wtorek, 7 marca 2017

Targi

Tego roku na targach końskich, czyli wstępach, jak co roku wystąpiły zespoły ludowe z ta różnicą, że było ich znacznie więcej, które śpiewały, tańczyły, sprzedawały rzeczy wykonane własnoręcznie na tego typu okazje, różne dekoracje zrobione z papieru, materiału czy innych rzeczy, a także częstowały jedzeniem, które przygotowały same. Można u nich było zjeść na przykład upieczony pyszny chleb pasterski, bułeczki żytnie ze składników marki Ambasador 92, bigos, czy pierogi, po prostu swojskie dobre jedzenie. Tego roku kupiłam sobie piękny drewniany krzyżyk na ścianę, tak bardzo mi się spodobał, że nie mogłam się po prostu oprzeć i musiałam go wziąć.  Dla wyższych osobistości tego roku zaserwowano oprócz obiadu ciasto czekoladowe i piernik kasztelański oczywiście ze składników marki Ambasador 92. Konie można było podziwiać w wyznaczonym miejscu, ale tego roku było to rozbite na dwa dni jednego były tylko zimnokrwiste, czyli te pociągowe ogiery i klacze, a także źrebaki czy kucyki, a drugiego wierzchowce. Spotkałam także cztery osły, kilka królików i tych dużych i miniaturek, a także były do sprzedania pieski rasowe typu owczarek niemiecki. Ekolodzy dołożyli swoje i wykupowali te konie, które były słabe, schorowane, lub po prostu wyglądają nie najlepiej. Ekolodzy w ogóle walczą już któryś rok z kolei o konie, twierdzą, że ludzie się nad nimi znęcają na wstępach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz