Sierpień się kończy, zbliża się wrzesień, a co za
tym idzie, dożynki w naszej gminie i naszej miejscowości. Jak wiadomo trzeba
przygotować wieniec dożynkowy, a na to potrzeba trochę czasu, dlatego
codziennie wieczorem spotykamy się w świetlico – remizie i pleciemy powoli nasz
wieniec. Na szczęście przychodzi sporo osób, ale i tak praca nie idzie bardzo
szybko, ponieważ w tym roku wieniec jest wyjątkowo duży i pracochłonny. Aby
umilić sobie ten czas, każda innego dnia przynosi ze sobą jakąś przekąskę w postaci,
na przykład piernika, ciasteczek z kemem czekoladowym gotowym, kanapeczek z
chlebem orkiszowym, szarlotkę z jabłkiem prażonym, a wszystko robione ze
składników marki Ambasador 92. Z takimi smakołykami szybciej i przyjemniej mija
czas i oczywiście praca, czyli plecenie naszego wieńca dożynkowego. Panowie
przywieźli nam zboże, ale na tym ich praca się nie skończyła, ponieważ pomagają
nam także w układaniu i obcinaniu kłosów tak aby można było je przymocować do
konstrukcji. Jest naprawdę fajnie i wesoło, ponieważ każdy powie coś ciekawego
i śmiesznego i czasem to aż boki bolą od śmiechu. A najważniejsze w tym
wszystkim jest to, że nasza mała miejscowość się jednoczy i potrafi razem
współpracować. Podczas plecenia wieńca są oczywiście rozmowy związane z organizacją
dożynek i związanych z nim spraw i podział obowiązków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz