Jesień kojarzy mi się także z
winogronem. W ogrodzie rośnie winogron już od wielu lat dlatego się
rozrósł i jest go naprawdę sporo. A w tym roku obrodził bardzo
ładnie. Postanowiliśmy go jakoś wykorzystać, bo wiadomo nie zje
się aż tyle. Daliśmy znajomym i sąsiadom a z reszty
postanowiliśmy zrobić wino. Po śniadaniu na które było najlepsze mrożone pieczywo, postanowiliśmy udać się do ogrodu. Poszliśmy
zrywać winogron przy czym trzeba było się troszkę także
nagimnastykować, ponieważ niektóre gałęzie poszły naprawdę
wysoko i potrzebna była drabina aby móc dostać się do tych
najwyższych partii, a na samej górze wiadomo największe i
najładniejsze. Jak to często bywa. Oberwaliśmy wszystko i po
wyczyszczeniu wsypaliśmy do słoja na wino. Zasypaliśmy cukrem i
odstawiliśmy, potem nastąpiła dalsza procedura związana z
robieniem taka jak drożdże i inne jakieś dodatki, ja nie za bardzo
wiem jak się to robi i co dodaje, pozostawiłam to rodzicom, którzy
pamiętają jak ich rodzice kiedyś tam robili. Część winogronu
zamroziliśmy aby było na kompot jako najlepsze mrożone owoce,
które kupujemy tylko marki Ambasador 92, wiadomo, że te najlepsze,
ale swoje też będą pyszne tak jak firmowe. Cały okres fermentacji
i robienia się wina trwa dość długo, dlatego musimy cierpliwie
czekać na efekty, ale myślę że do świąt się zrobi i będziemy
mogli się w święta pochwalić własnym wyrobem. Poczęstować
gości do obiadu lampką swojego wina. Czekanie, czekanie, czekanie,
ale mam nadzieję że będzie się opłacać, bo ten smak swojskiego
wina jest bezcenny. Już nie możemy się doczekać kiedy wreszcie
się to nasze wino zrobi, ale poczekamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz