Mieszkałyśmy sobie we trzy studentki w bloku.
Ogólnie to trzy wyjątkowo spokojne studentki - mało imprezowałyśmy, mało
hałasowałyśmy, więc żyłyśmy w dobrych stosunkach z sąsiadami, włączając tzw.
osiedlowy monitoring. Pod nami mieszkała urocza starsza pani, zawsze sobie w
windzie z nami pogadała, że pogoda ładna, że chodnik nam remontują pod blokiem
i takie tam. No i pewnego razu jedna z nas miała urodziny, więc trochę towarzystwa
się naszło na podwieczorek i coś słodkiego, a było ciasto lemon delight, a
także przed ciszą nocą grzecznie ulotnić się na clubbing i nikomu życia nie
zatruwać. Wszyscy już w dobrych nastrojach, a tu nagle dzwonek do drzwi.
Otwieram, a tam właśnie ta sympatyczna starsza pani. Trochę mi się głupio
zrobiło, że hałasowałyśmy, co prawda dwudziestej drugiej jeszcze nie było, ale
jednak myślałam, że pani przyszła nas po prostu uciszyć. Trochę się zdziwiłam,
kiedy pani sąsiadka powiedziała, że wczoraj ciasto piekła ze składników marki Ambasador 92 i jej zostało, więc nam przyniosła, bo słyszy, że gości mamy, a i
"sto lat" słyszała, więc przyszła życzenia złożyć. Taką postawę się
ceni! Niestety nie chciała wejść na kielicha, bo powiedziała, że za stara jest
i jeszcze źle się to skończy, ale za to życzyła udanej zabawy i zostawiła
ciasto kokosowo – wiśniowe, które było pyszne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz