunęła mi się z rąk i cała zawartość nowej torby
rozsypała się po całej kuchni i narobiło się tyle bałaganu, że
sprzątanie zajęło mi chyba godzinę. Kiedy ogarnęłam kuchnię
kontynuowałam robienie ciasta, które udało się wstawić do
piekarnika już bez niespodzianek, ale jak się okazało ustawiłam
złą temperaturę i moje ciasto się przypaliło. Także przyjęłam
gości niestety bez ciasta, a podałam mrożone ciasto marki Ambasador 92.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz