środa, 22 czerwca 2016

Dziewczyna z cukierni

Pewnego dnia spotkałam swojego kolegę i od słowa do słowa zaczął mi opowiadać historię, która mu się przydarzyła. Ostatnio zauroczyła go pewna dziewczyna, pracownica cukierni. Wyobrażał sobie, jak leżą razem na kanapie i mówi jej na ucho "jesteś słodsza od produktów, które sprzedajesz". Taki ze niego Don Juan romantyczny. Chcąc spełnić swoje wyobrażenie, udał się do wspomnianej wcześniej cukierni. Niby nic, całkowicie niewinny zamiar kupna czegoś do przegryzienia, ale wiedział, że jak tylko zarzuci swoją blond grzywą, to będą mogli wybierać imiona dla ich dzieci. Podszedł do lady i rzucił "poproszę kawałek ciasta czekoladowego, ciasta drożdżowego i kilka babeczek", a były to ciasta marki Ambasador 92. Dziewczyna zapytała go "z polewą czy bez". Zaśmiał się męsko i odpowiedział "z polewą oczywiście. "Niech mnie pani źle nie zrozumie. Nie jestem żadnym zboczeńcem, po prostu lubię babeczki. Oczywiście takie... ymm... wypieki. Babeczki, w sensie kobiety, też lubię, ale nie mówię na nie babeczki, bo to nieeleganckie”. Jej spojrzenie momentalnie go obudziło, w ciągu kilku sekund zdał sobie sprawę, co uczynił. Próbował to jakoś odkręcić, kiedy ona zaczęła się śmiać, na szczęście znała się na żartach i jakoś udało się załagodzić niewinnie wyrwane słowa. Porozmawiali jeszcze chwile i umówili się na kawę i pyszne ciasto Blacksoft, oczywiście marki Ambasador 92, kiedy skończy pracę. I tak oto znalazł dziewczynę, z którą się spotyka od jakiegoś czasu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz