czwartek, 3 sierpnia 2017

Asystent rodziny


Po skończonych studiach ciężko mi było dostać się na staż. Myślałem, że lata nauki nic mi nie dadzą dobrego. Mnóstwo nocy zarwanych, by wszystko zaliczyć na czas. Brak jakiejkolwiek swobody na życie towarzyskie. Same ograniczniki. Tylko nauka i stosy książek do przeczytania. Jestem bardzo uparty i dzięki temu doszedłem do celu. Niestety papierek to nie wszystko liczy się doświadczenie i praktyka. Myślałem, że to będzie łatwe i realne. W końcu uśmiechnęło się szczęście i do mnie. Dostałem się na roczny staż do Urzędu Gminy w mojej miejscowości. Zanim zapoznałem się ze wszystkimi obowiązkami to przeszedłem niezły maraton. Jestem bardzo wdzięczny za przekazaną mi wiedzę przez mojego opiekuna. Uczyłem się krok po kroku, by pomagać innym ludziom. Praca asystenta rodziny wcale nie jest taka prosta. Rodziny są rożne i potrzebują indywidualnego wsparcia. Trzeba dotrzeć do danej osoby, by móc jej pomóc jak najlepiej. Nauczyć się słuchać i wspierać dobrym słowem, że nastąpi lepszy dzień i wszystko ułoży się. Ludzie potrafią człowiekowi podziękować dobrym słowem. Wiem wtedy, że warto żyć dla tej chwili. Nie zapomnę przypadku jak matka sama wychowywała dwójkę dzieci. Nie mogła uwierzyć w samą siebie, ale podniosła się z dołka i zniosła wszystko z powodzeniem. Znalazła dodatkowy sposób na utrzymanie rodziny. Piecze ciasta na różne okazje i klientów jej nie brakuje. Osobiście kosztowałem Piernik I Jabłecznik Z Jabłek Prażonych. Bardzo dobre ciasta o delikatnej konsystencji. Powiedziałem jej, że ma talent. Ona twierdzi, że korzysta z produktów Firmy Ambasador 92. Dzięki tej firmie odzyskała wiarę w siebie. Nadal rozwija się w tej działalności. Warto pomagać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz