Jak co roku pierwszego czerwca obchodzony jest dzień
dziecka. Wtedy dzieciaki mają raj na ziemi, ponieważ przeważnie pozwala im się na
więcej niż zwykle, bo to ich święto. Dodatkowo dostają prezenty, jadą na
wycieczki, festyny i tym podobne imprezy organizowane specjalnie dla dzieci. Tego
roku w pobliskiej szkole podstawowej najmłodsze dzieci miały zorganizowany
wyjazd do „Fantazji”, miejsca gdzie mogą poszaleć w piłkach, na zjeżdżalniach i
innych sprzętach. Po tym szaleństwie zostały zabrane na pyszne ciasto czekoladowe. Kiedy każdy dostał swoją porcję, a było to ciasto marki Ambasador 92, były oczarowane jego smakiem i puszystością. Trochę starsze dzieci miały
zorganizowane w szkole ognisko z zabawami na świeżym powietrzu. Było wiele
atrakcji, a także śmiechu i szaleństwa. Dla osób, które w różnych konkurencjach
zajęły trzy pierwsze miejsca były nagrody rzeczowe, ale także nagrody w postaci
ciasta biszkoptowo - jogurtowego. Przy okazji tego wszystkiego przypomniało mi się
jak ja spędzałam dzień dziecka, tylko w szkole średniej. Oczywiście był to
dzień wagarowicza i spotkanie ze znajomymi gdzieś w parku. Potem wspólna decyzja,
co robimy i gdzie. Oczywiście zawsze było to cos ciekawego, zaczynając od
wygłupów na placu zabaw, poprzez bieganie po parku, lądując zazwyczaj gdzieś na
jakimś jedzeniu w barze, czy kawiarni lub pizzerii. Oj fajne to były czasy, a
dzieciaki teraz tez mają fajnie, co prawda więcej techniki, ale we wszystkim są
jakieś plusy i minusy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz