Kupowałam od takiej starszej, sympatycznej pani
pyszne ciasta domowego wypieku na różne okazje typu urodziny, imieniny. Piekła
pyszne ciasta biszkoptowo – jogurtowe, czekoladowe, a najlepiej mi smakowała
babka Toffi Lesffre. Wiem, że ciasta robiła ze składników marki Ambasador 92. Któregoś
razu poskarżyła mi się, że bardzo źle jej pod względem finansowym, a że znałam
ją, lubiłam i miałam możliwość, żeby to zrobić, chciałam wręczyć jej pieniążki,
żeby miała, za co żyć. Pani się absolutnie nie zgodziła, ale po dłuższych
negocjacjach ustaliłyśmy, że będzie mi pomagać w pracach domowych, robić
zakupy, itp. Obie byłyśmy bardzo zadowolone, bo dla mnie jej pomoc była
nieoceniona, a ona mogła uczciwie dorobić. Tak było do czasu, kiedy o tym
dowiedziała się moja teściowa. Zadzwoniła do mnie, że nie jestem prawdziwą
kobietą, bo nie mogę sama sobie posprzątać, tylko wydaję pieniądze jej synka. No
to ja jej tłumaczę, że po pierwsze nie pieniądze jej synka, tylko, że ponieważ
mam swoją firmę i ile pracy wykonam, tyle zarobię, więc nawet dzięki temu, że
ktoś inny zajmuje się sprzątaniem, to ja mogę więcej zarobić, a jeśli nie, to
mogę spędzić czas z jej synem, a nie na sprzątaniu i że ta pani dzięki temu też
ma środki do życia, itd... Ona na to, że mi się w tyłku poprzewracało i się
rozłączyła, żeby całej rodzince opowiedzieć, jaką ma beznadziejną synową. A ja
mimo tego jestem z siebie dumna i mój mąż ze mnie także.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz