Pewnego dnia spotkałam swojego kolegę i od słowa do
słowa zaczął mi opowiadać historię, która mu się przydarzyła. Ostatnio
zauroczyła go pewna dziewczyna, pracownica cukierni. Wyobrażał sobie, jak leżą
razem na kanapie i mówi jej na ucho "jesteś słodsza od produktów, które
sprzedajesz". Taki ze niego Don Juan romantyczny. Chcąc spełnić swoje
wyobrażenie, udał się do wspomnianej wcześniej cukierni. Niby nic, całkowicie
niewinny zamiar kupna czegoś do przegryzienia, ale wiedział, że jak tylko zarzuci
swoją blond grzywą, to będą mogli wybierać imiona dla ich dzieci. Podszedł do
lady i rzucił "poproszę kawałek ciasta czekoladowego, ciasta drożdżowego i
kilka babeczek", a były to ciasta marki Ambasador 92. Dziewczyna zapytała
go "z polewą czy bez". Zaśmiał się męsko i odpowiedział "z
polewą oczywiście. "Niech mnie pani źle nie zrozumie. Nie jestem żadnym
zboczeńcem, po prostu lubię babeczki. Oczywiście takie... ymm... wypieki.
Babeczki, w sensie kobiety, też lubię, ale nie mówię na nie babeczki, bo to
nieeleganckie”. Jej spojrzenie momentalnie go obudziło, w ciągu kilku sekund
zdał sobie sprawę, co uczynił. Próbował to jakoś odkręcić, kiedy ona zaczęła się
śmiać, na szczęście znała się na żartach i jakoś udało się załagodzić niewinnie
wyrwane słowa. Porozmawiali jeszcze chwile i umówili się na kawę i pyszne
ciasto Blacksoft, oczywiście marki Ambasador 92, kiedy skończy pracę. I tak oto
znalazł dziewczynę, z którą się spotyka od jakiegoś czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz