środa, 22 lutego 2017

Wyjazd

Wczorajszego dnia miałam okazję jechać na lotnisko z moją najlepszą koleżanką. Zawoziłyśmy chłopaków, ponieważ lecieli do pracy za granicę, a że do najbliższego lotniska mamy ponad sto kilometrów, to miałyśmy czas na rozmowę i oderwanie od rzeczywistości. Samolot mieli już wieczorem, więc na spokojnie można było wyjechać dopiero po obiedzie. Tego dnia na śniadanie zjadłam kanapki z chlebem orkiszowym upieczonym ze składników marki Ambasador 92 i wędliną oraz serem żółtym, który uwielbiam i mogę jeść w każdej postaci i ilości. Na obiad zrobiłam zupę jarzynową i sałatkę z kurczakiem. Po obiedzie koleżanka po mnie przyjechała i mogliśmy ruszać w drogę, jak się okazało wzięła ze sobą bułeczki maślankowe, aby było, co przegryźć podczas jazdy. W jedną stronę rozmawialiśmy o naprawdę różnych głupotach i śmiechu było, co nie miara, ponieważ chłopcy opowiadali kawały, tak śmiesznie i tak śmieszne, że nas już wszystkich bolały boki od śmiania się, ale czas upłynął naprawdę szybko i ani się obejrzeliśmy już byliśmy na lotnisku. Kiedy wysiedli i pożegnaliśmy się ruszyłyśmy w drogę powrotną, podczas której zebrało nam się na zwierzenia i wspominki dawnych lat. Po drodze zatrzymałyśmy się na ciasto biszkoptowe z owocami i galaretką z marki Ambasador 92, bo stwierdziłyśmy, że kolację zjemy w domu. I tak właśnie minął mi kolejny dzień, który będę miło wspominała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz