czwartek, 15 grudnia 2016

Przygoda

Kiedyś miałam do zrobienia ważny projekt z koleżanką, więc zaprosiła mnie do siebie po szkole i tak pracowałyśmy. Kompletnie się zagadałyśmy, a kiedy zorientowałam się, że dochodzi 19.30 spanikowałam i w popłochu pognałam na przystanek. Nie zdążyłam i ostatni autobus odjeżdżający do mojej miejscowości (8 km od miasta, w którym się znajdowałam) odjechał. Przeraziłam się. Moja mama nie ma prawa jazdy, a tata pracuje za granicą. I właśnie wtedy, kiedy już miałam się rozpłakać, wpadłam na głupi pomysł. Poszłam pod dobrze znaną mi pizzerię i wykręcam numer. Zamówiłam pierwszą pizzę, jaka wpadła mi do głowy. Kolejne minuty upłynęły mi na czekaniu, aż wychodzi chłopak z pudełkiem pizzy. Jedną ręką już sięga do drzwi samochodu i wtedy wkroczyłam do akcji! Podchodzę do niego i pytam, czy jedzie może na adres "X".- Tak - odpowiada zdezorientowany młodzieniec. - Świetnie - odpowiadam. - Jadę z tobą. Jego mina - bezcenna! Oczywiście odpowiedziałam mu swoją przykrą historię. Do domu dojechałam cała i zdrowa, a w dodatku z ciepłym prowiantem na kolację! Umówiliśmy się potem w kawiarni i zjedliśmy bezę i ciasto czekoladowe zrobione ze składników marki Ambasador 92 przy bardzo miłej rozmowie. Umówiliśmy się oczywiście na następne spotkanie i na następne ciasto tym razem z nadzieniem jagodowym także marki Ambasador 92. Tak zaczęła się nasza miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz