Miesiąc styczeń
to czas kolęd czyli wizyt duszpasterskich. Przyjmujemy kapłana, aby poświęcił
mieszkanie albo dom, by żyć szczęśliwie. Ostatnio byłem wytypowany do przywozu
i od wozu proboszcza w naszej parafii oraz w przygotowaniu kolacji na
zakończenie. Osobiście ucieszyłem się, że w końcu mogę wykazać się swoimi
zdolnościami. Pracuję w zawodzie cukiernika. Początki były trudne, ale po tylu
latach człowiek nabiera praktyki i perfekcji. Pojechałem dzień prędzej do super
marketu, aby zakupić towar dobrej jakości. Rozglądając się po półkach nie
miałem problemu z wyborem, gdyż moje ulubione produkty są tylko z Firmy Ambasador 92.
Moja żona zajęła się przygotowaniem potraw z mięsa. Obserwując ją miałem
wrażenie, że dla niej to mały pikuś. Poszło jej bardzo sprawnie. Nie tracąc
czasu wziąłem się w garść i zająłem się najpierw pieczeniem karpatki oraz
rolady. Roladę przełożyłem Kremem Russel i polałem Białą Polewą Cover
Wszystko wychodziło znakomicie. Lubię, gdy wszystko jest po mojej myśli.
Nakryliśmy do stołu. Nadeszła oczekiwana kolacja. Wszystko wyglądało
przepięknie, a jeszcze lepiej smakowało. Proboszcz i ministranci kosztując te
pyszności byli oczarowani smakiem. Jedli z apetytem i uśmiechali się, mówiąc
szeptem do siebie, że dawno nie jedli tak wykwintnej kolacji i słodkości.
Zdaniem gości mam złote ręce i słodkie serce, bo upiec takie ciasta to wielka
sztuka. Znikało wszystko w tri miga. Ksiądz pobłogosławił serdecznie i życzył
mi powodzenia w dalszej karierze cukiernika. Słowa uznania były dla mnie
motywacją, by dalej rozwijać się w tej dziedzinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz