Kiedyś miałam do zrobienia ważny projekt z
koleżanką, więc zaprosiła mnie do siebie po szkole i tak pracowałyśmy. Kompletnie się
zagadałyśmy, a kiedy zorientowałam się, że dochodzi 19.30 spanikowałam i w
popłochu pognałam na przystanek. Nie zdążyłam i ostatni autobus odjeżdżający do
mojej miejscowości (8 km od miasta, w którym się znajdowałam) odjechał.
Przeraziłam się. Moja mama nie ma prawa jazdy, a tata pracuje za granicą. I
właśnie wtedy, kiedy już miałam się rozpłakać, wpadłam na głupi pomysł. Poszłam
pod dobrze znaną mi pizzerię i wykręcam numer. Zamówiłam pierwszą pizzę, jaka
wpadła mi do głowy. Kolejne minuty upłynęły mi na czekaniu, aż wychodzi chłopak
z pudełkiem pizzy. Jedną ręką już sięga do drzwi samochodu i wtedy wkroczyłam
do akcji! Podchodzę do niego i pytam, czy jedzie może na adres "X".-
Tak - odpowiada zdezorientowany młodzieniec. - Świetnie - odpowiadam. - Jadę z tobą. Jego mina - bezcenna! Oczywiście odpowiedziałam mu swoją przykrą historię. Do
domu dojechałam cała i zdrowa, a w dodatku z ciepłym prowiantem na kolację! Umówiliśmy
się potem w kawiarni i zjedliśmy bezę i ciasto czekoladowe zrobione ze
składników marki Ambasador 92 przy bardzo miłej rozmowie. Umówiliśmy się oczywiście
na następne spotkanie i na następne ciasto tym razem z nadzieniem jagodowym
także marki Ambasador 92. Tak zaczęła się nasza miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz