Koniec śniegu wiosna w biegu już bociany powracają.
Skowronki koncert dają. Tu krokusy, tam żonkile. Spoglądają na świat mile.
Trawa zmienia swoją zieleń. Chętnie ją polubi jeleń. Budzi się przyroda wkoło.
Będzie pięknie i wesoło. Słońce teraz częściej świeci, na dwór wzywa wszystkie
dzieci. Bardzo lubię miesiąc marzec, ponieważ z dnia na dzień zbliżamy się do
wiosny. Mam już dość smutnych i szarych dni, które doprowadzają mnie do szału.
Brak słońca nie sprzyja mi. Jestem ospały i stale zmęczony. Czuję się czasami
jak stary dziadziuś na emeryturze. Nic mi się nie chce. Wszystko robię z
wielkiego przymusu. Mój kolega krzyczy na mnie, że mam się ogarnąć i cieszyć
się z życia. Zapowiedział mi, że co weekend będzie zabierał mnie na swoją
działkę, jak tylko pogoda się poprawi. Znajdzie dla mnie zajęcie przy odnowie
altanki. Powiem szczerze, że nie byłem zbytnio pocieszony, ale głupio mi było
odmówić. Pierwszego razu tak dostałem w kość, że miałem zakwasy. Wyszło moje
lenistwo przez okres zimowy. Na powietrzu czułem się całkiem inaczej. Poczułem
się głodny jak wilk. Wysłałem kolegę do sklepu, aby kupił coś do jedzenia. Dał
mi kabanosa i bułkę. Zaśmiałem się nie mogłeś kupić coś lepszego. Nie wysiliłeś
się za bardzo. Odpowiedz była prosta. Najpierw posmakuj, a potem komentuj. Miał
rację Bułeczki Żytnie bardzo pyszne, a jakie świeże i chrupiące. W pośpiechu wypiliśmy kawę i
zjedliśmy Piernik Kasztelański z Firmy Ambasador 92. Bardzo dobry. Zajęcie u kolegi pomogło mi stanąć na nogi i poznać nową
firmę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz