wtorek, 23 czerwca 2015

Piekarnia

Będąc w urzędzie załatwić sprawy spotkałam koleżankę z którą już dawno się nie widziałam, zaczęłyśmy rozmawiać i od razu postanowiłyśmy gdzieś przysiąść ponieważ już wiedziałyśmy, że nam zejdzie ponieważ trzeba nadrobić czas od ostatniego spotkania. Już po pierwszych chwilach rozmowy było wiadomo że wydarzyło się dużo i będzie o czym odpowiadać. Fajnie się złożyło ponieważ akurat niedaleko znajdowała się mała kawiarenka do której poszłyśmy na kawę i lody. Opowiadałyśmy na zmianę co tam się u nas działo. Okazało się, że obie byłyśmy na wakacjach za granicą pierwszy raz w życiu i to w tym samym roku, a nawet kraju. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się że nasi mężowie pracują za granicą i to do nich pojechałyśmy na wakacje. Także obie byłyśmy przez jakiś czas słomianymi wdowami haha. Ja powiedziałam, że pracuję w firmie Ambasador 92, koleżanka natomiast pracowała w piekarnictwie, a dokładnie w piekarni. Niedawno się tam zatrudniła i jeszcze nie przyzwyczaiła do pracy w nocy, no ale jak sama mówiła z czasem się człowiek do wszystkiego przyzwyczai. Co prawda z wykształcenia nie jest piekarzem, a nawet nie ma z tym nic wspólnego, ale „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma” jak mówi powiedzenie. Powspominałyśmy jeszcze trochę stare czasy, opowiedziałyśmy sobie o koleżankach, co u nich, z którymi ja miałam kontakt a ona nie i odwrotnie i niestety musiałyśmy się rozstać ponieważ domowe obowiązki wzywały, a i koleżanka musiała się szykować na nockę do pracy. Jak to czasem bywa nawet w urzędzie może nam się przytrafić miła niespodzianka.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz