poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Malowanie

Niedawno rozmawiałam z sąsiadką i zaczęła mi się zwierzać, że marzy jej się zmiana koloru w mieszkaniu. Problem polega na tym, że nie może się doprosić męża, aby za to malowanie się wziął. Dlatego podczas rozmowy przy kawie i pierniku, a także ciasteczkach z marmoladą i nadzieniem, a także gotowym kremem czekoladowym z firmy Ambasador 92, doszłyśmy do wniosku, że trzeba go postawić przed faktem dokonanym i powiedzieć, że zatrudnia malarza, który się tym zajmie i praca pójdzie szybko i bez stresu. Znalazłyśmy na intrenecie kilka numerów do malarzy i sąsiadka postanowiła, że od razu zadzwoni w kilka miejsc i zapyta o cenę i czas oczekiwania. Dodzwoniła się do kilku panów, wybrała najmłodszego po głosie i umówiła się z nim na oględziny i wycenę. A czemu najmłodszego, proste, aby zrobić mężowi po złości. Ze względu, że nie mogła się go doprosić o malowanie postanowiła znaleźć młodego i przystojnego, aby mąż był zazdrosny. Choć trochę miała także nadzieję, że z jak zobaczy jakiegoś przystojniaka, to sam powie, że pomaluje to mieszkanie, a ona zaoszczędzi parę groszy na pracowniku. Plan był trochę podstępny, ale przyniósł oczekiwany rezultat, kiedy młody i przystojny malarz przyjechał na wycenę i zobaczył go sąsiad powiedział, że następnego dnia bierze wolne w pracy i zaczyna malowanie i już nie potrzebny żaden malarz. Zazdrość robi swoje, a chytry plan się powiódł. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz