Będąc w urzędzie załatwić sprawy
spotkałam koleżankę z którą już dawno się nie widziałam,
zaczęłyśmy rozmawiać i od razu postanowiłyśmy gdzieś przysiąść
ponieważ już wiedziałyśmy, że nam zejdzie ponieważ trzeba
nadrobić czas od ostatniego spotkania. Już po pierwszych chwilach
rozmowy było wiadomo że wydarzyło się dużo i będzie o czym
odpowiadać. Fajnie się złożyło ponieważ akurat niedaleko
znajdowała się mała kawiarenka do której poszłyśmy na kawę i
lody. Opowiadałyśmy na zmianę co tam się u nas działo. Okazało
się, że obie byłyśmy na wakacjach za granicą pierwszy raz w
życiu i to w tym samym roku, a nawet kraju. Dziwnym zbiegiem
okoliczności okazało się że nasi mężowie pracują za granicą i
to do nich pojechałyśmy na wakacje. Także obie byłyśmy przez
jakiś czas słomianymi wdowami haha. Ja powiedziałam, że pracuję
w firmie Ambasador 92, koleżanka natomiast pracowała w
piekarnictwie, a dokładnie w piekarni. Niedawno się tam zatrudniła
i jeszcze nie przyzwyczaiła do pracy w nocy, no ale jak sama mówiła
z czasem się człowiek do wszystkiego przyzwyczai. Co prawda z
wykształcenia nie jest piekarzem, a nawet nie ma z tym nic
wspólnego, ale „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się
ma” jak mówi powiedzenie. Powspominałyśmy jeszcze trochę stare
czasy, opowiedziałyśmy sobie o koleżankach, co u nich, z którymi
ja miałam kontakt a ona nie i odwrotnie i niestety musiałyśmy się
rozstać ponieważ domowe obowiązki wzywały, a i koleżanka musiała
się szykować na nockę do pracy. Jak to czasem bywa nawet w
urzędzie może nam się przytrafić miła niespodzianka.
wtorek, 23 czerwca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Zachcianki
Spotykam często kobiety spodziewające się dziecka, a tak się składa, że w rodzinie też jest parę teraz w stanie błogosławionym. Zastanawiałam się jak to jest i jak u takich kobiet jest z jedzeniem, bo słyszałam o tym akurat dużo ciekawych rzeczy, na przykład ogórki kiszone a za chwilkę lody, co jest dla nas dziwną i ciekawą sprawą. Myślę, jak można zjeść coś takiego, przecież na sama myśl o takim czymś robi się słabo i mdło na żołądku, a co mówić aby to zjeść, a tu kobiety w ciąży jedzą i nic im nie jest, ha ciekawa sprawa. Osobiście bardzo szanuje kobiety które spodziewają się dziecka lub dzieci, bo często się zdarza że będą bliźniaki. Jak tylko spotkam je gdzieś w sklepie to przepuszczam w kolejce, a niestety spotykam się z takimi zachowaniami ludzi, którzy w ogóle nie zwracają uwagi na te kobiety, a wręcz kiedy im się zwróci uwagę, aby przepuścili w kolejce to jeszcze się kłócą, - a to dlaczego, - mi tez się spieszy, a przecież tu nie chodzi o pośpiech tylko szacunek i ulgę tym kobietom, ponieważ jakby nie było dźwigają wiele kilogramów i jet im ciężko. Ciekawym tematem jest także cukiernictwo, ponieważ z tego co zauważyłam często sięgają po coś słodkiego w różnej postaci. Bardzo lubią jeść ciasta, ciasteczka, torty i inne różności. I oczywiście zachcianki o różnych porach dnia i nocy na przeróżne rzeczy, wtedy to przyszli tatusiowie często mają problem, ponieważ to na nich spada ta odpowiedzialność aby dostarczyć wtedy tą zachciankę, przynajmniej w mojej rodzinie tak jest.
piątek, 19 czerwca 2015
Świeże Bułeczki
Ulicami miast przemieszczają się tłumy ludzi.
Każdy szuka coś dla siebie. Obserwując ich wkoło można powiedzieć, jak ciężko
trzeba pracować na każdy kawałek chleba. Przykro mówić jak ludzie marnują
pieczywo. Jednego popołudnia wyglądałem przez okno i cóż, zauważyłem. Grupka
młodzieży stoi i szepcze do siebie. Może zorganizujemy festyn dla dzieci i
młodzieży. Pokarzemy im, jaka to ciężka i mozolna praca w piekarnictwie. Ile nieprzespanych
nocy. Każdy wybredza pieczywem i często marnuje. Ile leży po śmietnikach, czy
to na tym polega, szacunek do chleba. Nie wiem, chyba że komuś nie smakuje. Może
licha jakość. Zapytałem czy mogę przyłączyć się do nich i pomóc. Jednogłośnie
odpowiedzieli, ależ naturalnie. Ucieszyłem się. W duchu powiedziałem, w końcu
przydam się do czegoś. Wydrukowaliśmy zaproszenia dla kilkaset osób. Licznie
przybyli. Zaczęło się. Organizatorzy zaprosili wszystkich do współpracy.
Zakupili dobrej jakości produkty, takie jak: mąka, drożdże tłuszcz itd. Zaczęli
rozrabiać ciasto na bułeczki i chlebek z różnymi ziarnami. Niezła zaprawa. Byli
śmiałkowie, którzy mówili, co tam dla nas. My wszystko potrafimy a przepisy nam nie potrzebne. Nic z
tego. Po godzinie byli padnięci. Odeszli w dal odpocząć. Na ich miejsce
przychodzili inni, aby wyrabiać ciasto na chrupiące pieczywo. Była to duża
ilość, ponieważ każdy miał posmakować z upieczonego ciasta swój wyrób. Przy
stoiskach zrobiło się gwarno i ciasno. Każdy czekał na swój kawałek pieczywa.
Niezła draka. Zabrakło, ale na szczęście pomysłodawca tego festynu miał w
zapasie dużą ilość w zapasie. Może to dziwne, ale dobra firma Ambasador92, nigdy nie zawodzi. Na
koniec były podziękowania i dla każdego smaczne ciasteczko na osłodę.
środa, 17 czerwca 2015
Faworki
W czerwcowy wieczór potrzebowałem chwili dla
siebie. Pijąc kawę przeglądałem sobie czasopisma. Może to śmieszne, ale lubię
czytać i przeglądać przepisy. Wpadłem na przepis z firmy Ambasador 92. Oczarowanie wielkie.
Przepis na faworki. Następnego dnia od samego rana wziąłem się do pieczenia.
Trochę obawiałem się czy wyjdą mi. Przepis wydawał się łatwy w przygotowaniu.
Moja żona była w szoku jak poprosiłem ją, żeby posmakowała. Zaniemówiła z
wrażenia. Niebo w gębie. Co za pyszności. Dawno nie jadła tak dobrych
słodkości. Powiedziała, ze pomyliłem zawody. Powinienem pracować w innej branży
typu cukiernictwo lub piekarnictwo.
Byłem zadowolony, gdy słyszałem takie miłe pochwały z ust kobiety. Po obiedzie
zadzwonili znajomi i zapytali, czy mogą wpaść do nas na kawę. Żona była
zadowolona, bo miała czym poczęstować gości. Oni myśleli, że to kupne są
faworki. Poprosili o nazwę tej cukierni. Rozczarowanie wielkie. Zrobili dziwne
miny, gdy powiedziałem, że to ja piekłem. Nie wierzyli w moje umiejętności
cukiernicze. Nie mogli nadziwić się, co za pychota. Koleżanka powiedziała, że
zazdrości takiego męża, który ma tak złote ręce. Żartowała, że jej mąż to tylko
kocha jeść i dlatego lubi pitrasić. Zapytała, czy nie zechciał by jej pokazać
jak je wykonuje. Oczywiście z wielką dumą powiedział, że nie ma sprawy.
Umówiliśmy się na następny weekend. Śmieliśmy się, że jeszcze trochę to
otworzymy własną domową cukiernie. O nazwie złote ręce. Naprawdę nie myślałem,
że zwykłe faworki mogą sprawić tyle satysfakcji człowiekowi. Jednak warto
przeglądać prasę. Można nauczyć się wiele. Jak to moja babcia zawsze mówiła, że
człowiek uczy się przez całe życie. Pod koniec spotkania zjedliśmy pyszny deser
lody.
Kino
W niedzielne popołudnie wybrałem się na długi
spacer z psem. Spacerując cieszyłem się z pięknej słonecznej pogody. W tygodniu
moja praca nie pozwala mi na takie wypady, gdyż brakuje mi na to czasu.
Niespodzianka. Spotkałem moich starych znajomych, których nie widziałem wieki.
Przysłowie mówi że góra z górą się nie zejdzie a człowiek zawsze. Zaproponowali
mi wyjście do kina na film podtytułem Akademia Pomysłów.
Zgodziłem się od razu, bo uwielbiam nowości kinowe. Nie myślałem, że to będzie
tak ciekawy film. Tytuł wydawał się beznadziejny. A tu szok. Coś w moim guście.
Komedia romantyczna oparta o miłości. Młody chłopak bardzo samotny i z
krzywdzony przez los nie mógł znaleźć dziewczyny. Jego związki trwały tylko
kilka miesięcy i czar pryskał. Prowadził restauracje o dużej branży kulinarnej.
Polecał, także konsumentom uczestniczenie w kursie Akademia Pomysłów. Najciekawszym wątkiem dla mnie były pokazy nakrywania stołu
oraz tworzenie kompozycji na talerzach. Szybkość i pomysłowość w jego rękach
doprowadziła mnie do zdumienia. Chciałbym chociaż trochę posiadać jego
umiejętności. Jednak zdarzają się cuda. Dziewczyna, która uczestniczyła w
pokazie na koniec zostawiła mu na chusteczce numer telefonu. Prosiła o kontakt.
Po kilku dniach nabrał odwagi i zadzwonił do niej. Umówili się na Lody. Nie mógł doczekać się tego dnia. Pierwsze
spotkanie upłynęło im w miłej atmosferze. Czuli się jakby znali się od lat. Na
kolejną randkę zaprosił ją do swojej restauracji na romantyczną kolację. Danie,
które zaserwował zwaliło ją z nóg. Kaczka faszerowana jabłkami i nutką miodu.
Przez żołądek do serca. Długo oczekuje się, a tu przychodzi nagle. Cierpliwość
popłaca.
Wakacje
Już prawie wakacje i dlatego pora pomyśleć o jakimś wyjeździe i wypoczynku. Przede wszystkim trzeba zebrać ekipę, która chętnie pojedzie i oczywiście będzie się świetnie bawić. Przy najbliższym spotkaniu rozmowa była właśnie na ten temat i debata gdzie się w tym roku wybrać morze, góry mazury. Były wszystkie przeciw i za i decyzja została podjęta, że tym razem będą to Mazury pod namiotami. Bardziej po spartańsku haha. Zaczęliśmy już nawet się szykować, kombinując namioty, albo je kupując i inne pozostałe potrzebne rzeczy które mogą poleżeć i poczekać. Ja miałam o tyle łatwiej, że już posiadałam namiot i cały asortyment pomocniczy i nie musiałam się już chociaż o to martwić tak jak inni. Najlepszy w tych przygotowaniach był jeden kolega, który bardo chciał z nami jechać, no ale niestety nie miał kasy, dlatego podjął decyzję że sprzeda swoje nie dość drogie na szczęście auto. Był tak żądny tych wakacji, że jak już przyjechali kupce po samochód zaproponował im w domu poczęstunek który miał z firmy wysokich standardów Ambasador 92, aby ich zachęcić do zakupu. Stwierdził że postara się w jakiś sposób ich przekupić, aby wzięli to auto, które było jakie było. Na szczęście udało się, kupili od niego i mógł razem z nami szykować się do wyjazdu, z czego bardzo się cieszył i my również, że jednak udało mu się i jedzie z nami, ponieważ jest bardzo rozrywkowym kolegą, z którym na pewno nikt nie będzie się nudził. Postanowione także zostało że jedziemy wszyscy razem pociągiem i dlatego postanowiliśmy kupić bilety już teraz ponieważ im wcześniej tym taniej, a wiadomo każdy grosz się liczy, tym bardziej w wakacje.
wtorek, 16 czerwca 2015
Pomoc
Kiedy zachorowałam i potrzebowałam pomocy, były osoby które mi bardzo pomagały i mogłam na nich liczyć. Tak wiele im zawdzięczam i będę zawsze pamiętała o tym ile dla mnie zrobiły. Kiedy poczułam się lepiej chociaż w jakimś malutkim stopniu chciałam się odwdzięczyć i podziękować. Postanowiłam, że ugotuję coś pysznego innego dnia upiekę i zaniosę. Jednego dnia postanowiłam zrobić gołąbki ponieważ wiedziałam że je uwielbiają i mogą je jeść o każdej porze. Następnego razu zrobiłam zapiekankę, która bardzo im przy smakowała jak kiedyś byli u mnie i dlatego także postanowiłam ją zrobić i zanieść. Oczywiście wszystkie produkty do moich poczynań kulinarnych kupowałam w firmie wysokich standardów jaką jest Ambasador 92, już kilka osób mi ją polecało, a kiedy spróbowałam raz już wiedziałam że tak zostanie. Jeszcze innego dnia zrobiłam pyszną szarlotkę i zaprosiłam do siebie na ciepłą z lodami i oczywiście kawkę do tego i herbatkę. Za każdym razem słyszałam że to nie potrzebne, że nie muszę, że przecież oni robili to z przyjemnością i nie oczekują ode mnie nic w zamian. Ja wiem że jak coś ugotuję czy upiekę i zaniosę lub zaproszę to i tak to nie wyrazi mojej wdzięczności ale chociaż w jakimś stopniu czuję się inaczej, że jednak naprawdę bardzo im dziękuję. Nieczęsto można spotkać ludzi który teraz pomagają bezinteresownie, dlatego uważam że jak już się ich spotka trzeba ich naprawdę uszanować i podziwiać a przede wszystkim podziękować. Ja podziękowałam nie raz i pewnie jeszcze nie raz podziękuję i wiem że jak tylko ktoś będzie potrzebował pomocy a ja będę mogła pomóc na pewno to zrobię.
Urodziny
Wszystko zaczęło się w weekend. Zaprosiliśmy
dzień wcześniej kolegów i koleżanki. Zabraliśmy ich na zakupy do super marketu.
Według swojego pomysłu, każdy wybierał różny Asortyment Pomocniczy, taki jak; foremki do
babek, tubki do kefiru etykietki do lodów itd. Różne pytania. Do czego to
służy. Jaka to firma. Odpowiedzi nie było, ponieważ miała to być niespodzianka.
Po powrocie do domu zaprosiliśmy wszystkich do wykazania swoich umiejętności.
Dzieciaki przy pomocy dorosłych wykonywali wypieki i zastosowali akcesoria
zakupione przez nich. Jaki był ubaw. Wszystko wychodziło znakomicie. Foremki do
babeczek były różnych kolorów. Wyglądały bajecznie. Robiliśmy samodzielnie
kefir Później wlewaliśmy do tubek i zamrażaliśmy. Wychodziły z tego pyszne
lody. Teraz muszę oznajmić, że najlepszą zabawą był do wykonania własnoręcznie
tort. Każdy brał worek do szprycowania i wykonywał różne wzory. Pomysły były
znakomite. Muszę pochwalić się, że wszystko udało się znakomicie, gdyż były to
akcesoria z wyższej półki. Dobrego gatunku i dla tego nic nie uszkodziło się.
Rewelacja. Mogę w końcu zdradzić tajemnicę, dlaczego dzieci wybierali wszystko
kolorowe i piękne wzory ponieważ to firma Ambasador 92 posiada dobrą jakość i
duży wybór tych akcesoriów i produktów. Długo będą wspominać taką atrakcję, bo
to nie sposób jeść gotowe, ale bardzo miło wykonać coś samodzielnie i podzielić
się z innymi takimi wyrobami. Cukiernictwo z tej firmy nie grzeszy jakością. Polecamy
innym taką zabawę. Aby wszystkie mamy mobilizowały swoich maluchów do współpracy
a firmy takie jak Ambasador 92
będą jeszcze więcej produkować i zaspakajać potrzeby. Niezła zabawa. Pomysł był
znakomity.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Schronisko
W nocy obudziło mnie głośne szczekanie psów, zebrało się kilka pod oknem i strasznie ujadały. Kiedy wstałam i wyjrzałam okazało się że jest tam kilka psów, które zebrały się w kółku i strasznie na coś szczekały co znajdowało się w środku, ale niestety z okna nie byłam w stanie dostrzec co ich tak rozjuszyło. Kiedy brat wyszedł aby zobaczyć o co chodzi i rozgonić psy okazało się że leży tam pies w dość ciężkim stanie, wychudzony, chyba pogryziony wyglądał na prawdę nieciekawie. Strasznie żal nam się go zrobiło i postanowiliśmy się nim zaopiekować, bo jak się okazało był to porzucony psiak i jak się błąkał szukając domu musiał zostać pogryziony prawdopodobnie przez inne psy. Musiało to trwać chyba dość długo bo po jego wadze można było właśnie tak stwierdzić. My mamy dwa pieski i kota i nie mieliśmy możliwości aby zostawić u siebie jeszcze tego, dlatego zmuszeni byliśmy zgłosić do schroniska, że u nas znajduje się bezdomny pies. Zgłoszenie przyjęli i dość szybko przyjechali, zabrali go ze sobą i tam się nim profesjonalnie zaopiekowali. Kilka dni później okazało się że niestety nie ma funduszy i muszą zamknąć schronisko. Kierowniczka bardzo się tym przejęła i postanowiła walczyć. Zorganizowała festyn na którym był poczęstunek z firmy wysokich standardów Ambasador 92 i można było na min wesprzeć schronisko i podarować pieniądze albo inny asortyment pomocniczy potrzebny dla psiaków. Znalazła się też firma, która obiecała że raz w tygodniu będzie przywoziła jedzenie jakie im zostaje i które do tej pory wyrzucali a przecież bardzo dobrze będzie się nadawało jako pokarm dla psiaków. Schronisko zostało uratowane.
Moja historia
Opowiem
wam historię, która, mi się przytrafiła . Od dziecka lubiłem razem z moją babcią
kucharzyć. Gdy dorosłem postanowiłem pójść do szkoły gastronomicznej. Z wielką
przyjemnością lubiłem chodzić na praktyki i uczyć się. Po prostu to moja pasja.
Nie mogłem doczekać się ukończenia tej szkoły bo chciałem iść do pracy. By
rozwijać swoje umiejętności. Doczekałem się, ale moja radość była chwilowa.
Nikt nie chciał mnie zatrudnić. Słyszałem tylko jedno zdanie. Ma pan za mało
praktyki i doświadczenia. Byłem załamany straciłem już nadzieję. Pewnego dnia
będąc na spacerze jakaś pani wręczyła mi ulotkę i powiedziała życzę szczęścia.
Przeczytałem i zacząłem się śmiać. Było napisane że firma Ambasador 92 poszukuje pracowników. Zainteresowanych prosimy o kontakt
telefoniczny. Następnego dnia postanowiłem spróbować i zadzwoniłem. Okazało
się, że to jest firma o dużej branży i potrzebują młodych pracowników. Cud.
zostałem zatrudniony. Byłem bardzo szczęśliwy, że mi się udało. Na początku
współpracy zostałem wysłany na szkolenie. Był to kurs o profilu Firma Wysokich Standardów – Przepisy. Te cztery tygodnie bardzo szybko mi minęły. Ponieważ
zajęcia były bardzo interesujące. Uczestnicy mogli wybrać sobie dział, który
ich interesuje np. cukiernictwo, piekarnictwo, gastronomia i inne. Wiele się
nauczyłem. Poznałem nowe przepisy, które uczyliśmy się przyrządzać. Jak to się
mówi człowiek uczy się przez całe życie. Teoria to nie wszystko. Praktyka
dopiero uczy człowieka. W ostatnim tygodniu dla chętnych został ogłoszony
konkurs na najlepszą potrawę. Doznałem szoku. zająłem pierwsze miejsce. Przygotowałem
bułeczki nadziewane farszem z mięsa i warzywami. Danie to jest bardzo łatwe do
przygotowania, ale za to pyszne. Warto uczestniczyć w takich kursach. Jestem
bardzo zadowolony i dziękuje firmie Ambasador 92 za prace.
Wykonuje to co daje mi ogromną satysfakcję.
czwartek, 11 czerwca 2015
W Ciechocinku
Zawsze czułem się doskonale i nie dbałem zbytnio o moje
zdrowie. Pewnego dnia wszystko zmieniło się. Dopadły mnie bóle kręgosłupa.
Udając się do lekarza nie byłem zachwycony tym co usłyszałem. Diagnoza była
prosta. Z powodu wykonywania ciężkiej pracy siada mi kręgosłup. Niestety ciężka
praca przyczyniła się do moich
dolegliwości. Przeraziłem się, gdy lekarz powiedział mi o tym. Postanowiłem
wziąć się za siebie. Lekarz skierować mnie do sanatorium. Zanim doczekałem się
swojej kolejki upłynęło trochę czasu. Miałem do wyboru kilka uzdrowisk, ale ja
wybrałem słynny Ciechocinek. Przeglądając strony w internecie naczytałem się mnóstwo
dobrych komentarzy. Wreszcie. Doczekałem się tego dnia. Pierwszego dnia byłem
zadowolony ze wybrałem to uzdrowisko, ponieważ miejsce było niesamowite. Dużo
zieleni i mnóstwu ciekawych miejsc do zwiedzania. Moim ulubionym miejscem były
tężnie. Wdychając jod czułem się znakomicie. Po tygodniu czułem już różnice w
samopoczuciu. Nie czułem bólu pleców. Rehabilitacja przynosiła efekty. Czułem się
lepiej. Dzięki diecie zrzuciłem zbędne kilogramy, które utrudniały mi
poruszanie się. Powiem szczerze, że nigdy nie przepadałem za zupami, ale
zmieniłem zdanie. Zupy z Produktów Mrożonych firmy
Ambasador 92 były serwowane codziennie. Są pożywne
i pyszne. Mają w sobie cały zestaw witamin i dzięki temu wyniki moje wróciły do
normy. Dieta lekko strawna przyczyniła się do tego, że w końcu spałem jak
suseł. Nigdy nie wrócę do starych nawyków żywieniowych w moim życiu jest teraz akademia pomysłów za pyszne jedzenie. W mojej diecie nie zabraknie produktów zdrowych. Mało
powiedziane Produkty Mrożone to dieta cud.
Polecam wszystkim. Mam nadzieje, że stosując produkty tej firmy będziemy
zdrowi. Do Ciechocinka będziemy jechać tylko na wypoczynek by spędzić miło czas
Ciasta i ciasteczka
Dwie sąsiadki postanowiły, że
urządzą między sobą rywalizację w pieczeniu ciast i ciasteczek.
Miało to być ilościowo i oczywiście jakościowo. Najpierw
postanowiły zrobić zakupy, zdecydowały się na produkty z
cukiernictwa z firmy Ambasador 92, następnie wybrały dogodny dla
nich dzień. Udało im się zrobić to w jednej kuchni ponieważ
jedna z nich miała znajomego który miał własną restaurację i
udostępnił im kuchnię na parę godzin, aby mogły spróbować
swoich sił. W wyznaczony dzień i o danej godzinie obie stawiły się
na miejscu zwarte i gotowe do działania. Po przygotowaniu się i
zapoznaniu z kuchnią zabrały się do roboty. Było oczywiście przy
tym wiele śmiechu ale i dogryzania sobie nawzajem, a także
przechwałki która to jest lepsza. - wiesz pewnie i tak Ci się nie
uda, - po co się tak starasz i tak wyjdzie Ci zakalec, - ale to
strasznie wygląda, wstyd się z tym nawet pokazać, nawet pies tego
nie ruszy, haha i tym podobne teksty były często rzucane między
nimi. Każda z nich miała przepisy i według nich musiały zrobić
ciasto i ciasteczka, które potem miały dać przypadkowym
przechodniom do degustacji i oczywiście oceny, które lepsze. Część
miała zostać wystawiona w restauracji w której piekły i także
goście mieli próbować i oceniać. Po skończonej pracy tak też
się stało, nastąpił najbardziej stresujący moment kiedy była ta
wyczekana degustacja i czekanie na wynik, która upiekła lepsze.
Kiedy już wszystkie ciasta i ciasteczka znikły nadeszła pora
rozstrzygnięcia i ku zaskoczeniu wszystkich i nikogo wygrana miała
tylko jeden głos więcej od drugiej, czyli praktycznie można
powiedzieć że obie były równie dobre w tym co lubiły robić.
środa, 10 czerwca 2015
Papużki
Pewnego
dnia otwierając oczy nie byłem w dobrym nastroju, bo myślałem, że go spędzę w
samotności jak co dzień. Niestety pomyliłem się, bo zadzwoniła do mnie kumpela.
Zaprosiła mnie na wystawę papużek. Jak to ja. Chciałem się wymigać, ale bardzo
mnie prosiła i nie mogłem odmówić. Myślałem, że to będzie wielka nuda a tu
pomyłka. Gdy dotarliśmy na miejsce doznałem zawrotu głowy. Nie wyobrażałem
sobie tak wielkiej ilości osób, którzy są pasjonatami tych ptaków. Przez cały
dzień nie mogłem nadziwić się tym co widziałem. Nie myślałem, że papużki są
takie przepiękne o takiej ilości barw. Każda inna wyglądały jak tęcza. Piękne
widoki dla oka. Byłem naprawdę w szoku. Do tej pory nigdy nie uczestniczyłem w
takiej wystawie. Rozmawiając z wystawcami dowiedziałem się, że hodowla tych
piskląt nie jest łatwa, ponieważ potrzeba dużo miejsca na klatki a miejsce musi
być spokojne. Oglądając stoiska poczułem miły zapach. Podchodząc zobaczyłem
panie, które zapraszały na poczęstunek swoich potraw. Można było spróbować-
leczo, bigos i pizze. Mi najbardziej smakowała pizza z serem i oliwkami.
Pychota ciasto było kruche i chrupiąc. Sos czosnkowy dla mnie był wyśmienity.
Smak był wyrazisty. Doskonale komponował się z tą potrawą. Ja jestem wielkim
smakoszem i potrafię rozpoznać dobre produkty. Zdziwienie ogromne, przecież to gastronomia z firmy Ambasador 92. Któż by nie rozpoznał tak dobrej jakości produktów. Miałem
okazję kosztować tych wspaniałości będąc u znajomych. Uczestnicy zamiast
podziwiać papużki zaczęli chwalić i rozmawiać o firmie Ambasador 92 jaki ma asortyment pomocniczy.
Część osób nie zdążyło posmakować potraw, gdyż zabrakło tych dobroci. Panie
były zwiedzone, że nie starczyło dla wszystkich. Zdarzają się takie sytuacje,
ale dobrze to wróży.
wtorek, 9 czerwca 2015
Nagła wiadomość
Siedziałyśmy właśnie w kuchni przy kawie kiedy zadzwonił telefon, okazało się że to babcia się źle poczuła i trzeba było do niej pojechać aby jej pomóc i sprawdzić co tak naprawdę się stało. Od razu mama naszykowała pełen koszyk jedzenia i produktów mrożonych, aby zabrać do babci ponieważ zapowiadał się dłuższy pobyt u niej. Kiedy tylko wszystko było gotowe i ja również postanowiłam ruszyć w drogę do ukochanej babci. Wiedziałam że nie zgodzi się przyjechać do nas, ponieważ zawsze mówiła, że „starych drzew się nie przesadza” i nawet na kilka dni nie chciała nigdzie jechać, dzień góra dwa i już wołała aby ją zawieźć do domu. Wszyscy to rozumieli i nikt już nawet nie próbował jej namawiać bo i tak z góry było wiadomo jaka będzie odpowiedź. Dziadek kiedyś pracował w piekarnictwie i babcia zawsze chciała aby jej kupować chleby i bułki w tejże właśnie piekarni, to już chyba taki sentyment do miejsca w którym ktoś spędził część swojego życia. Właśnie dlatego po drodze zajechałam tam i kupiłam to z czego babcia będzie najbardziej zadowolona i ruszyłam już do celu. Kiedy dojechałam niestety babcia nie czekała przed domem tak jak zawsze kiedy się do niej jechało, dlatego się domyśliłam że jest nawet gorzej z jej zdrowiem niż było mówione przez telefon. Weszłam a moja kochana babcia leżała w łóżku z gorączką i od razu się nią zajęłam, dałam leki i zrobiłam okład. Zostałam u niej kilka dni aż poczuła się lepiej i opiekowałam jak tylko umiałam najlepiej. Miałyśmy dużo czasu i babcia jak zwykle opowiadała ciekawe historie ze swojego życia.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Stołówka
W większości szkół działają jakieś sklepiki, stołówki z gastronomią w których można kupić jakieś jedzenie, przekąskę coś do picia. Dzięki temu rodzice w domu mają mniej pracy, ponieważ nie muszą przygotowywać drugiego, a często nawet pierwszego śniadania dając swoim dzieciom parę groszy. Najczęściej jednak te pociechy zamiast bułki kupują jakieś chipsy, bądź batony co nie jest najlepszym rozwiązaniem, no ale niestety takie teraz czasy nastały. W gimnazjum bądź w szkołach średnich te pieniążki na bułkę często idą jeszcze na inne rzeczy na przykład na kosmetyki, albo nawet gorzej na zakazane używki. Kiedy ja chodziłam do szkoły podstawowej mieliśmy sklepik, w którym można było kupić bułki słodkie, jakieś batony, chipsy i oczywiście coś do picia, jakieś soki, napoje, wody. Co było w tym ciekawego sklepik prowadziła jedna z pań nauczycielek, ale sprzedawałyśmy my uczennice na przerwach i zapisywałyśmy co się kończy albo co można nowego zakupić i przekazywałyśmy pani, która uzupełniała braki lub dokupowała wskazane przez nas produkty, bo w końcu kto wie lepiej co jest potrzebne jak same zainteresowane tym osoby. W szkole średniej w sklepiku była już stołówka w której można było zjeść nawet coś na gorąco. Pamiętam, że tamten sklepik zaopatrywała firma wysokich standardów i dlatego było sporo ciekawych i smacznych rzeczy. Było zdrowe jedzenie, ale były także fast foody które do najzdrowszych już nie należą. Można było zjeść pyszne pierogi z domowego przepisu, lub hamburgera, czy nawet samą bułkę z parówką na gorąco lub zimno jak kto wolał. Oczywiście była także kawa i herbata. Wiem, że teraz są w szkołach obiady, czyli jest coraz lepiej i więcej.
Spotkanie Klasowe
W
czerwcową sobotę w padł mi do głowy szalony pomysł. Postanowiłem zorganizować spotkanie klasowe po latach.
Wziąłem się do działania i zacząłem
dzwonić po koleżankach i kolegach z mojej klasy. Nie było łatwo nawiązać
kontaktu, ponieważ wszyscy rozsypali się po świecie. Jak to się mówi dla
chcącego nic trudnego. Ups nadszedł dla mnie ten szczególny dzień. Fajnie było
zobaczyć się po latach. Powiem szczerze, ze połowy osób nie rozpoznałem. Wstyd
się przyznać, ale każdy się zmienia. Latek przybywa. Koniec sentymentów. Czas
na zabawę. Wypiliśmy szampana i udaliśmy się na poczęstunek. W blasku ogniska
zajadaliśmy się kiełbaskami i chrupiącymi bułeczkami ze sezamem. Każdy
zachwalał pieczywo po prostu niebo w gębie. Słyszałem tylko takie komentarze co
to za wspaniała firma która ma tak pyszne pieczywo. W końcu nie wytrzymałem i
zdradziłem tajemnicę. Ja prowadzę to piekarnictwo
w firmie Ambasador 92. Byli w szoku. Kolejna niespodzianka. Słynna
zupa grochowa i pulchny chlebek razowy z żytniej mąki. Obok degustacja. Można
było posmakować pieczywa na słodko i lody.
A jaki wybór! Wszyscy zajadali się i chwalili te produkty. Nasz klasowy muzyk
umilał nam czas grając na gitarze. Wszyscy śpiewali a w międzyczasie wspominali
czasy szkolne. Wielką niespodzianką było przybycie naszej pani wychowawczyni.
Obdarowano ją pięknym bukietem róż za trud i poświęcenie w nasze
wychowanie. Emocje były tak duże, że
popłynęły łzy. Warto po latach spotykać się i wracać pamięcią do miłych chwil a
czasami do złych. Pomijając wszystko bardzo cieszyłem się, że wychowawczyni
także chwaliła pieczywo z firmy w której pracuje. Mimo że nie byłem prymusem
doceniła mój zawód który wykonuje. Otrzymałem
gromkie brawa za zorganizowanie tej imprezy. Naprawdę warto było.
czwartek, 4 czerwca 2015
Wycieczka
Opowiem wam swoją historię jak rozpoczął się
najpiękniejszy etap mojego życia. Moim marzeniem było od najmłodszych lat
popłynąć promem do Szwecji, ponieważ mój ukochany dziadek uwielbiał podróżować
a ja lubiłem słuchać jego opowieści. W ten sposób zaraził mnie swoją pasją. Gdy
z kończyliśmy liceum z moim kolegą postanowiliśmy spełnić swoje marzenie i popłynąć
w wymarzony rejs. Udaliśmy się do biura podroży by zapoznać się z terminami
wycieczek. Pani zaproponowała nam rejs z Gdyni do Karlskrony, bez chwili zastanowienia
zabukowaliśmy bilety. Nadszedł ten dzień. Byłem bardzo zadowolony i ciekawy jak
to będzie. Wchodząc na terminal ujrzałem olbrzymi prom. Co to za widok. Coś pięknego.
Kapitan serdecznie powitał wszystkich i zapoznał z regulaminem bezpieczeństwa,
oraz życzył miłego rejsu. Przez cały rejs nie mogłem nadziwić się tym co
widziałem. Trzeba zobaczyć to na własne oczy. Pogoda była cudowna. Napajałem się
szumem fal uderzających o burtę promu. Coś wspaniałego. Wieczorem odbył się
dansing, który odmienił moje życie, ponieważ wpadła mi w oko dziewczyna, która
siedziała samotnie. Postanowiłem zaprosić ją do tańca. Byłem zadowolony gdyż.
Odprowadzając ją do stolika zapytałem się czy nie chciałaby wypić ze mną
jeszcze kawy. Pani w kawiarni zaproponowała nam ciasto francuskie z nadzieniem
toffi cukiernictwo
Ambasador92. Jest to firma wysokich standardów. Muszę nadmienić, że do
tej pory nie przepadałem za ciastem francuskim, ale zmieniłem zdanie. Naprawdę
było przepyszne. Rozpływało się w ustach. Nie myślałem że rejs promem może tak
zmienić całkowicie życie. Obecnie ta piękna dziewczyna jest moją żoną. Gdy jemy
ciasta to tylko z firmy Ambasador 92
i wspominamy nasze piękne chwile. Cudownie być razem i słodzić sobie życie
wzajemnie.
środa, 3 czerwca 2015
Harcerze
Znam drużynę harcerską, a jak wiadomo jest coraz mniej takich w dzisiejszych czasach, ponieważ dzieciaki wolą siedzieć przed komputerem niż iść na zbiórkę i robić różne rzeczy do których potrzebny jest i wysiłek i chęci. Na szczęście są jeszcze takie osoby, które chętnie z tego korzystają i robią to z wielką przyjemnością. Jak wiadomo każda drużyna harcerska ma swoje przepisy, które zawierają prawa i obowiązki harcerza, a w trakcie wstąpienia do drużyny każdy składa przysięgę harcerską musi je znać i ich przestrzegać. Harcerze mają zbiórki raz w tygodniu, a jak jest potrzeba to i częściej. Organizują różne imprezy, festiwale, potrafią się bawić i ciężko pracować, a także pomagać innym i sobie nawzajem. Przygotowują się teraz do festiwalu piosenki harcerskiej, który organizują sami, zaprosili na niego wiele innych drużyn, które mają wystąpić ze swoim repertuarem. Ale nie tylko festiwal zaprząta ich głowy, ponieważ za każdym razem jak się spotykają muszą mieć czas na inne rzeczy. Pewnego razu podczas spotkania postanowili zrobić tak zwaną akademię pomysłów. Wszyscy musieli wymyślić jakiś pomysł na następną zbiórkę, wygrana osoba miała za zadanie poprowadzić ją a także dostawała prezent niespodziankę od całej drużyny. Wygrał pomysł na pochód do lasu i tam na różne zabawy i nauki, jak przetrwać w lesie w razie zagubienia. Było wiele ciekawych rzeczy do zrobienia, od rozpalenia ogniska, poprzez zbudowanie szałasu i zdobycie jedzenia, a także ucieczka przed dzikim zwierzem. Śmiechu było bardzo dużo, ale mimo tego wszyscy podeszli do tego poważnie i każdy wykonywał swoje zadania z wielkim poświęceniem i zaangażowaniem.
wtorek, 2 czerwca 2015
Piknik Szkolny
Pewnego
dnia mój synek wracając, ze szkoły miał na twarzy wielki uśmiech.
Ja byłem z zdziwiony jego nastrojem, ponieważ zawsze wraca z
opuszczoną głową. Zapytałem się co takiego wydarzyło się, że
jest tak zadowolony. Oznajmił nam, że w nagrodę za udział w
konkursie szkolnym został nagrodzony. Pojedzie na piknik rybacki.
Powiem szczerze, że w duszy śmiałem się z tego ponieważ mój syn
nie był zapalonym rybakiem. Nadszedł długo oczekiwany dzień
wyjazdu. Od samego rana była w domu bieganina, żeby niczego nie
zapomnieć. Gdy dotarliśmy na miejsce byliśmy zaskoczeni ilością
uczestników tego pikniku. Organizatorzy zapewnili dzieciom wiele
atrakcji. Można było wziąć udział w zajęciach sportowych i
plastycznych. Starsze dzieci próbowali swoich sił w łowieniu ryb a
najmłodsi bawili się zjeżdżając na zamku dmuchanym. Obserwując
młode pokolenie byłem zaszokowany ich zapałem. Byli bardzo
zaangażowani w tym co robią. Nawet mój syn dawał z siebie
wszystko a jak złapał pierwszą rybkę to skakał z radości.
Między czasie można było zobaczyć przepisy
kulinarne i zjeść kiełbaskę z grilla. Umilały nam czas także
występy zespołów muzycznych. Miło słuchało się. Sam bym sobie
pośpiewał, gdyż w podstawówce byłem w zespole muzycznym. Zaraz
przypominały mi się młode lata. Oj kiedy to było. Nadeszła długo
oczekiwana chwila. Nagrody dla uczestników pikaniu. Każdy uczestnik
dostał upominek. Bardzo mi podobało się, że nagrody były
jednakowe. W oczach dzieci było widać wielką radość. Na koniec
imprezy czekała jeszcze jedna słodka niespodzianka. Były to lody
ufundowane z firmy Ambasador 92. Nie
spotkałem się jeszcze z taką firmą, która miała by tak bogaty
asortyment. lody znikały jak
błyskawica. Naprawdę były pyszne. Udany dzionek dzięki synkowi.
Truskawki
Już prawie lato, zaczął się sezon truskawek. Na każdym kroku można je dostać, albo na polu na wsi, albo w mieście na każdej ulicy, czy bazarze. Większość ludzi je lubi a nawet uwielbia, można z nich wyczarować naprawdę wiele ciekawych i smacznych posiłków, dań, deserów i przystawek. Ja na przykład bardzo lubię koktajl ze świeżych truskawek i jak tylko się zaczynają robię go codziennie. Ciasto z truskawkami to oczywiście podstawa, w różnej wersji i smaku, byle tylko głównym składnikiem były właśnie truskawki. Próbowane są różne przepisy, bo przecież trzeba wykorzystać na maska ten jakże niedługi sezon. Szybko robi się cisto ucierane, bądź biszkopt na który wykłada się dużo truskaweczek i na przykład zalewa galaretką, oczywiście truskawkową. Robione są też inne wypieki z kremami, a także lody, czy mus. Nawet w sklepach czy cukierniach jest wiele ciast właśnie z truskawkami, a nawet torty są ozdobione świeżymi truskawkami co naprawdę już na sam wygląd jest apetyczne. Następną rzeczą są przetwory z tych pysznych owoców. Oczywiście robione są dżemy, a także kompoty i soki. Także nie można już narzekać na nudę ponieważ robienie przetworów zajmuje sporo czasu. W moim domu, a podejrzewam że nie tylko w moim mrozi się także truskawki, aby były na zimę. Są obrywane z nich supełki, myte i kiedy odcieknie z nich woda pakowane są do torebek i wkładane są do innych produktów mrożonych do zamrażarki. Najlepiej jak ma się swoje truskawki, bądź od zaufanej osoby, bo wtedy wiadomo, że nie są niczym pryskane, czy podsypywane nawozami, które są teraz na porządku dziennym a u plantatorów to już w ogóle.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)