Nowy
Rok zawitał wreszcie stary sobie poszedł. Co tam rośnie w mrozach stycznia?
Dzień rośnie po trosze. Osobiście ja też jestem uradowany, bo moje dzieci
zaliczyły półrocze. Mają święty spokój i czekają na ferie zimowe. Wziąłem sobie
tydzień wolnego, by spędzić z nimi wesoło czas. Doskonale wiem, że na co dzień
jestem gościem w domu. Dzieci mają rację, gdy skarżą się na mnie do mamy.
Miałem w planie wyjechać z nimi w góry, ale one wolały zostać w domu. Musiałem
zaakceptować ich decyzję i przygotować coś innego. Następnego dnia obudził
pociechy zapach naleśników. Wołały ja chce dwa, a ja trzy. Wiedziałem, że to
najlepszy sposób na pobudkę. Córcia lubi z miodem, a my chłopaki z Dżemem Owocowym Prospona Firmy Ambasador 92. Dżem ma fajną
konsystencję i nie wypływa z naleśników. Ma delikatny smak i czuć w nim owoce.
Po prostu nie jest zbytnio przesłodzony. Po śniadaniu poszliśmy na sanki, by
zaczerpnąć świeżego zimowego powietrza. Ubawiliśmy się za wszystkie czasy, bo
codzienne obowiązki zabierają nam co najprzyjemniejsze. Człowiek stale
zabiegany, a czas ucieka. Dzieciństwo mija, a rodzic żyje z boku. W dalszej
części dnia zrobiliśmy bułeczki drożdżowe nadziane Kremem Orzechowym Do Zapiekania. Byliśmy bardzo ciekawi czy nam udały się. Wyjmując z
piekarnika ślinka nam leciała. Pachniało w całym domu, ale musiały wystygnąć,
by nas nie rozbolały brzuchy. Pamiętam jak babcia zawsze nas ostrzegała i
chowała przed nami do wystygnięcia. Mieliśmy pyszny podwieczorek. Bułeczki i
malinowa herbatka to pychotka twierdzili moi pomocnicy. Mówiły mamy fajnego
tatę, który piecze pyszne bułeczki. Miło było to usłyszeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz