W mojej małej miejscowości na trasie, którą cała
młodzież szkolna chodzi w godzinach rannych, leży mały sklepik, w którym można
kupić dosłownie wszystko. Wielu uczniów zachodzi tam na szybkie zakupy przed
szkołą. Kupują bułeczki żytnie, lub chleb ballastra fit, które są upieczone ze
składników marki Ambasador 92. Jednak sklepik ten ma jedną wadę, a mianowicie
stałą bywalczynie - Panią Helenkę. Pani Helenka to starsza pani na emeryturze,
która za swoje hobby przyjęła robienie powolnych zakupów, w godzinach
sklepowego szczytu, czyli około 7:35. A to musi wrócić się po mleko, a to
dziwny ser, a to nie wzięła portfela, ma wiele metod, ale każda to wymówka by w
sklepie zająć jak najwięcej czasu i żeby czekający w kolejce uczniowie spóźnili
się do szkoły. Ja nauczona doświadczeniem zrezygnowałam z porannych zakupów,
ale tej nieszczęsnej środy byłam do tego zmuszona. Weszłam do sklepu pogodzona,
że swoim losem, jakie było moje zdziwienie, gdy przy kasie nie było Pani
Helenki, ucieszona stanęłam w kolejce, a po chwili usłyszałam oburzony głos:
"Masz mnie natychmiast przepuścić, gówniaro! Mi się spieszy!" Odwróciłam
się i spotkałam ostre spojrzenie Pani Helenki ściskającej nerwowo w dłoniach
Stoperan, dziewczynka, która stała akurat przy ladzie wykorzystała okazję i
dała jej nauczkę nie przepuszczając jej i wyjęła same żółte monety do zapłaty.
Pani Helenka zaprzestała robienia porannych zakupów po tej sytuacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz