Wczorajszego dnia miałam okazję jechać na lotnisko z
moją najlepszą koleżanką. Zawoziłyśmy chłopaków, ponieważ lecieli do pracy za
granicę, a że do najbliższego lotniska mamy ponad sto kilometrów, to miałyśmy
czas na rozmowę i oderwanie od rzeczywistości. Samolot mieli już wieczorem,
więc na spokojnie można było wyjechać dopiero po obiedzie. Tego dnia na
śniadanie zjadłam kanapki z chlebem orkiszowym upieczonym ze składników marki Ambasador 92 i wędliną oraz serem żółtym, który uwielbiam i mogę jeść w każdej
postaci i ilości. Na obiad zrobiłam zupę jarzynową i sałatkę z kurczakiem. Po
obiedzie koleżanka po mnie przyjechała i mogliśmy ruszać w drogę, jak się
okazało wzięła ze sobą bułeczki maślankowe, aby było, co przegryźć podczas
jazdy. W jedną stronę rozmawialiśmy o naprawdę różnych głupotach i śmiechu było,
co nie miara, ponieważ chłopcy opowiadali kawały, tak śmiesznie i tak śmieszne,
że nas już wszystkich bolały boki od śmiania się, ale czas upłynął naprawdę
szybko i ani się obejrzeliśmy już byliśmy na lotnisku. Kiedy wysiedli i
pożegnaliśmy się ruszyłyśmy w drogę powrotną, podczas której zebrało nam się na
zwierzenia i wspominki dawnych lat. Po drodze zatrzymałyśmy się na ciasto biszkoptowe z owocami i galaretką z marki Ambasador 92, bo stwierdziłyśmy, że
kolację zjemy w domu. I tak właśnie minął mi kolejny dzień, który będę miło
wspominała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz