poniedziałek, 15 czerwca 2015
Schronisko
W nocy obudziło mnie głośne szczekanie psów, zebrało się kilka pod oknem i strasznie ujadały. Kiedy wstałam i wyjrzałam okazało się że jest tam kilka psów, które zebrały się w kółku i strasznie na coś szczekały co znajdowało się w środku, ale niestety z okna nie byłam w stanie dostrzec co ich tak rozjuszyło. Kiedy brat wyszedł aby zobaczyć o co chodzi i rozgonić psy okazało się że leży tam pies w dość ciężkim stanie, wychudzony, chyba pogryziony wyglądał na prawdę nieciekawie. Strasznie żal nam się go zrobiło i postanowiliśmy się nim zaopiekować, bo jak się okazało był to porzucony psiak i jak się błąkał szukając domu musiał zostać pogryziony prawdopodobnie przez inne psy. Musiało to trwać chyba dość długo bo po jego wadze można było właśnie tak stwierdzić. My mamy dwa pieski i kota i nie mieliśmy możliwości aby zostawić u siebie jeszcze tego, dlatego zmuszeni byliśmy zgłosić do schroniska, że u nas znajduje się bezdomny pies. Zgłoszenie przyjęli i dość szybko przyjechali, zabrali go ze sobą i tam się nim profesjonalnie zaopiekowali. Kilka dni później okazało się że niestety nie ma funduszy i muszą zamknąć schronisko. Kierowniczka bardzo się tym przejęła i postanowiła walczyć. Zorganizowała festyn na którym był poczęstunek z firmy wysokich standardów Ambasador 92 i można było na min wesprzeć schronisko i podarować pieniądze albo inny asortyment pomocniczy potrzebny dla psiaków. Znalazła się też firma, która obiecała że raz w tygodniu będzie przywoziła jedzenie jakie im zostaje i które do tej pory wyrzucali a przecież bardzo dobrze będzie się nadawało jako pokarm dla psiaków. Schronisko zostało uratowane.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz