wtorek, 16 sierpnia 2016

Teatrzyk

Wczoraj zostałam zaproszona na teatrzyk do pokoju mojej siostrzenicy. Na dwóch krzesłach powiesiła kolorowe ręczniki frote. Zasłoniła też okna, w teatrze musi być przecież ciemno. No, może nie było całkiem ciemno, ale zawsze trochę. W roli Kopciuszka wystąpiła laleczka Agatka, jej przytulanka w czerwonej kamizelce z włóczki. Z kuchni przyniosła czerwoną serwetkę i już po chwili lalka miła na głowie właściwy kapturek. Babcie zagrał misiek najbardziej babciowaty ze wszystkich pluszaków. Miśkowi założyła czepek na głowę i babcia była gotowa. Miała problem, kto zagra wilka, ponieważ jej wszystkie zabawki wyglądały tak poczciwie, że nikt by nie uwierzył, że mogłyby kogoś skrzywdzić. Akurat przyszła do niej koleżanka Basia i podsunęła pomysł, że najlepiej będzie pasował jej pluszowy kotek. I tak się właśnie stało, bo przecież koty pochodziły od wilków, albo wilki od kotów ha. Swoją mamę poprosiła, aby naszykowała jej koszyk z jedzeniem dla chorej babci. W tym koszyku znalazł się między innymi chleb orkiszowy, bułki żytnie, a także donut z cukrem, jak potem przekazała mama wszystkie te pyszności były marki Ambasador 92. Obie dziewczynki zaczęły swoje przedstawienie i muszę przyznać, że naprawdę świetnie im to wyszło. Zapowiedziały się już z następnym przedstawieniem, za kilka dni, kiedy już się przygotują i wymyślą jakąś swoją bajkę do przedstawienia. Znając ich pomysły i możliwości wiem, że będzie super ciekawie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz