O tym jak dobro wraca pod różną postacią. W tym roku
zaczynam studia. Żeby zarobić na podręczniki i akademik postanowiłam pracować w
wakacje. Zatrudniłam się w barze gastronomicznym. Codziennie przychodziła do
nas starsza kobieta, kupowała zupę z chlebem pasterskim i siedziała pół dnia,
patrząc w okno i zagadując innych gości. Niezwykle sympatyczna i zawsze
uśmiechnięta staruszka. Pewnego dnia przestała przychodzić. Spotkałam ja na
chodniku, zamiatając przed barem i zagadałam. Mieliśmy tego dnia krem paprykowy
w ofercie (jej ulubiony). Wtedy dowiedziałam się, że ta kobieta poświęciła
swoje życie wychowaniu 4 dzieci i zajmowaniu się domem. Jej mąż znalazł sobie
młodszą kochankę i zapisał jej wszystko przed śmiercią. Ta starsza kobieta
mieszka w mieszkaniu socjalnym, a jej dzieci wysyłają jej łącznie dwieście
złotych miesięcznie na wyżywienie (mimo ze zajmują wysokie stanowiska w
korporacjach). Nie starczyło jej już na kolejna zupę z chlebem pasterskim marki Ambasador 92 w naszym barze i żywiła się suchymi bułkami żytnimi i resztkami. Porozmawiałam
z szefem. Pani ma u nas zniżkę i za sto pięćdziesiąt złotych miesięcznie może
codziennie zjeść ciepły obiad, a jak zostanie coś po zamknięciu to również
kolację. Kobieta z wdzięczności poleciła nas wszystkim znajomym z kółka
różańcowego. Zyskaliśmy około 15 nowych, stałych gości, a ja dostałam premię.
Radość najedzonej kobiety - bezcenna. A to przesłanie dla innych, nie
zapominajcie o swoich rodzicach, kiedy już nie będziecie ich potrzebować -
wtedy to oni zaczną potrzebować Was.
piątek, 26 sierpnia 2016
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Lekcja życia
Owo wydarzenie działo się, kiedy miałam około dziesięciu
lat. W klasie miałam pewnego kolegę. Zawsze ubierał się w stare, zniszczone
ubrania i ze smakiem patrzył, jak jem swojego croissanta malinowego w
szkole. Był chudy i biedny. Jego ojciec przepijał wszystko i bił jego mamę.
Biedaczyna potrafił spędzić noc na osiedlu i rano przyjść do szkoły. Tak,
dziesięcioletnie dziecko. A ja? Ja się z niego naśmiewałam. Pewnego dnia, kiedy
jak zwykle po szkole wyśmiewałam się i poniżałam go, podjechał po mnie tata -
który wszystko słyszał. I wiecie co zrobił? Nie zbił mnie. Nie krzyczał. Kazał
mi go przeprosić. Nie chciałam tego zrobić. Następnego dnia, kiedy chciałam
ubrać się do szkoły, w szafie była jedna para starych spodni i trzy koszulki.
Przez kilka tygodni byłam nieugięta. Kiedy prosiłam o zakupy, rodzice zabierali
mnie do najtańszego lumpeksu. Moi "przyjaciele" zaczęli się ode mnie
odwracać. Do szkoły nie dostawałam już croissanta malinowego marki Ambasador 92, tylko
"wczorajszą" bułkę żytnią z masłem. Pewnego dnia wkurzyłam się.
Rzuciłam zapakowaną bułkę żytnią na ławkę. Wyżej opisany kolega spytał
nieśmiało, czy mógłby ją zjeść, bo już nie wytrzymuje. Zgodziłam się.
Zaczęliśmy rozmawiać. Niedługo po tym zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Pewnego dnia spytałam rodziców, czy mógłby przyjść do nas na obiad. Ojciec
tylko uśmiechnął się, a mama powiedziała coś, czego nigdy nie zapomnę.
"córko, nie chcemy dla ciebie źle, ale mam nadzieję, że poczułaś bezsilność,
którą czuje ten chłopiec". Moje ubrania wróciły na miejsce. Damian stał
się naszym częstym gościem. Do szkoły dostawałam już dwa croissanty malinowe. A ja zyskałam
szacunek do pieniądza, ale przede wszystkim do ludzi. Dziękuję moim rodzicom za
tę lekcję życia.
Życie
Życie jest piękne. Jedno tylko masz. Życie jest
piękne daj mu szanse póki trwa. Życie jest piękne i dlatego warto żyć. Życie
jest piękne jak kropla rosy, która po deszczu przepada tak szybko. Więc śmiejmy
się do tchu utraty. Najbardziej z tego, co kiedyś martwiło. Czy los szczęśliwy,
czy też garbaty. Witajmy go uśmiechem, by dobrze się żyło. Zawsze starałem się
żyć z uśmiechem na twarzy i czerpać z życia co się tylko dało.. Zawsze mi się
wszystko udawało. Niestety pewnego dnia los się zmienił. Po utracie pracy.
Piekarnia w której pracowałem wiele lat z plajtowała. W dzisiejszych czasach
nie jest tak łatwo znaleźć pracę. Siedziałem w domu na zasiłku, aż pięć
miesięcy. Jedyny plus z tego, że mogłem więcej czasu poświęcić rodzinie. Dzieci
potrzebuję, również troski ojca. Niestety finanse były cienkie. Musiałem
zdecydować się na pracę w Niemczech. Cieszyłem się tylko z tego, że wykonywałem
swój zawód. Praca piekarza nie jest łatwa po prostu trzeba ją kochać.
Właściciele Firmy Ambasador 92. byli dla mnie wyrozumiali. Miałem tylko problemy językowe,
ale mogłem liczyć, również na pomoc kolegów i koleżanek. Panowała miła
atmosfera. Wiele się nauczyłem nowego. Poznałem nowe przepisy na pieczywo.
Człowiek uczy się przez całe życie. W czasie urlopu wróciłem do domu. Nie mogłem
się na ciszyć rodziną. Zaprosiliśmy na kolację rodziców, by spędzić z nimi
czas. Żonka. zrobiła gołąbki, a ja podałem do nich Bułeczki Żytnie I Chleb Pasterski,
który przywiozłem z nowej pracy. Wszystkim bardzo smakowało. Jest takie pyszne,
bo produkowane przez Markę Ambasador 92. Jestem zadowolony, że tam pracuje.
piątek, 19 sierpnia 2016
Wyjazd
Wymarzony dzień sierpniowy. Po ciężkiej chorobie
lekarz skierował mnie do sanatorium. Ja sam na własną rękę wybrałem miejsce. Z
dnia nadzień dochodziłem do siebie. Ćwiczenia oraz spacery na świeżym powietrzu
postawiły mnie na nogi. Nocleg miałem u rodzinki. Stołowałem się w restauracji.
Pieczywo na śniadanie i kolację kupowałem w super markecie, bo okazało się że
są tanie Bułeczki Żytnie. Smaczne
i z dużą ilością błonnika. Dostarczałem także koledze z pokoju, który był na
wózku i ciężko miał zrobić cokolwiek przy sobie. Czasami odwdzięczał mi się w
inny sposób, też skuteczny, gdyż odwiedzała go rodzinka z wioski. Przywozili
przeróżne wyroby mięsne i twarożki. Świeży Chlebek Orkiszowy był smacznym dodatkiem do wędlin. Wolny czas
spędzałem z kumplem wychodząc na lody i kawę. Okazało się, że warto mieć
towarzystwo. Dzięki temu poznajesz nowych ludzi oraz dyskutując o wszystkim
można poznać nowe firmy takie jak Ambasador 92. Wyżej wymienione pieczywo produkuje Marka Ambasador 92. Ta firma posiada wszelaki asortyment. Panie
gospodynie z pewnością znajdą coś dla siebie. Polacy słyną z tego, że ciężko
przekonać ich do czegoś nowego. Wiadoma sprawa każdy ma swoje nawyki. Cieszy
mnie ogromnie, że coraz więcej jest nowych firm, które udoskonalają swoje
wyroby i zyskują dobre opinie od konsumentów. Najskuteczniejszą reklamą są
języki ludzkie. Muszę nadmienić, że każdy uczestnik turnusu rehabilitującego
wracając do domu wziął wizytówkę tej firmy i w najbliższym czasie wykorzysta
tak doskonałe produkty. Mało powiedziane, kto spróbuje ten nie pożałuje. Smacznego
!!!
czwartek, 18 sierpnia 2016
Trudna pomoc
Moja siostra ma 4-letniego syna. Ostatnio widząc jak jest
wykończona codziennymi obowiązkami i zajmowaniem się młodym zaproponowałam, że
zabiorę go na parę godzin do siebie. To nie był najlepszy pomysł. Dałam
mu bułki żytnie jak zjadł i przez pierwsze pół godziny chodził za mną
i w kółko powtarzał jak bardzo mnie nienawidzi, bo nie pozwoliłam mu bawić się
moim służbowym laptopem. Postanowiłam, że zabiorę go na spacer, może świeże
powietrze trochę go zmęczy i jakoś z nim wytrzymam. Drogę powrotną obrałam
przez las i tu zaczyna się przygoda. Dzieciakowi tak się nie spodobało, że
idziemy do domu, że stanął w miejscu i w żaden sposób nie dało się go
przekonać, aby ruszył dalej. W końcu straciłam cierpliwość i powiedziałam, że
nie wiem jak on, ale ja wracam do domu. No i poszłam, oczywiście miałam
nadzieję, że on się wystraszy i pobiegnie za mną. Przeszłam kilkanaście metrów,
obracam się, nie ma młodego! Zaczęłam go wołać, ale brak odzewu. Boże, zgubiłam
siostrze dziecko. Zaczęłam go szukać. Po jakiejś godzinie, kiedy już miałam
dzwonić na policję, znalazła się zguba, kupka nieszczęścia, stała na drodze i
szukała ukochanej cioci. Okazało się, że poszedł siku i się zgubił. Pocieszyłam
go, pogłaskałam i powiedziałam, że jak będzie się tak znowu zachowywał, to
następnym razem po niego nie wrócę, a to, co się wydarzyło ma zostać między
nami. Po czym zabrałam go do domu, nakarmiłam chlebem pasterskim z jego ulubionym serkiem i
croissantem malinowym, oczywiście marki
Ambasador 92, a później odwiozłam do mamy.
Urodziny
Zbliżały się urodziny mojej kumpelki z paczki. Od dawna
na nie czekałem. Miała odbyć się prywatka. Chciałem odreagować po rozstaniu z
moją dziewczyną. W czwartek moja kumpelka zadzwoniła do mnie z wiadomością, że
na jej urodzinach mają być pary. Natychmiast zadzwoniłem do Natalki.
Powiedziała mi, że ona idzie z Tomkiem. Więc zostałem sam. Dwa dni do urodzin
mojej kumpelki, a tu lipa. Musiałem coś wymyślić. Moja przyjaciółka w pracy
zaproponowała, żebym zaprosił moją kuzyneczkę. Ostatnio nie było za miło między
nami. Byłaby dobra okazja, żebyśmy się pogodzili. Wróciłem do domu i
powiedziałam o tym mojej mamie. Ona bardzo ją lubi. Wszedłem na GG i od razu
napisałem do niej. Jeszcze tego samego dnia spotkałem się z nią. Miałem
nadzieje, że mi wybaczy i pójdzie ze mną na te urodziny. Zgodziła się. Byłem
bardzo zadowolony, że tak się stało. Nie jest miło żyć w gniewie tym bardziej z
rodziną. Kamień z serca. Moja mama miała rację mówiąc, że to jest wspaniała
osoba na którą można zawsze liczyć. W sobotę udaliśmy się na urodziny. Nie
liczyłem, że tak będę dobrze się bawił. Towarzystwo bardzo miłe. Jedzonko
wyśmienite. Potrawy wyborne, których nie spożywa się na co dzień. Firma Ambasador 92 kolejny raz zadbała o gości. Serwowane potrawy
takie jak – Donut Z Cukrem jako
przystawka. Wyśmienicie smakowało. Dostałem dużych oczu jak podano Croissnt Malinowy. Patrzyliśmy jak intruzy. Co to za jedzonko?
Czarna magia. Marka Ambasador 92
zaskakuje swoich gości nowymi potrawami. Smaczne i konkretne dania zadowalają
nawet niejadków. Zachęcają dobrociami. W ten sposób możemy jeść i delektować
się nowościami.
środa, 17 sierpnia 2016
Spotkanie
Zostałem ojcem chrzestnym kilka lat temu. Cieszyłem się
przeogromnie. Spadły na mnie różne obowiązki i zobowiązania. Przez naście lat
pamiętałem o jej urodzinach, imieninach i osiemnastce. Przeżyłem wówczas
wspaniałe chwile. Byłem ciągle wyróżniany z tego powodu. Niektórzy z rodziny
zazdrościli mi. Dostawałem podziękowania za troskę okazaną mojej chrzestnicy.
Patrzyłem jak dorastała i stawała się kobietką. Osiemnaście lat to najlepsza
chwila. Stajesz się pełnoletnia i ważna. W ramach podziękowania otrzymałem
zaproszenie na spotkanie. Radość przeogromna. Najbardziej zaciekawiło mnie logo
o nazwie Ambasador 92. Co za nazwa. O co chodzi.
Pierwszy raz spotkałem się z taką nazwą. Serwujemy najlepsze dania i podajemy
do stołu. Warto spróbować, aby przekonać się. Chleb Sowiański I Psterski podano na pierwszy rzut do mięsa wołowego i
drobiowego. Wykluczono ziemniaki z menu. Pieczywo oraz Bułeczki Żytnie podawano do kolejnych dań. Flaczki drobiowe smakowały wyśmienicie
z tym pieczywem. Przekonywali w międzyczasie, że to samo zdrowie, gdyż znajduje
się w tym pieczywie dużo błonnika, który ułatwia trawienie. Starsi nie mogli
wyjść z zachwytu. Jedli z apetytem. Jak znika to wiadomo że dobre. Obiecaliśmy
organizatorom spotkania, że będziemy promować Markę Ambasador 92. Asortyment jest ful wypas a produkty zdrowe i różnorodne.
Okazje w mojej rodzince obecnie obsługuje Firma Ambasador 92. Jest bogato dużo i zdrowo. I o to chodzi, bo Polacy jedzą
dużo i nie zdrowo. Dzięki tej firmie nauczymy się jeść inaczej a na pewno
wyjdzie nam na zdrowie. Firma Ambasador 92 w ten
sposób zyskuje nowych konsumentów a my nie tyjemy tylko zdrowo jemy. Szacun dla
tych co dbają o zdrowie innych ludzi.
wtorek, 16 sierpnia 2016
Teatrzyk
Wczoraj zostałam zaproszona na teatrzyk do pokoju mojej
siostrzenicy. Na dwóch krzesłach powiesiła kolorowe ręczniki frote. Zasłoniła
też okna, w teatrze musi być przecież ciemno. No, może nie było całkiem ciemno,
ale zawsze trochę. W roli Kopciuszka wystąpiła laleczka Agatka, jej przytulanka
w czerwonej kamizelce z włóczki. Z kuchni przyniosła czerwoną serwetkę i już po
chwili lalka miła na głowie właściwy kapturek. Babcie zagrał misiek najbardziej
babciowaty ze wszystkich pluszaków. Miśkowi założyła czepek na głowę i babcia
była gotowa. Miała problem, kto zagra wilka, ponieważ jej wszystkie zabawki
wyglądały tak poczciwie, że nikt by nie uwierzył, że mogłyby kogoś skrzywdzić.
Akurat przyszła do niej koleżanka Basia i podsunęła pomysł, że najlepiej będzie
pasował jej pluszowy kotek. I tak się właśnie stało, bo przecież koty
pochodziły od wilków, albo wilki od kotów ha. Swoją mamę poprosiła, aby
naszykowała jej koszyk z jedzeniem dla chorej babci. W tym koszyku znalazł się
między innymi chleb orkiszowy, bułki żytnie, a także donut z cukrem,
jak potem przekazała mama wszystkie te pyszności były marki Ambasador 92. Obie dziewczynki
zaczęły swoje przedstawienie i muszę przyznać, że naprawdę świetnie im to
wyszło. Zapowiedziały się już z następnym przedstawieniem, za kilka dni, kiedy
już się przygotują i wymyślą jakąś swoją bajkę do przedstawienia. Znając ich
pomysły i możliwości wiem, że będzie super ciekawie.
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Spełnione marzenie
Holandia państwo położone w części Europy, którego
stolicą jest Amsterdam. Duża część terytorium tego państwa leży poniżej poziomu
morza, a czyli jest krajem depresyjnym, a resztę kraju stanowią niziny, a
dzięki temu można tam spotkać poldery. Holandia leży w dorzeczu trzech rzek
m.in w dorzeczu Renu, który jest jedną z najdłuższych rzek w Europie, swe
źródło ma w Alpach, a uchodzi do Morza Północnego na zachód od Rotterdamu.
Ważnymi szlakami komunikacyjnymi w tym kraju są kanały śródlądowe (ponad 5 tys.
km). Państwo to kojarzy się z wiatrakami, trawnikami, tulipanami, ale także
trzeba pamiętać, że Holandia to kraj wspaniałych serów takich jak: Gouda, Edam.
Zawsze marzyłem, żeby tam pojechać, ale wiadomo że jak ma się już rodzinę to ma
się inne wydatki. Najpierw obowiązki, a potem przyjemności. Moja córka lubi
także ze mną podróżować, ale niestety tegoroczne wakacje musimy spędzać w
Polsce. Nie byliśmy pocieszeni z tego faktu. Trudno się mówi. W sierpniowe
popołudnie odezwała się na Skype moja ciocia, która dawno nie dawała znaku
życia. Byliśmy bardzo uradowani z tych odwiedzin nawet takich przez neta. Miło
było w końcu z nią porozmawiać i zobaczyć. Ciocia zrobiła nam wielką
niespodziankę. Zaprosiła nas na trzy tygodnie do siebie. Nawet za sponsorowała
nam podróż. Chcieliśmy się odwdzięczyć i zabraliśmy ze sobą polskie jedzenie,
by mogła poznać nasze smaki. Pobyt w Holandii był udany. Moja żona bardzo nas
rozpieszczała przygotowując pyszne jedzenie. Cioci bardzo smakował Chleb Pasterski I Bułeczki Żytnie. Żałowała,
że u niej nie ma tak dobrego pieczywa. Była ciekawa jak ta firma się nazywa.
Jeszcze nie znała Firmy Ambasador 92.
Twierdziła, że Marka Ambasador 92 musi
posiadać dobrej jakości produkty, by produkować takie pyszności. Ma wielkie
uznanie dla tej firmy. Udany wypoczynek.
piątek, 12 sierpnia 2016
Katowice
Katowice są największym miastem należącym do
województwa śląskiego. Katowice usytuowane są na terenie Wyżyny Śląskiej.
Katowice charakteryzują się dosyć urozmaiconą rzeźbą w terenie. Najwyższym
punktem na terenie całego miasta jest położone na wysokości 357 metrów nad poziomem
morza Wzgórze Wandy, które usytuowane jest w jednej z katowickich dzielnic -
Murcki, zaś punktem o najniższej wysokości leży na wysokości 245 metrów nad poziomem
morza i jest to miejsce znajdujące się w dolinie, w której przepływają rzeki
Mleczna i Kłodnica. Bardzo piękne miasto w którym spędziłem swoje młode lata.
Pracowałem w górnictwie jako ratownik 27 lat. Sprawiało mi to wielką
satysfakcję pomimo, że w czasie pracy różnie bywało. Zawsze pomagałem innym i podczas
pracy dawałem z siebie wszystko. Byliśmy jak jedna rodzina. Jeden za wszystkich
wszyscy za jednego. W czasie wolnym spędzałem czas z rodziną w Śląskim Ogrodzie
Zoologicznym. Miejsce te jest bardzo piękne i wyjątkowe. Można zobaczyć
zwierzęta i poczuć przyrodę. Niesamowite wrażenia. Trzeba to zobaczyć na własne
oczy. W Katowicach jest wiele ciekawych miejsc, które z pewnością warto
zobaczyć. Przechodząc na emeryturę przeprowadziliśmy się na wieś. Czasami
tęsknie za Katowicami. Moja żonka jest bardzo szczęśliwa, bo ma piękny dom z
ogrodem. Uwielbiamy wieczorami spędzać czas na trasie i upajać się ciszą, bo w
mieście nam tego brakowało. Jedząc kanapki z Chleba Orkiszowego, oraz Bułeczki Żytnie gaworzymy o starych dziejach. Wspominamy dobre
czasy. Podczas spotkań z sąsiadami rozmawiamy o Firmie Ambasador 92. Ustalamy co dobre i wymieniamy się przepisami.
Zawsze będziemy polecać Markę Ambasador 92 bo jest
doskonała.
czwartek, 11 sierpnia 2016
Odbiór prawa jazdy
Dzień, w którym odebrałam prawo jazdy był jednym z tych
szczęśliwych. Po odbiór pojechałam z siostrą i bratem i już w drodze do
usłyszałam, że to ja wracam. Od razu mam zacząć jeździć, aby się wprawiać. I
tak się też stało jak już miałam przy sobie prawo jazdy wsiadłam za kierownicę,
niby się nie stresowałam, bo przecież umiałam jeździć, na kursie szło wyjątkowo
dobre, instruktor był mile zaskoczony i zadowolony, ale jednak małe zawahanie
było, czy dam radę. Odjechaliśmy spod urzędu i za pierwszym skrzyżowaniem
zauważyłam kontrole policyjną, myślę nie, tylko tego mi trzeba, ale mnie nie
zatrzymają, a tu jednak niespodzianka widzę przed sobą lizaka, zjeżdżam
spokojna, bo przecież jechałam przepisowo. Rodzeństwo mnie podpuszcza, że zaraz
dostanę mandat, dochodzi policjant i zadaje pytanie ma pani dokumenty mówię mam
a on do mnie to proszę jechać dalej. Pożegnał się i odszedł. Zaczęliśmy się
śmiać i powoli odjechałam. Zajechałam jeszcze po drodze na pyszne donaty z cukrem do cukierni gdzie mają swoje wypieki z produktów marki Ambasador 92. Zjedliśmy i
zakupiliśmy jeszcze do domu przysmak serowy, a także chleb orkiszowy i
ruszyłam dalej w drogę do domu. Dojechałam już bez żadnych zaskoczeń, a tamto
wydarzenie z dziwną kontrolą policyjną wspominamy do dziś ze śmiechem i
zastanowieniem co to w ogóle miało znaczyć, chociaż jest bardzo dużo wersji,
ciekawe czy któraś choć w małym stopniu prawdziwa ha.
środa, 10 sierpnia 2016
Bilety na mecz
Miałam wtedy dwadzieścia osiem lat, skończyłam studia, a teraz pracuję. Mój
chłopak dostał od kogoś cztery bilety na mecz, IV liga, nie zdradzę, jakie
drużyny grały. Dzień przed meczem spotkaliśmy się w klubie ze znajomymi,
zamówiliśmy sobie croissanty malinowe z marki Ambasador 92 i wtedy on spytał
kolegów, czy nie chcieliby iść z nim. Byli chętni, a ja zaproponowałam, że
pójdę z nimi. Zwyczajnie mnie wyśmiali. No cóż, widocznie uważali, że kobieta i
piłka nożna nie idą w parze. Nie obraziłam się, bo miałam asa w rękawie.
Przyszedł dzień meczu, chłopakowi powiedziałam, że spędzę czas z
przyjaciółkami, a tymczasem spakowałam torbę i pojechałam na stadion.
Zastanawiacie się, po co? Tutaj akcja się zaczyna. Mój chłopak z kolegami na
trybunach, mecz miał się zacząć, więc piłkarze i sędziowie wyszli z szatni, a
wśród nich ja. Nawet sobie nie wyobrażacie miny mojego chłopaka, gdy zobaczył,
że będę sędziować ten mecz jak mu potem tłumaczyłam, nie lubię się chwalić tym,
że zrobiłam kurs sędziowski. Wolę, gdy ludzie myślą, że nie znam się na piłce.
Natomiast mój chłopak był na mnie obrażony przez tydzień, że mu nie
powiedziałam, ale w końcu mu przeszło i poszliśmy do kawiarenki na pyszny
przysmak serowy naszej ulubionej marki
Ambasador 92 i od tamtej pory razem chodzimy na mecze i już nie jestem
wyśmiewana.
Dobry pomysł
Wójt gminy oświadczył wszystkim mieszkańcom, że
musi zrobić pilnie zebranie. Jest to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Oznajmił
mieszkańcom, że stoi pustostan, który wymaga remontu i dużego nakładu pracy.
Jeśli wszyscy zbierzemy siły to pokonamy góry. Po remoncie przeznaczymy pod
inwestycję, która na pewno przyniesie godne zyski a bezrobocie spadnie. Długo
szukaliśmy inwestora, aby zajął się tym. Z znienacka przyszła pomoc. Ja osobiście
znam się na wielu sprawach i mogłem zaplanować im obiekt na piekarnię. Kilka lat
temu wypiekano chlebek, ale po kilku latach zbankrutowano, ale nie wiem
dlaczego. Mieszkańcy twierdziły, że wina tkwi w super marketach. Inne firmy
wyparły ich z rynku. Poprzedni właściciel nie mógł pogodzić się z swoją
porażką. Teraz chcieliśmy to wszystko odnowić i zacząć od nowa. Nawiązałem kontakt
z Firmą Ambasador 92. Poprosiłem o przepisy na Bułeczki Żytnie, Chlebek Orkiszowy oraz
inne pieczywo i do roboty. Oprócz pieczywa zaczęliśmy piec rogaliki i
biszkopty. Bardzo dobrze schodziły te wypieki. Obok piekarni pobudowano mały
sklepik, który zaopatrywała Firma Ambasador 92 w produkty wysokiej jakości. Chlebek z
dużą ilością ziarna sprzedawał się jak świeże bułeczki. Popyt na nie
przeogromny. Czasami brakowało, wówczas serwowano chlebek innej firmy. Byliśmy
w dobrej komitywie i aby nie zginąć kolejny raz, pomagaliśmy sobie nawzajem. Marka Ambasador 92 słynie
na rynku z tego, że jakość mówi o sobie. Przyszedł czas i wszystko udało wykonać
się. Mieszkańcy cieszą się niezmiernie, że mają pracę a Firma Ambasador 92 zyski.
Oby tak dalej a nie zginiemy.
wtorek, 9 sierpnia 2016
Zabawa w chowanego
Dziewięć lat temu wyjechałam z mężem i trzyletnią wówczas
córeczką do znajomych. Mieszkają oni w niewielkiej wiosce, otoczonej lasami i
jeziorem. Sielanka. Kilka wspaniałych dni na łonie natury z rodziną i
przyjaciółmi. Pyszny croissant malinowy specjał
znajomych. Tego dnia znajoma Alicja miała problem z uśpieniem dwumiesięcznej
Kingi, a nasi mężowie zajęci byli swoimi sprawami, więc zabrałam moją Agusię na
spacer. Grałyśmy w berka i naszą grę na słowa. Aga była w tym najlepsza! Miała
tylko trzy latka, ale mówiła pięknie. Zabrałam ze sobą także chleb pasterski, który miałyśmy zjeść podczas zwiedzania okolicy. W pewnym momencie -
sama nie wiem, kiedy Aga wyrwała mi się z ręki i zaczęła biec. Momentalnie
pobiegłam za nią, ale byłyśmy w lesie, a tam gdzie pobiegła drzewa rosły
gęściej. Aga nigdy nie uciekała, była grzecznym dzieckiem. Nie potrafię opisać
strachu, który wówczas mnie oblał. Biegłam między drzewami, wołałam ją, ale
odpowiadała mi cisza. Zgubiłam dziecko. Wpadłam w panikę. Ta mała spryciara
bawi się ze mną w chowanego, pomyślałam nagle, w domu często się chowała i
kazała się szukać, bardzo lubiła tę zabawę. Kiedy już całkiem spanikowana
zobaczyłam Agę nad brzegiem jeziora ucieszyłam się, ale i spanikowałam jeszcze
bardziej, aby tam nie wpadła. Na szczęście złapałam ją i zabrałam w bezpieczne
miejsce, gdzie usiadłyśmy i zjadłyśmy chleb pasterski marki Ambasador 92. Znajomym zostawiłam
cały chleb orkiszowy a my wróciłyśmy do domu i teraz kiedy tam jedziemy zawsze
wspominamy tamto wydarzenie.
Zaręczyny
Wszystko sobie dokładnie zaplanowałem. Zacząłem
od pierścionka z pięknym, brylantowym oczkiem. Pięć lat od chwili, kiedy
spotkaliśmy się z Magdą po raz pierwszy. Marzyłem o tym. Miejsce w stu
procentach romantyczne – elegancka restauracja nad morzem. Wokół nas siedziało
kilka znajomych par, które towarzyszyły wzlotom i upadkom naszego związku. No i
kwartet smyczkowy grający naszą ulubioną melodię. Sprowadziłem go specjalnie do
tej restauracji. Ale cóż, przecież tylko raz w życiu człowiekowi zdarzają się wymarzone
oświadczyny. Kiedy umilkły już ostatnie takty muzyki wtedy złapałem głęboki
oddech. Nikt dookoła nie miał wątpliwości, co za chwilę nastąpi. Uklęknąłem
przed Magdą na jedno kolano, wyjąłem z kieszeni pudełko z pierścionkiem.
Otworzyłem je i zapytałem wyjdziesz za mnie? Magda powiedziała błyskawicznie
„tak”. Stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Czułem się jak w
śnie. Moja wybranka promieniała ze szczęścia. Przytuliłem ją mocno i
pocałowałem. Pozostali goście zaczęli bić nam brawa i życzyć szczęścia.
Podziękowaliśmy wszystkim za życzenia zapraszając na lampkę szampana. Wypiliśmy
za nasze szczęście by nie opuściło nas w naszym wspólnym życiu. Wiadomo, że
szczęścia nigdy za mało. Po części oficjalnej przyszła pora na kolację.
Wcześniej poprosiłem o specjalne zamówienie naszego ulubionego dania. Może to
trochę śmieszne, ale przepadamy za leczem i Chlebem Pasterskim. Dla nas to wyjątkowe
danie. Smakuje bosko. Natomiast moja Magda zawsze w tej restauracji prosi
jeszcze o Przysmak Seroy I Bułeczki Żytnie. Mówi, że to jest niebo w gębie. Wszystko jest
smaczne, bo przegotowane z produktów Firmy Ambasador 92. Restauracja ta
zaopatruje się u najlepszych producentów takich jak Marka Ambasador 92.
Ona nigdy nie zawodzi. Szczęśliwy dzień.
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Urodzinowy prezent
Pewnego
dnia rodzice zrobili mi niespodziankę. Okazało się, że w prezencie na moje
urodziny jadę nad morze! Nie potrafiłam ująć mojego szczęścia w słowach.
Wprawdzie miało to być kilka dni, ale jak się okazało najlepszych w moim życiu.
Dzień przed zaczęłam się pakować. Jak zawsze miałam dylemat, co wziąć: dwie
bluzki, a może lepiej sukienki? Na szczęście dzięki mamie wybrnęłam z tej
sytuacji. Następnego dnia rano wyjechaliśmy. Miałam kilka męczących godzin
jazdy autem, ale i tak większość drogi przespałam. Dotarliśmy na miejsce. Nasz
hotel był z widokiem na morze. Postanowiliśmy przywitać się z nim. Szliśmy boso
po brzegu morza. Wiał przyjemny i lekki wiatr. Nigdy nie zapomnę tego uczucia!
W trakcie tego powitania zjedliśmy bułki żytnie. Następnie wróciliśmy do
hotelu, po czym rozpakowaliśmy się. Po kolacji, na którą był także donut z cukrem, przysmak serowy i pizza z marki Ambasador 92, usnęłam jak zabita.
Następny dzień spędziłam z mamą na zakupach. Okazało się, że miasto, w którym
jesteśmy ma wielkie centrum handlowe. Trzeci dzień spędziliśmy na plaży.
Najśmieszniejsze jest to, że leżałam tylko na brzuchu i opaliłam sobie tylko
plecy, ręce oraz nogi z tyłu. Niestety wyszła mi czerwona opalenizna i musiałam
smarować się olejkiem łagodzącym opalanie. Tego popołudnia poszliśmy na smaczne
nadmorskie lody. Reszta wakacyjnych dni nad morzem była również wspaniała. Nie
zapomnę ich chyba do końca życia!
piątek, 5 sierpnia 2016
Zakopane
W wakacje wyjechałam z rodzicami i siostrą w góry.
Nigdy nie byłam w Tatrach i bardzo się cieszyłam, że tam pojadę. Gdy wreszcie
dojechaliśmy do pensjonatu, w którym mieliśmy nocować okazało się, że jest to
najpiękniejszy pensjonat w tym mieście, gdyż jest on położony w najlepiej
widokowym otoczeniu. Ja z siostra dostałyśmy wspólny pokój a rodzice oddzielny.
Z mojego okna widoczne były piękne góry porośnięte krzakami i trawami. Na
pierwszy dzień naszej wycieczki postanowiliśmy wybrać się nad Morskie Oko i
okoliczne ciekawe miejsca. Zobaczyłam wiele wspaniałych zakątków, obok których
zrobiliśmy sobie zdjęcia. W południe zjedliśmy obiad w ludowej restauracji, a
na deser przysmak serowy i donut z cukrem. Wieczorem wróciliśmy do
pensjonatu na nocleg. Byłam bardzo zmęczona po pełnym wrażeń dniu. Z samego
rana około godziny 6 wyruszyliśmy w następną wyprawę, by poznawać nowe zabytki.
Na samym początku zobaczyliśmy Morskie Oko. Później wyruszyliśmy
w miasto Zakopane, by zjeść śniadanie. Śniadanie zjedliśmy na
Krupówkach a były na nie między innymi bułki żytnie, a jakie było nasze
zaskoczenie jak się okazało, że to bułki marki Ambasador 92. Nigdy wcześniej nie
myślałam, że miasto Zakopane jest aż tak ciekawe i piękne. W południe poszliśmy
zobaczyć skocznię narciarską Wielka Krokiew, która jest bardzo sławną skocznią
w Polsce. Na następny dzień wspinaliśmy się na góry Tatry, muszę
przyznać, że było bardzo ciężko wspiąć się nawet na mały kawałek gór
niekoniecznie Tatr, ale nawet najmniejszy pagórek był dla mnie nie lada
wyzwaniem. Po dużym wysiłku postanowiliśmy odpocząć w pobliskiej kawiarence
z croissantem malinowym.
Prezent
Och kochane ciepłe lato ile mogę oddać za to, by tak cały
rok bez mała letnia aura tylko trwała. Kocham ciebie za owoce ciepłe dnie
gwiaździste noce za truskawki prosto z krzaka, że wypatrzę w wiśniach szpaka.
Lato jest moją ulubioną porą roku, między innymi, dlatego, że jest to czas, w
którym jesteśmy wolni od szkoły. Nie mogłem doczekać się pierwszego sierpnia,
ponieważ tego dnia miałem otrzymać prezent. Moi rodzice obiecali mi rower o na
pędzie elektrycznym za dobre wyniki w nauce. Zaskoczyłem ich w tym roku
świadectwem z paskiem. Byli w szoku jak je zobaczyli. Nie wierzyli, że
dotrzymam im danego słowa. Moja babunia tylko we mnie wierzyła i trzymała mocno
kciuki. Obawiałem się, że moi rodzice oszukają mnie, ale jednak się myliłem.
Budząc się rano ujrzałem w moim pokoju czerwony rower z kokardą. Zaniemówiłem
ze szczęścia. Po chwili moją radość oznajmiłem głośnym słowem - jest hura!!!
Zaraz przybiegła mama i mnie ucałowała. Następnego dnia zaraz wybrałem się z
moim najlepszym kolegą na wycieczkę rowerową. Kolega mi trochę zazdrościł
takiego wyjątkowego prezentu. Marudził, że też musi taki mieć na następne
wakacje. Powiedział, że będzie odkładał całe kieszonkowe, by mieć taki sam.
Wycieczka była udana pogoda tego dnia była przepiękna. Świeciło słońce. Mieliśmy
ochotę na lody, ale w okolicy nie było żadnego sklepu. Mijały kilometry, a nas
dopadał głód. zauważyliśmy przy drodze sklepik na którym widniał napis. Smaczne
jedzonko z Firmy Ambasador 92. Postanowiliśmy z
korzystać z okazji i coś zjeść. Pani ekspedientka poleciła nam kiełbaski
cielęce z Bułeczkami Żytnymi. Smakowało nieźle.
Jeszcze do domu kupiłem Chleb Pasterski, który
zjemy wieczorem na grilu do szaszłyków. Udana wycieczka.
środa, 3 sierpnia 2016
Karaoke
Jestem bardzo zadowolony, bo od niedawna w mojej
wsi powstał nowa restauracja. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że i tak nie
wypali. Mieszkańcy na wsi bardzo lubią się bawić, ale nie mają czasu. Praca na
roli to nie jest łatwy kawałek chleba. Można powiedzieć, że przez cały dzień
jest co robić. Od rana do nocy trzeba zabiegać, aby mieć wolny czas dla siebie.
Okres wakacyjny to dla rolnika wielka harówa przy żniwach. Jedynie w deszczowy
dzień można sobie odpocząć i z kolegami zrobić wypad do restauracji, by się
zrelaksować. Wchodząc do środka doznałem wielkiego olśnienia. Jaki piękny
lokal. Panowała miła atmosfera. Właściciele zaprosili gości na degustację.
Najbardziej smakowały mi flaczki drobiowe do których serwowano Bułeczki Żytnie oraz Chleb Orkiszowy z żurkiem. Smak doskonały. Okazało się, że to Firma Ambasador 92 promowała swoje wyroby. Godne polecenia nie tylko
ja jestem tego zdania, ponieważ pozostali goście zachwalali produkty z Marki Ambasador 92. O dwudziestej pierwszej rozpoczęło się karaoke.
Odważyłem się jako pierwszy zaśpiewać moja ulubioną piosenkę. Zrobiłem szał na
sali. Wszystkich porwało do tańca. Niesamowity widok. Radość przeogromna, że
chłopak z wiochy ma taki talent i marnuje się. Ja nie chciałem przyznać się, że
w okresie szkolnym muzykowałem w zespole. Otrzymałem wielkie brawa, które
dodały mi więcej odwagi do dalszego śpiewania. Śpiewałem i w końcu podeszła do
mnie bratnia dusza uzdolniona w tym kierunku. Pod koniec imprezy ośmieliłem się
zaprosić tą śliczną dziewczynę na spotkanie. Warto było wyrwać się z domu i po imprezować
w tak miłym towarzystwie. Szczęście przychodzi w nieoczekiwanym momencie.
Chwała za to, że w końcu odnalazłem swoją miłość.
Dojrzały ogród
Wakacje już w pełni, a co się z tym wiąże także i prace na
działce się zaczęły. Między innymi ogórki już są, dlatego pora na robienie ich
w słoiki, a ten smak takich ogórków prosto z pola po prostu rewelacja. A
mizeria z takich swoich ogórków jak smakuje, nie ma porównania z tymi
kupowanymi w sklepach, czy marketach. Dojrzały także wiśnie i maliny, z których robimy
dżemy i soki, a także gotujemy codziennie świeży kompot i robimy placki. Ostatnio postanowiłyśmy zrobić także croissanty malinowe ze świeżych malin. Mniam, po prostu pycha. Zrobiłyśmy także pączki z nadzieniem wiśniowym, a produkty
do tego były marki Ambasador 92. Kiedy
zabierałyśmy się za zrywanie wiśni dzieciaki zaproponowały, że także chcą nam
pomóc, a że drzewka są niskie to mogły tego dokonać. Co prawda ich zapał szybko
się skończył, chociaż jest tylko pięć drzewek, no, ale jak to dzieci długo w
jednym miejscu nie umieją zagrzać miejsca. Liczy się fakt, że w ogóle coś
pomogły i same to zaproponowały. Następną rzeczą w ogrodzie są cukinie, które
także już urosły i można z nich robić różne dania i potrawy. Powoli zaczynają
dojrzewać pomidorki. Są już świeże swoje warzywa dlatego postanowiłyśmy także
zrobić pizze, właśnie z tymi naszymi ogrodowymi dodatkami.. Ci co się nie najedli pizzą mieli do wyboru jeszcze chleb słowiański, który mogli posmarować świeżym dżemem, własnoręcznie zrobionym, malinowym lub wiśniowym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)