Dzień, w którym odebrałam prawo jazdy był jednym z tych
szczęśliwych. Po odbiór pojechałam z siostrą i bratem i już w drodze do
usłyszałam, że to ja wracam. Od razu mam zacząć jeździć, aby się wprawiać. I
tak się też stało jak już miałam przy sobie prawo jazdy wsiadłam za kierownicę,
niby się nie stresowałam, bo przecież umiałam jeździć, na kursie szło wyjątkowo
dobre, instruktor był mile zaskoczony i zadowolony, ale jednak małe zawahanie
było, czy dam radę. Odjechaliśmy spod urzędu i za pierwszym skrzyżowaniem
zauważyłam kontrole policyjną, myślę nie, tylko tego mi trzeba, ale mnie nie
zatrzymają, a tu jednak niespodzianka widzę przed sobą lizaka, zjeżdżam
spokojna, bo przecież jechałam przepisowo. Rodzeństwo mnie podpuszcza, że zaraz
dostanę mandat, dochodzi policjant i zadaje pytanie ma pani dokumenty mówię mam
a on do mnie to proszę jechać dalej. Pożegnał się i odszedł. Zaczęliśmy się
śmiać i powoli odjechałam. Zajechałam jeszcze po drodze na pyszne donaty z cukrem do cukierni gdzie mają swoje wypieki z produktów marki Ambasador 92. Zjedliśmy i
zakupiliśmy jeszcze do domu przysmak serowy, a także chleb orkiszowy i
ruszyłam dalej w drogę do domu. Dojechałam już bez żadnych zaskoczeń, a tamto
wydarzenie z dziwną kontrolą policyjną wspominamy do dziś ze śmiechem i
zastanowieniem co to w ogóle miało znaczyć, chociaż jest bardzo dużo wersji,
ciekawe czy któraś choć w małym stopniu prawdziwa ha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz