6 stycznia
obchodzimy święto Trzech Króli. W kościele tego dnia święci się kredę, którą po
powrocie na drzwiach wejściowych piszemy K+M+B i rok. Od kilku lat obchodzone
są orszaki w różnych miastach. Bierze w nich udział dużo osób. W pobliskim
mieście od mojego miejsca zamieszkania także się odbywa. W samo południe rozpoczęły
się w Rynku największe uliczne jasełka. Zebranych
powitał ksiądz biskup, który odmówił z zebranymi Anioł Pański i zaprosił
wszystkich do wspólnego przemarszu. Celem była żywa szopka, która jest także w
naszym mieście. Następnie został odczytany znany z Ewangelii edykt cesarza o
spisie powszechnym, który spowodował, że Józef i Maryja udali się w wędrówkę do
Betlejem. Z koronami na głowach większość uczestników z fantazją założyła sobie
papierowe korony na głowy. W ten sposób nawiązali do wizyty mędrców -
biblijnych królów. Ulicami sunął nieprzerwany potok koronowanych głów.
Uczestnicy dostali też śpiewniki, by każdy mógł włączyć się w kolędowanie. Orszak
poprowadzili jadący konno monarchowie: Kacper, Melchior i Baltazar. Każdy
przebrany był w stosowny strój królewski, a obecne w pochodzie dzieci z
podziwem patrzyły na konnych monarchów. Po powrocie do domu, aby się rozgrzać,
było trochę zimno, wypiliśmy kawę, a do tego ciasto drożdżowe z polewą białą COVER, które zrobiłam ze składników marki Ambasador 92 dzień wcześniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz