Mam swój staw, jest dosyć duży i nieogrodzony, przez
co w lato wiele amatorów pływania lubi tak się chlupać. Dość często przychodzą
dzieciaki z rodzicami lub innymi opiekunami, a że ja lubię dzieci i większość
znam, czasem biorę ze sobą piernik, lub lizaki na bardzo fajnych i kolorowych
patykach do lizaków, bądź jabłka prażone, wszystko z marki Ambasador 92 i idę z
nimi posiedzieć i pogadać. Czas szybciej zleci, a i można się pośmiać z wodnych
akrobacji niektórych dzieciaków i co najważniejsze przypilnować, aby nikomu nic
się nie stało. Nie mam problemu, kiedy przychodzi także młodzież, dopóki nie
zaczną śmiecić. Po kolejnych małolatach zostało masę śmieci i porozbijane
butelki na plaży. Szłam uważając na szkła i znalazłam telefon, nowy model i dość
drogi - jak później sprawdziłam. Już wieczorem usłyszałam pukanie do drzwi -
przyszedł jeszcze lekko nietrzeźwy chłopak, nie wiem, czy miał więcej niż 16
lat. Od razu pyta się, czy nie znalazłam telefonu, powiedziałam, że tak,
znalazłam go, jednak nie oddam, póki nie posprząta plaży. Zaczął się tłumaczyć
od razu, że to nie tylko on rozwalał, tylko koledzy itp... Powiedziałam mu
jasno: albo sprząta, albo nie ma telefonu. Powiedział, że przyjdzie rano i
posprząta. Przyszedł z grabiami, wszystkie szkła posprzątane, papiery i folie
pozbierane, telefon oddany, i myślę, że nauczka była.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz