środa, 15 listopada 2017

Kominiarz



Tak mówi stare przysłowie. Ba kiedyś wierzono, że kominiarz jak i drabina, po której się wspina jest łącznikiem. Między niebem a ziemią. Ma magiczną moc. Wylatuje dym z komina. Jakoś dziwnie się wygina. Pewnie sięgnąć chce do nieba, lecz tu kominiarza trzeba. Kominiarz to ten taki co to wspina się na dachy. Ma kapelusz no i szczotę, wciąż na sadzę ma ochotkę. Kto go ujrzy na ulicy, albo właśnie przy kominie. Niechaj będzie tego pewien, że go szczęście nie ominie. Zawsze co roku obserwuję i podziwiam zawód kominiarza. Mieszkając w bloku można zauważyć na dachu czarnego ducha, podczas czyszczenia komina. Ma niezłą pracę, która mnie fascynuje, ale mam niestety lęk wysokości i nigdy bym tego nie pokonał. Jedynie mógłbym mu pomóc sprawdzać wentylację w pomieszczeniach, oraz instalację gazową. Przy kontroli nawiązała się interesująca rozmowa. Jego praca wymaga odpowiedzialności i nie może przymykać oka nawet na drobne usterki. Miałby nie czyste sumienie, gdyby nie daj boże stało się nie szczęście. Na jego twarzy było widać zmęczenie, gdy sprawdził tyle mieszkań. Żal mi go się zrobiło i zaproponowałem Kawę Z Syropem Mixybar Karmelowy oraz Lody Z Pasty O Smaku Kokosowym. Wyczaił smak Firmy Ambasador 92. Dziwko mnie strzeliło, bo myślałem, że tylko ja lubuję się w tej firmie. Podziękował serdecznie i wręczył kalendarz z kominiarzem na przyszły rok. Uśmiechną się i szeptem powiedział to na szczęście. Wychodząc z mieszkania przestrzegł mnie, że nie wolno lekceważyć słów kominiarza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz