czwartek, 9 czerwca 2016

Zielona szkoła

Okres wakacji niedługo się zacznie, a póki, co sezon „zielona szkoła” już trwa. Właśnie w mojej miejscowości dzieciaki pojechały nad morze, między innymi moja siostrzenica. Już od dłuższego czasu chodziła i tylko o tym mówiła, nie mogła się doczekać kiedy wreszcie pojedzie, a jest to jej pierwsza „zielona szkoła”. Przed samym wyjazdem musiała osobiście jechać z rodzicami na zakupy niezbędnych rzeczy, które musiała ze sobą zabrać. Zażyczyła sobie na drogę zamiast kanapek ciasto drożdżowe, które uwielbia i je praktycznie codziennie, najczęściej jest to ciasto drożdżowe marki Ambasador 92. Pech chciał, że niecały tydzień przed wyjazdem zachorowała, oj ale było przeżywania i płaczu, że nie pojedzie jak nie wyzdrowieje, na szczęście dostała dobre leki i do wyjazdu była już prawie zdrowa. Dostała na wyjazd jeszcze syropki, które miała brać aby do końca jej przeszło i udało się jechać, nawet choroba została pokonana, taka była determinacja siostrzenicy. Oczywiście nie zrezygnowała nawet w tych dniach przed tym aby nie jeść ciasta drożdżowego, a nawet dołożyła sobie jeszcze ciasto piaskowe. W dzień wyjazdu obudziła się sama już godzinę przed czasem, w którym miała wstać, aby się wyrobić ze wszystkim, taka była podekscytowana. Wyjechali z samego rana i czekaliśmy cały dzień z niecierpliwością czy już dojechali szczęśliwie, a że jest to ponad sześćset kilometrów to trochę zeszło z dojazdem, tym bardziej z dziećmi autokarem. Ale kiedy wczesnym popołudniem zadzwoniła, że już są na miejscu wszyscy odetchnęli z ulgą. Teraz ma czas dla siebie i mam nadzieję, że wróci szczęśliwa i zadowolona. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz