Będąc w urzędzie załatwić sprawy
spotkałam koleżankę z którą już dawno się nie widziałam,
zaczęłyśmy rozmawiać i od razu postanowiłyśmy gdzieś przysiąść
ponieważ już wiedziałyśmy, że nam zejdzie ponieważ trzeba
nadrobić czas od ostatniego spotkania. Już po pierwszych chwilach
rozmowy było wiadomo że wydarzyło się dużo i będzie o czym
odpowiadać. Fajnie się złożyło ponieważ akurat niedaleko
znajdowała się mała kawiarenka do której poszłyśmy na kawę i
lody. Opowiadałyśmy na zmianę co tam się u nas działo. Okazało
się, że obie byłyśmy na wakacjach za granicą pierwszy raz w
życiu i to w tym samym roku, a nawet kraju. Dziwnym zbiegiem
okoliczności okazało się że nasi mężowie pracują za granicą i
to do nich pojechałyśmy na wakacje. Także obie byłyśmy przez
jakiś czas słomianymi wdowami haha. Ja powiedziałam, że pracuję
w firmie Ambasador 92, koleżanka natomiast pracowała w
piekarnictwie, a dokładnie w piekarni. Niedawno się tam zatrudniła
i jeszcze nie przyzwyczaiła do pracy w nocy, no ale jak sama mówiła
z czasem się człowiek do wszystkiego przyzwyczai. Co prawda z
wykształcenia nie jest piekarzem, a nawet nie ma z tym nic
wspólnego, ale „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się
ma” jak mówi powiedzenie. Powspominałyśmy jeszcze trochę stare
czasy, opowiedziałyśmy sobie o koleżankach, co u nich, z którymi
ja miałam kontakt a ona nie i odwrotnie i niestety musiałyśmy się
rozstać ponieważ domowe obowiązki wzywały, a i koleżanka musiała
się szykować na nockę do pracy. Jak to czasem bywa nawet w
urzędzie może nam się przytrafić miła niespodzianka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz