Maj i czerwiec to okres pierwszych komunii świętych.
Tak się składa, że tego roku szła do komunii moja chrześnica. Komunia już się
odbyła, ale przed nią było dużo stresu, pracy i zaangażowania zarówno jej jak i
najbliższych, a przede wszystkim jej rodziców. Codzienne próby, na które trzeba
było z nią jeździć, pierwsza spowiedź, którą bardzo przeżywała. Rodzice dodatkowo
jeszcze mieli na głowie zorganizowanie obiadu dla najbliższych po mszy.
Postanowiłam pomóc i zaproponowałam, że zrobię ciasto. Zrobiłam babkę ToffiLesaffre, druga siostra zrobiła Blacksoft. Były to ciasta marki Ambasador 92.
Oczywiście pomogłyśmy także w innych przygotowaniach, bo wiadomo jak to jest,
pracy zawsze dużo przed takimi okazjami. Aż wreszcie ten dzień, stres i nerwy
czy wszystko będzie tak jak na próbach, czy się nie pomyli jak będzie mówiła
wierszyk, czy jak będzie niosła dary, albo jak będzie śpiewała psalm. To jest
mała parafia i do komunii szło tylko dziewięcioro dzieci, także wszystkie mogły
się wykazać i aktywnie brać udział w tym ważnym dla nich dniu. Nie ukrywam, że
się wzruszyłam na tej komunii. Na koniec mszy były piękne podziękowania dzieci
dla księdza, nauczycieli, katechetów, rodziców, chrzestnych, dziadków i
wszystkich, którzy w jakiś sposób przyczynili się do tego, aby ten
najważniejszy dzień odbył się bez wpadek i w ogóle się odbył. A nasze ciasta babkę ToffiLesaffre i Blacksoft wszystkim smakowały i każdy dostał jeszcze po kawałku do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz