wtorek, 17 listopada 2015

Kemping

Było to kilka lat temu. Wracaliśmy z Holandii. Ciągnęliśmy ze sobą ładny, duży kemping. Pomimo że podczas jazdy przebywanie w środku jest zabronione, to znajomemu chciało się spać i poszedł do środka. Rozebrał się i w majtkach spał sobie smacznie, kiedy my jechaliśmy dalej. Po dłuższym czasie stanęliśmy na stacji po kawę. Kupiliśmy jeszcze do tego pyszne mrożone pieczywo na dalszą drogę. Znajomy się w tym momencie przebudził się, niepostrzeżenie wyszedł za kemping i załatwiał w najlepsze potrzeby fizjologiczne, gdy my odjechaliśmy bez niego. Nikomu nawet nie przyszło by do głowy, że mógłby wysiąść, wszyscy byli przekonani, że ciągle śpi. Tak więc został przy granicy po polskiej stronie, w samych majtkach bez telefonu. Szybko zjawiła się policja, wytłumaczył, że pomimo zakazu spał w kempingu podczas jazdy, a my lecimy właśnie autostradą w kierunku Katowic. Policja na kogutach zaczęła nas gonić. Gdy nas złapali, zapytali kogo mamy w kempingu. Jak kogo? Przecież się nie przyznamy, bo jest za to mandat. Mówimy, że nikogo nie ma. Pytanie się powtórzyło kilka razy, aż wkurzony kumpel krzyczy z radiowozu „zostawiliście mnie na stacji, wszystko powiedziałem". Dostaliśmy mandat, chociaż jak nas zatrzymali to naprawdę nie mieliśmy nikogo, więc trochę niesprawiedliwie, no ale cóż. Zatrzymaliśmy się potem na obiad oczywiście w świetnych humorach, nawet koledze się poprawił mimo takiej niemiłej przygody. Zamówiliśmy najlepsze mrożone warzywa marki Ambasador 92 jak było napisane w karcie i ruszyliśmy dalej w trasę do domu. Do dziś się śmiejemy ze spania w kempingu podczas jazdy i na pewno nigdy tego nie zapomnimy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz