piątek, 26 sierpnia 2016

Dobro wraca

O tym jak dobro wraca pod różną postacią. W tym roku zaczynam studia. Żeby zarobić na podręczniki i akademik postanowiłam pracować w wakacje. Zatrudniłam się w barze gastronomicznym. Codziennie przychodziła do nas starsza kobieta, kupowała zupę z chlebem pasterskim i siedziała pół dnia, patrząc w okno i zagadując innych gości. Niezwykle sympatyczna i zawsze uśmiechnięta staruszka. Pewnego dnia przestała przychodzić. Spotkałam ja na chodniku, zamiatając przed barem i zagadałam. Mieliśmy tego dnia krem paprykowy w ofercie (jej ulubiony). Wtedy dowiedziałam się, że ta kobieta poświęciła swoje życie wychowaniu 4 dzieci i zajmowaniu się domem. Jej mąż znalazł sobie młodszą kochankę i zapisał jej wszystko przed śmiercią. Ta starsza kobieta mieszka w mieszkaniu socjalnym, a jej dzieci wysyłają jej łącznie dwieście złotych miesięcznie na wyżywienie (mimo ze zajmują wysokie stanowiska w korporacjach). Nie starczyło jej już na kolejna zupę z chlebem pasterskim marki Ambasador 92 w naszym barze i żywiła się suchymi bułkami żytnimi i resztkami. Porozmawiałam z szefem. Pani ma u nas zniżkę i za sto pięćdziesiąt złotych miesięcznie może codziennie zjeść ciepły obiad, a jak zostanie coś po zamknięciu to również kolację. Kobieta z wdzięczności poleciła nas wszystkim znajomym z kółka różańcowego. Zyskaliśmy około 15 nowych, stałych gości, a ja dostałam premię. Radość najedzonej kobiety - bezcenna. A to przesłanie dla innych, nie zapominajcie o swoich rodzicach, kiedy już nie będziecie ich potrzebować - wtedy to oni zaczną potrzebować Was. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz