Okres wakacji niedługo się zacznie, a póki, co sezon
„zielona szkoła” już trwa. Właśnie w mojej miejscowości dzieciaki pojechały nad
morze, między innymi moja siostrzenica. Już od dłuższego czasu chodziła i tylko
o tym mówiła, nie mogła się doczekać kiedy wreszcie pojedzie, a jest to jej
pierwsza „zielona szkoła”. Przed samym wyjazdem musiała osobiście jechać z
rodzicami na zakupy niezbędnych rzeczy, które musiała ze sobą zabrać. Zażyczyła
sobie na drogę zamiast kanapek ciasto drożdżowe, które uwielbia i je
praktycznie codziennie, najczęściej jest to ciasto drożdżowe marki Ambasador 92. Pech chciał, że niecały tydzień przed wyjazdem zachorowała, oj ale było
przeżywania i płaczu, że nie pojedzie jak nie wyzdrowieje, na szczęście dostała
dobre leki i do wyjazdu była już prawie zdrowa. Dostała na wyjazd jeszcze
syropki, które miała brać aby do końca jej przeszło i udało się jechać, nawet
choroba została pokonana, taka była determinacja siostrzenicy. Oczywiście nie
zrezygnowała nawet w tych dniach przed tym aby nie jeść ciasta drożdżowego, a
nawet dołożyła sobie jeszcze ciasto piaskowe. W dzień wyjazdu obudziła się sama
już godzinę przed czasem, w którym miała wstać, aby się wyrobić ze wszystkim,
taka była podekscytowana. Wyjechali z samego rana i czekaliśmy cały dzień z
niecierpliwością czy już dojechali szczęśliwie, a że jest to ponad sześćset
kilometrów to trochę zeszło z dojazdem, tym bardziej z dziećmi autokarem. Ale kiedy
wczesnym popołudniem zadzwoniła, że już są na miejscu wszyscy odetchnęli z
ulgą. Teraz ma czas dla siebie i mam nadzieję, że wróci szczęśliwa i
zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz