piątek, 26 sierpnia 2016

Dobro wraca

O tym jak dobro wraca pod różną postacią. W tym roku zaczynam studia. Żeby zarobić na podręczniki i akademik postanowiłam pracować w wakacje. Zatrudniłam się w barze gastronomicznym. Codziennie przychodziła do nas starsza kobieta, kupowała zupę z chlebem pasterskim i siedziała pół dnia, patrząc w okno i zagadując innych gości. Niezwykle sympatyczna i zawsze uśmiechnięta staruszka. Pewnego dnia przestała przychodzić. Spotkałam ja na chodniku, zamiatając przed barem i zagadałam. Mieliśmy tego dnia krem paprykowy w ofercie (jej ulubiony). Wtedy dowiedziałam się, że ta kobieta poświęciła swoje życie wychowaniu 4 dzieci i zajmowaniu się domem. Jej mąż znalazł sobie młodszą kochankę i zapisał jej wszystko przed śmiercią. Ta starsza kobieta mieszka w mieszkaniu socjalnym, a jej dzieci wysyłają jej łącznie dwieście złotych miesięcznie na wyżywienie (mimo ze zajmują wysokie stanowiska w korporacjach). Nie starczyło jej już na kolejna zupę z chlebem pasterskim marki Ambasador 92 w naszym barze i żywiła się suchymi bułkami żytnimi i resztkami. Porozmawiałam z szefem. Pani ma u nas zniżkę i za sto pięćdziesiąt złotych miesięcznie może codziennie zjeść ciepły obiad, a jak zostanie coś po zamknięciu to również kolację. Kobieta z wdzięczności poleciła nas wszystkim znajomym z kółka różańcowego. Zyskaliśmy około 15 nowych, stałych gości, a ja dostałam premię. Radość najedzonej kobiety - bezcenna. A to przesłanie dla innych, nie zapominajcie o swoich rodzicach, kiedy już nie będziecie ich potrzebować - wtedy to oni zaczną potrzebować Was. 

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Lekcja życia

Owo wydarzenie działo się, kiedy miałam około dziesięciu lat. W klasie miałam pewnego kolegę. Zawsze ubierał się w stare, zniszczone ubrania i ze smakiem patrzył, jak jem swojego croissanta malinowego w szkole. Był chudy i biedny. Jego ojciec przepijał wszystko i bił jego mamę. Biedaczyna potrafił spędzić noc na osiedlu i rano przyjść do szkoły. Tak, dziesięcioletnie dziecko. A ja? Ja się z niego naśmiewałam. Pewnego dnia, kiedy jak zwykle po szkole wyśmiewałam się i poniżałam go, podjechał po mnie tata - który wszystko słyszał. I wiecie co zrobił? Nie zbił mnie. Nie krzyczał. Kazał mi go przeprosić. Nie chciałam tego zrobić. Następnego dnia, kiedy chciałam ubrać się do szkoły, w szafie była jedna para starych spodni i trzy koszulki. Przez kilka tygodni byłam nieugięta. Kiedy prosiłam o zakupy, rodzice zabierali mnie do najtańszego lumpeksu. Moi "przyjaciele" zaczęli się ode mnie odwracać. Do szkoły nie dostawałam już croissanta malinowego marki Ambasador 92, tylko "wczorajszą" bułkę żytnią z masłem. Pewnego dnia wkurzyłam się. Rzuciłam zapakowaną bułkę żytnią na ławkę. Wyżej opisany kolega spytał nieśmiało, czy mógłby ją zjeść, bo już nie wytrzymuje. Zgodziłam się. Zaczęliśmy rozmawiać. Niedługo po tym zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pewnego dnia spytałam rodziców, czy mógłby przyjść do nas na obiad. Ojciec tylko uśmiechnął się, a mama powiedziała coś, czego nigdy nie zapomnę. "córko, nie chcemy dla ciebie źle, ale mam nadzieję, że poczułaś bezsilność, którą czuje ten chłopiec". Moje ubrania wróciły na miejsce. Damian stał się naszym częstym gościem. Do szkoły dostawałam już dwa croissanty malinowe. A ja zyskałam szacunek do pieniądza, ale przede wszystkim do ludzi. Dziękuję moim rodzicom za tę lekcję życia.

Życie



Życie jest piękne. Jedno tylko masz. Życie jest piękne daj mu szanse póki trwa. Życie jest piękne i dlatego warto żyć. Życie jest piękne jak kropla rosy, która po deszczu przepada tak szybko. Więc śmiejmy się do tchu utraty. Najbardziej z tego, co kiedyś martwiło. Czy los szczęśliwy, czy też garbaty. Witajmy go uśmiechem, by dobrze się żyło. Zawsze starałem się żyć z uśmiechem na twarzy i czerpać z życia co się tylko dało.. Zawsze mi się wszystko udawało. Niestety pewnego dnia los się zmienił. Po utracie pracy. Piekarnia w której pracowałem wiele lat z plajtowała. W dzisiejszych czasach nie jest tak łatwo znaleźć pracę. Siedziałem w domu na zasiłku, aż pięć miesięcy. Jedyny plus z tego, że mogłem więcej czasu poświęcić rodzinie. Dzieci potrzebuję, również troski ojca. Niestety finanse były cienkie. Musiałem zdecydować się na pracę w Niemczech. Cieszyłem się tylko z tego, że wykonywałem swój zawód. Praca piekarza nie jest łatwa po prostu trzeba ją kochać. Właściciele Firmy Ambasador 92. byli dla mnie wyrozumiali. Miałem tylko problemy językowe, ale mogłem liczyć, również na pomoc kolegów i koleżanek. Panowała miła atmosfera. Wiele się nauczyłem nowego. Poznałem nowe przepisy na pieczywo. Człowiek uczy się przez całe życie. W czasie urlopu wróciłem do domu. Nie mogłem się na ciszyć rodziną. Zaprosiliśmy na kolację rodziców, by spędzić z nimi czas. Żonka. zrobiła gołąbki, a ja podałem do nich Bułeczki Żytnie I Chleb Pasterski, który przywiozłem z nowej pracy. Wszystkim bardzo smakowało. Jest takie pyszne, bo produkowane przez Markę Ambasador 92. Jestem zadowolony, że tam pracuje.

piątek, 19 sierpnia 2016

Wyjazd


Wymarzony dzień sierpniowy. Po ciężkiej chorobie lekarz skierował mnie do sanatorium. Ja sam na własną rękę wybrałem miejsce. Z dnia nadzień dochodziłem do siebie. Ćwiczenia oraz spacery na świeżym powietrzu postawiły mnie na nogi. Nocleg miałem u rodzinki. Stołowałem się w restauracji. Pieczywo na śniadanie i kolację kupowałem w super markecie, bo okazało się że są tanie Bułeczki Żytnie. Smaczne i z dużą ilością błonnika. Dostarczałem także koledze z pokoju, który był na wózku i ciężko miał zrobić cokolwiek przy sobie. Czasami odwdzięczał mi się w inny sposób, też skuteczny, gdyż odwiedzała go rodzinka z wioski. Przywozili przeróżne wyroby mięsne i twarożki. Świeży Chlebek Orkiszowy był smacznym dodatkiem do wędlin. Wolny czas spędzałem z kumplem wychodząc na lody i kawę. Okazało się, że warto mieć towarzystwo. Dzięki temu poznajesz nowych ludzi oraz dyskutując o wszystkim można poznać nowe firmy takie jak Ambasador 92. Wyżej wymienione pieczywo produkuje Marka Ambasador 92. Ta firma posiada wszelaki asortyment. Panie gospodynie z pewnością znajdą coś dla siebie. Polacy słyną z tego, że ciężko przekonać ich do czegoś nowego. Wiadoma sprawa każdy ma swoje nawyki. Cieszy mnie ogromnie, że coraz więcej jest nowych firm, które udoskonalają swoje wyroby i zyskują dobre opinie od konsumentów. Najskuteczniejszą reklamą są języki ludzkie. Muszę nadmienić, że każdy uczestnik turnusu rehabilitującego wracając do domu wziął wizytówkę tej firmy i w najbliższym czasie wykorzysta tak doskonałe produkty. Mało powiedziane, kto spróbuje ten nie pożałuje. Smacznego !!!

czwartek, 18 sierpnia 2016

Trudna pomoc

Moja siostra ma 4-letniego syna. Ostatnio widząc jak jest wykończona codziennymi obowiązkami i zajmowaniem się młodym zaproponowałam, że zabiorę go na parę godzin do siebie. To nie był najlepszy pomysł. Dałam mu bułki żytnie jak zjadł i przez pierwsze pół godziny chodził za mną i w kółko powtarzał jak bardzo mnie nienawidzi, bo nie pozwoliłam mu bawić się moim służbowym laptopem. Postanowiłam, że zabiorę go na spacer, może świeże powietrze trochę go zmęczy i jakoś z nim wytrzymam. Drogę powrotną obrałam przez las i tu zaczyna się przygoda. Dzieciakowi tak się nie spodobało, że idziemy do domu, że stanął w miejscu i w żaden sposób nie dało się go przekonać, aby ruszył dalej. W końcu straciłam cierpliwość i powiedziałam, że nie wiem jak on, ale ja wracam do domu. No i poszłam, oczywiście miałam nadzieję, że on się wystraszy i pobiegnie za mną. Przeszłam kilkanaście metrów, obracam się, nie ma młodego! Zaczęłam go wołać, ale brak odzewu. Boże, zgubiłam siostrze dziecko. Zaczęłam go szukać. Po jakiejś godzinie, kiedy już miałam dzwonić na policję, znalazła się zguba, kupka nieszczęścia, stała na drodze i szukała ukochanej cioci. Okazało się, że poszedł siku i się zgubił. Pocieszyłam go, pogłaskałam i powiedziałam, że jak będzie się tak znowu zachowywał, to następnym razem po niego nie wrócę, a to, co się wydarzyło ma zostać między nami. Po czym zabrałam go do domu, nakarmiłam chlebem pasterskim z jego ulubionym serkiem i croissantem malinowym, oczywiście marki Ambasador 92, a później odwiozłam do mamy.

Urodziny


Zbliżały się urodziny mojej kumpelki z paczki. Od dawna na nie czekałem. Miała odbyć się prywatka. Chciałem odreagować po rozstaniu z moją dziewczyną. W czwartek moja kumpelka zadzwoniła do mnie z wiadomością, że na jej urodzinach mają być pary. Natychmiast zadzwoniłem do Natalki. Powiedziała mi, że ona idzie z Tomkiem. Więc zostałem sam. Dwa dni do urodzin mojej kumpelki, a tu lipa. Musiałem coś wymyślić. Moja przyjaciółka w pracy zaproponowała, żebym zaprosił moją kuzyneczkę. Ostatnio nie było za miło między nami. Byłaby dobra okazja, żebyśmy się pogodzili. Wróciłem do domu i powiedziałam o tym mojej mamie. Ona bardzo ją lubi. Wszedłem na GG i od razu napisałem do niej. Jeszcze tego samego dnia spotkałem się z nią. Miałem nadzieje, że mi wybaczy i pójdzie ze mną na te urodziny. Zgodziła się. Byłem bardzo zadowolony, że tak się stało. Nie jest miło żyć w gniewie tym bardziej z rodziną. Kamień z serca. Moja mama miała rację mówiąc, że to jest wspaniała osoba na którą można zawsze liczyć. W sobotę udaliśmy się na urodziny. Nie liczyłem, że tak będę dobrze się bawił. Towarzystwo bardzo miłe. Jedzonko wyśmienite. Potrawy wyborne, których nie spożywa się na co dzień. Firma Ambasador 92 kolejny raz zadbała o gości. Serwowane potrawy takie jak – Donut Z Cukrem jako przystawka. Wyśmienicie smakowało. Dostałem dużych oczu jak podano Croissnt Malinowy. Patrzyliśmy jak intruzy. Co to za jedzonko? Czarna magia. Marka Ambasador 92 zaskakuje swoich gości nowymi potrawami. Smaczne i konkretne dania zadowalają nawet niejadków. Zachęcają dobrociami. W ten sposób możemy jeść i delektować się nowościami.

środa, 17 sierpnia 2016

Spotkanie


Zostałem ojcem chrzestnym kilka lat temu. Cieszyłem się przeogromnie. Spadły na mnie różne obowiązki i zobowiązania. Przez naście lat pamiętałem o jej urodzinach, imieninach i osiemnastce. Przeżyłem wówczas wspaniałe chwile. Byłem ciągle wyróżniany z tego powodu. Niektórzy z rodziny zazdrościli mi. Dostawałem podziękowania za troskę okazaną mojej chrzestnicy. Patrzyłem jak dorastała i stawała się kobietką. Osiemnaście lat to najlepsza chwila. Stajesz się pełnoletnia i ważna. W ramach podziękowania otrzymałem zaproszenie na spotkanie. Radość przeogromna. Najbardziej zaciekawiło mnie logo o nazwie Ambasador 92. Co za nazwa. O co chodzi. Pierwszy raz spotkałem się z taką nazwą. Serwujemy najlepsze dania i podajemy do stołu. Warto spróbować, aby przekonać się. Chleb Sowiański I Psterski podano na pierwszy rzut do mięsa wołowego i drobiowego. Wykluczono ziemniaki z menu. Pieczywo oraz Bułeczki Żytnie podawano do kolejnych dań. Flaczki drobiowe smakowały wyśmienicie z tym pieczywem. Przekonywali w międzyczasie, że to samo zdrowie, gdyż znajduje się w tym pieczywie dużo błonnika, który ułatwia trawienie. Starsi nie mogli wyjść z zachwytu. Jedli z apetytem. Jak znika to wiadomo że dobre. Obiecaliśmy organizatorom spotkania, że będziemy promować Markę Ambasador 92. Asortyment jest ful wypas a produkty zdrowe i różnorodne. Okazje w mojej rodzince obecnie obsługuje Firma Ambasador 92. Jest bogato dużo i zdrowo. I o to chodzi, bo Polacy jedzą dużo i nie zdrowo. Dzięki tej firmie nauczymy się jeść inaczej a na pewno wyjdzie nam na zdrowie. Firma Ambasador 92 w ten sposób zyskuje nowych konsumentów a my nie tyjemy tylko zdrowo jemy. Szacun dla tych co dbają o zdrowie innych ludzi.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Teatrzyk

Wczoraj zostałam zaproszona na teatrzyk do pokoju mojej siostrzenicy. Na dwóch krzesłach powiesiła kolorowe ręczniki frote. Zasłoniła też okna, w teatrze musi być przecież ciemno. No, może nie było całkiem ciemno, ale zawsze trochę. W roli Kopciuszka wystąpiła laleczka Agatka, jej przytulanka w czerwonej kamizelce z włóczki. Z kuchni przyniosła czerwoną serwetkę i już po chwili lalka miła na głowie właściwy kapturek. Babcie zagrał misiek najbardziej babciowaty ze wszystkich pluszaków. Miśkowi założyła czepek na głowę i babcia była gotowa. Miała problem, kto zagra wilka, ponieważ jej wszystkie zabawki wyglądały tak poczciwie, że nikt by nie uwierzył, że mogłyby kogoś skrzywdzić. Akurat przyszła do niej koleżanka Basia i podsunęła pomysł, że najlepiej będzie pasował jej pluszowy kotek. I tak się właśnie stało, bo przecież koty pochodziły od wilków, albo wilki od kotów ha. Swoją mamę poprosiła, aby naszykowała jej koszyk z jedzeniem dla chorej babci. W tym koszyku znalazł się między innymi chleb orkiszowy, bułki żytnie, a także donut z cukrem, jak potem przekazała mama wszystkie te pyszności były marki Ambasador 92. Obie dziewczynki zaczęły swoje przedstawienie i muszę przyznać, że naprawdę świetnie im to wyszło. Zapowiedziały się już z następnym przedstawieniem, za kilka dni, kiedy już się przygotują i wymyślą jakąś swoją bajkę do przedstawienia. Znając ich pomysły i możliwości wiem, że będzie super ciekawie. 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Spełnione marzenie


Holandia państwo położone w części Europy, którego stolicą jest Amsterdam. Duża część terytorium tego państwa leży poniżej poziomu morza, a czyli jest krajem depresyjnym, a resztę kraju stanowią niziny, a dzięki temu można tam spotkać poldery. Holandia leży w dorzeczu trzech rzek m.in w dorzeczu Renu, który jest jedną z najdłuższych rzek w Europie, swe źródło ma w Alpach, a uchodzi do Morza Północnego na zachód od Rotterdamu. Ważnymi szlakami komunikacyjnymi w tym kraju są kanały śródlądowe (ponad 5 tys. km). Państwo to kojarzy się z wiatrakami, trawnikami, tulipanami, ale także trzeba pamiętać, że Holandia to kraj wspaniałych serów takich jak: Gouda, Edam. Zawsze marzyłem, żeby tam pojechać, ale wiadomo że jak ma się już rodzinę to ma się inne wydatki. Najpierw obowiązki, a potem przyjemności. Moja córka lubi także ze mną podróżować, ale niestety tegoroczne wakacje musimy spędzać w Polsce. Nie byliśmy pocieszeni z tego faktu. Trudno się mówi. W sierpniowe popołudnie odezwała się na Skype moja ciocia, która dawno nie dawała znaku życia. Byliśmy bardzo uradowani z tych odwiedzin nawet takich przez neta. Miło było w końcu z nią porozmawiać i zobaczyć. Ciocia zrobiła nam wielką niespodziankę. Zaprosiła nas na trzy tygodnie do siebie. Nawet za sponsorowała nam podróż. Chcieliśmy się odwdzięczyć i zabraliśmy ze sobą polskie jedzenie, by mogła poznać nasze smaki. Pobyt w Holandii był udany. Moja żona bardzo nas rozpieszczała przygotowując pyszne jedzenie. Cioci bardzo smakował Chleb Pasterski I Bułeczki Żytnie. Żałowała, że u niej nie ma tak dobrego pieczywa. Była ciekawa jak ta firma się nazywa. Jeszcze nie znała Firmy Ambasador 92. Twierdziła, że Marka Ambasador 92 musi posiadać dobrej jakości produkty, by produkować takie pyszności. Ma wielkie uznanie dla tej firmy. Udany wypoczynek.

piątek, 12 sierpnia 2016

Katowice


Katowice są największym miastem należącym do województwa śląskiego. Katowice usytuowane są na terenie Wyżyny Śląskiej. Katowice charakteryzują się dosyć urozmaiconą rzeźbą w terenie. Najwyższym punktem na terenie całego miasta jest położone na wysokości 357 metrów nad poziomem morza Wzgórze Wandy, które usytuowane jest w jednej z katowickich dzielnic - Murcki, zaś punktem o najniższej wysokości leży na wysokości 245 metrów nad poziomem morza i jest to miejsce znajdujące się w dolinie, w której przepływają rzeki Mleczna i Kłodnica. Bardzo piękne miasto w którym spędziłem swoje młode lata. Pracowałem w górnictwie jako ratownik 27 lat. Sprawiało mi to wielką satysfakcję pomimo, że w czasie pracy różnie bywało. Zawsze pomagałem innym i podczas pracy dawałem z siebie wszystko. Byliśmy jak jedna rodzina. Jeden za wszystkich wszyscy za jednego. W czasie wolnym spędzałem czas z rodziną w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym. Miejsce te jest bardzo piękne i wyjątkowe. Można zobaczyć zwierzęta i poczuć przyrodę. Niesamowite wrażenia. Trzeba to zobaczyć na własne oczy. W Katowicach jest wiele ciekawych miejsc, które z pewnością warto zobaczyć. Przechodząc na emeryturę przeprowadziliśmy się na wieś. Czasami tęsknie za Katowicami. Moja żonka jest bardzo szczęśliwa, bo ma piękny dom z ogrodem. Uwielbiamy wieczorami spędzać czas na trasie i upajać się ciszą, bo w mieście nam tego brakowało. Jedząc kanapki z Chleba Orkiszowego, oraz Bułeczki Żytnie gaworzymy o starych dziejach. Wspominamy dobre czasy. Podczas spotkań z sąsiadami rozmawiamy o Firmie Ambasador 92. Ustalamy co dobre i wymieniamy się przepisami. Zawsze będziemy polecać Markę Ambasador 92 bo jest doskonała.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Odbiór prawa jazdy

Dzień, w którym odebrałam prawo jazdy był jednym z tych szczęśliwych. Po odbiór pojechałam z siostrą i bratem i już w drodze do usłyszałam, że to ja wracam. Od razu mam zacząć jeździć, aby się wprawiać. I tak się też stało jak już miałam przy sobie prawo jazdy wsiadłam za kierownicę, niby się nie stresowałam, bo przecież umiałam jeździć, na kursie szło wyjątkowo dobre, instruktor był mile zaskoczony i zadowolony, ale jednak małe zawahanie było, czy dam radę. Odjechaliśmy spod urzędu i za pierwszym skrzyżowaniem zauważyłam kontrole policyjną, myślę nie, tylko tego mi trzeba, ale mnie nie zatrzymają, a tu jednak niespodzianka widzę przed sobą lizaka, zjeżdżam spokojna, bo przecież jechałam przepisowo. Rodzeństwo mnie podpuszcza, że zaraz dostanę mandat, dochodzi policjant i zadaje pytanie ma pani dokumenty mówię mam a on do mnie to proszę jechać dalej. Pożegnał się i odszedł. Zaczęliśmy się śmiać i powoli odjechałam. Zajechałam jeszcze po drodze na pyszne donaty z cukrem do cukierni gdzie mają swoje wypieki z produktów marki Ambasador 92. Zjedliśmy i zakupiliśmy jeszcze do domu przysmak serowy, a także chleb orkiszowy i ruszyłam dalej w drogę do domu. Dojechałam już bez żadnych zaskoczeń, a tamto wydarzenie z dziwną kontrolą policyjną wspominamy do dziś ze śmiechem i zastanowieniem co to w ogóle miało znaczyć, chociaż jest bardzo dużo wersji, ciekawe czy któraś choć w małym stopniu prawdziwa ha. 

środa, 10 sierpnia 2016

Bilety na mecz

Miałam wtedy dwadzieścia osiem lat, skończyłam studia, a teraz pracuję. Mój chłopak dostał od kogoś cztery bilety na mecz, IV liga, nie zdradzę, jakie drużyny grały. Dzień przed meczem spotkaliśmy się w klubie ze znajomymi, zamówiliśmy sobie croissanty malinowe z marki Ambasador 92 i wtedy on spytał kolegów, czy nie chcieliby iść z nim. Byli chętni, a ja zaproponowałam, że pójdę z nimi. Zwyczajnie mnie wyśmiali. No cóż, widocznie uważali, że kobieta i piłka nożna nie idą w parze. Nie obraziłam się, bo miałam asa w rękawie. Przyszedł dzień meczu, chłopakowi powiedziałam, że spędzę czas z przyjaciółkami, a tymczasem spakowałam torbę i pojechałam na stadion. Zastanawiacie się, po co? Tutaj akcja się zaczyna. Mój chłopak z kolegami na trybunach, mecz miał się zacząć, więc piłkarze i sędziowie wyszli z szatni, a wśród nich ja. Nawet sobie nie wyobrażacie miny mojego chłopaka, gdy zobaczył, że będę sędziować ten mecz jak mu potem tłumaczyłam, nie lubię się chwalić tym, że zrobiłam kurs sędziowski. Wolę, gdy ludzie myślą, że nie znam się na piłce. Natomiast mój chłopak był na mnie obrażony przez tydzień, że mu nie powiedziałam, ale w końcu mu przeszło i poszliśmy do kawiarenki na pyszny przysmak serowy naszej ulubionej marki Ambasador 92 i od tamtej pory razem chodzimy na mecze i już nie jestem wyśmiewana.

Dobry pomysł



Wójt gminy oświadczył wszystkim mieszkańcom, że musi zrobić pilnie zebranie. Jest to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Oznajmił mieszkańcom, że stoi pustostan, który wymaga remontu i dużego nakładu pracy. Jeśli wszyscy zbierzemy siły to pokonamy góry. Po remoncie przeznaczymy pod inwestycję, która na pewno przyniesie godne zyski a bezrobocie spadnie. Długo szukaliśmy inwestora, aby zajął się tym. Z znienacka przyszła pomoc. Ja osobiście znam się na wielu sprawach i mogłem zaplanować im obiekt na piekarnię. Kilka lat temu wypiekano chlebek, ale po kilku latach zbankrutowano, ale nie wiem dlaczego. Mieszkańcy twierdziły, że wina tkwi w super marketach. Inne firmy wyparły ich z rynku. Poprzedni właściciel nie mógł pogodzić się z swoją porażką. Teraz chcieliśmy to wszystko odnowić i zacząć od nowa. Nawiązałem kontakt z Firmą Ambasador 92. Poprosiłem o przepisy na Bułeczki Żytnie, Chlebek Orkiszowy oraz inne pieczywo i do roboty. Oprócz pieczywa zaczęliśmy piec rogaliki i biszkopty. Bardzo dobrze schodziły te wypieki. Obok piekarni pobudowano mały sklepik, który zaopatrywała Firma Ambasador 92 w produkty wysokiej jakości. Chlebek z dużą ilością ziarna sprzedawał się jak świeże bułeczki. Popyt na nie przeogromny. Czasami brakowało, wówczas serwowano chlebek innej firmy. Byliśmy w dobrej komitywie i aby nie zginąć kolejny raz, pomagaliśmy sobie nawzajem. Marka Ambasador 92 słynie na rynku z tego, że jakość mówi o sobie. Przyszedł czas i wszystko udało wykonać się. Mieszkańcy cieszą się niezmiernie, że mają pracę a Firma Ambasador 92 zyski. Oby tak dalej a nie zginiemy.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Zabawa w chowanego

Dziewięć lat temu wyjechałam z mężem i trzyletnią wówczas córeczką do znajomych. Mieszkają oni w niewielkiej wiosce, otoczonej lasami i jeziorem. Sielanka. Kilka wspaniałych dni na łonie natury z rodziną i przyjaciółmi. Pyszny croissant malinowy specjał znajomych. Tego dnia znajoma Alicja miała problem z uśpieniem dwumiesięcznej Kingi, a nasi mężowie zajęci byli swoimi sprawami, więc zabrałam moją Agusię na spacer. Grałyśmy w berka i naszą grę na słowa. Aga była w tym najlepsza! Miała tylko trzy latka, ale mówiła pięknie. Zabrałam ze sobą także chleb pasterski, który miałyśmy zjeść podczas zwiedzania okolicy. W pewnym momencie - sama nie wiem, kiedy Aga wyrwała mi się z ręki i zaczęła biec. Momentalnie pobiegłam za nią, ale byłyśmy w lesie, a tam gdzie pobiegła drzewa rosły gęściej. Aga nigdy nie uciekała, była grzecznym dzieckiem. Nie potrafię opisać strachu, który wówczas mnie oblał. Biegłam między drzewami, wołałam ją, ale odpowiadała mi cisza. Zgubiłam dziecko. Wpadłam w panikę. Ta mała spryciara bawi się ze mną w chowanego, pomyślałam nagle, w domu często się chowała i kazała się szukać, bardzo lubiła tę zabawę. Kiedy już całkiem spanikowana zobaczyłam Agę nad brzegiem jeziora ucieszyłam się, ale i spanikowałam jeszcze bardziej, aby tam nie wpadła. Na szczęście złapałam ją i zabrałam w bezpieczne miejsce, gdzie usiadłyśmy i zjadłyśmy chleb pasterski  marki Ambasador 92. Znajomym zostawiłam cały chleb orkiszowy a my wróciłyśmy do domu i teraz kiedy tam jedziemy zawsze wspominamy tamto wydarzenie. 

Zaręczyny



Wszystko sobie dokładnie zaplanowałem. Zacząłem od pierścionka z pięknym, brylantowym oczkiem. Pięć lat od chwili, kiedy spotkaliśmy się z Magdą po raz pierwszy. Marzyłem o tym. Miejsce w stu procentach romantyczne – elegancka restauracja nad morzem. Wokół nas siedziało kilka znajomych par, które towarzyszyły wzlotom i upadkom naszego związku. No i kwartet smyczkowy grający naszą ulubioną melodię. Sprowadziłem go specjalnie do tej restauracji. Ale cóż, przecież tylko raz w życiu człowiekowi zdarzają się wymarzone oświadczyny. Kiedy umilkły już ostatnie takty muzyki wtedy złapałem głęboki oddech. Nikt dookoła nie miał wątpliwości, co za chwilę nastąpi. Uklęknąłem przed Magdą na jedno kolano, wyjąłem z kieszeni pudełko z pierścionkiem. Otworzyłem je i zapytałem wyjdziesz za mnie? Magda powiedziała błyskawicznie „tak”. Stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Czułem się jak w śnie. Moja wybranka promieniała ze szczęścia. Przytuliłem ją mocno i pocałowałem. Pozostali goście zaczęli bić nam brawa i życzyć szczęścia. Podziękowaliśmy wszystkim za życzenia zapraszając na lampkę szampana. Wypiliśmy za nasze szczęście by nie opuściło nas w naszym wspólnym życiu. Wiadomo, że szczęścia nigdy za mało. Po części oficjalnej przyszła pora na kolację. Wcześniej poprosiłem o specjalne zamówienie naszego ulubionego dania. Może to trochę śmieszne, ale przepadamy za leczem i Chlebem Pasterskim. Dla nas to wyjątkowe danie. Smakuje bosko. Natomiast moja Magda zawsze w tej restauracji prosi jeszcze o Przysmak Seroy I Bułeczki Żytnie. Mówi, że to jest niebo w gębie. Wszystko jest smaczne, bo przegotowane z produktów Firmy Ambasador 92. Restauracja ta zaopatruje się u najlepszych producentów takich jak Marka Ambasador 92. Ona nigdy nie zawodzi. Szczęśliwy dzień.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Urodzinowy prezent

 Pewnego dnia rodzice zrobili mi niespodziankę. Okazało się, że w prezencie na moje urodziny jadę nad morze! Nie potrafiłam ująć mojego szczęścia w słowach. Wprawdzie miało to być kilka dni, ale jak się okazało najlepszych w moim życiu. Dzień przed zaczęłam się pakować. Jak zawsze miałam dylemat, co wziąć: dwie bluzki, a może lepiej sukienki? Na szczęście dzięki mamie wybrnęłam z tej sytuacji. Następnego dnia rano wyjechaliśmy. Miałam kilka męczących godzin jazdy autem, ale i tak większość drogi przespałam. Dotarliśmy na miejsce. Nasz hotel był z widokiem na morze. Postanowiliśmy przywitać się z nim. Szliśmy boso po brzegu morza. Wiał przyjemny i lekki wiatr. Nigdy nie zapomnę tego uczucia! W trakcie tego powitania zjedliśmy bułki żytnie. Następnie wróciliśmy do hotelu, po czym rozpakowaliśmy się. Po kolacji, na którą był także donut z cukrem, przysmak serowy i pizza z marki Ambasador 92, usnęłam jak zabita. Następny dzień spędziłam z mamą na zakupach. Okazało się, że miasto, w którym jesteśmy ma wielkie centrum handlowe. Trzeci dzień spędziliśmy na plaży. Najśmieszniejsze jest to, że leżałam tylko na brzuchu i opaliłam sobie tylko plecy, ręce oraz nogi z tyłu. Niestety wyszła mi czerwona opalenizna i musiałam smarować się olejkiem łagodzącym opalanie. Tego popołudnia poszliśmy na smaczne nadmorskie lody. Reszta wakacyjnych dni nad morzem była również wspaniała. Nie zapomnę ich chyba do końca życia!

piątek, 5 sierpnia 2016

Zakopane

W wakacje wyjechałam z rodzicami i siostrą w góry. Nigdy nie byłam w Tatrach i bardzo się cieszyłam, że tam pojadę. Gdy wreszcie dojechaliśmy do pensjonatu, w którym mieliśmy nocować okazało się, że jest to najpiękniejszy pensjonat w tym mieście, gdyż jest on położony w najlepiej widokowym otoczeniu. Ja z siostra dostałyśmy wspólny pokój a rodzice oddzielny. Z mojego okna widoczne były piękne góry porośnięte krzakami i trawami. Na pierwszy dzień naszej wycieczki postanowiliśmy wybrać się nad Morskie Oko i okoliczne ciekawe miejsca. Zobaczyłam wiele wspaniałych zakątków, obok których zrobiliśmy sobie zdjęcia. W południe zjedliśmy obiad w ludowej restauracji, a na deser przysmak serowy i donut z cukrem. Wieczorem wróciliśmy do pensjonatu na nocleg. Byłam bardzo zmęczona po pełnym wrażeń dniu. Z samego rana około godziny 6 wyruszyliśmy w następną wyprawę, by poznawać nowe zabytki. Na samym początku zobaczyliśmy Morskie Oko. Później wyruszyliśmy w miasto Zakopane, by zjeść śniadanie. Śniadanie zjedliśmy na Krupówkach a były na nie między innymi bułki żytnie, a jakie było nasze zaskoczenie jak się okazało, że to bułki marki Ambasador 92. Nigdy wcześniej nie myślałam, że miasto Zakopane jest aż tak ciekawe i piękne. W południe poszliśmy zobaczyć skocznię narciarską Wielka Krokiew, która jest bardzo sławną skocznią w Polsce. Na następny dzień wspinaliśmy się na góry Tatry, muszę przyznać, że było bardzo ciężko wspiąć się nawet na mały kawałek gór niekoniecznie Tatr, ale nawet najmniejszy pagórek był dla mnie nie lada wyzwaniem. Po dużym wysiłku postanowiliśmy odpocząć w pobliskiej kawiarence z croissantem malinowym

Prezent

Och kochane ciepłe lato ile mogę oddać za to, by tak cały rok bez mała letnia aura tylko trwała. Kocham ciebie za owoce ciepłe dnie gwiaździste noce za truskawki prosto z krzaka, że wypatrzę w wiśniach szpaka. Lato jest moją ulubioną porą roku, między innymi, dlatego, że jest to czas, w którym jesteśmy wolni od szkoły. Nie mogłem doczekać się pierwszego sierpnia, ponieważ tego dnia miałem otrzymać prezent. Moi rodzice obiecali mi rower o na pędzie elektrycznym za dobre wyniki w nauce. Zaskoczyłem ich w tym roku świadectwem z paskiem. Byli w szoku jak je zobaczyli. Nie wierzyli, że dotrzymam im danego słowa. Moja babunia tylko we mnie wierzyła i trzymała mocno kciuki. Obawiałem się, że moi rodzice oszukają mnie, ale jednak się myliłem. Budząc się rano ujrzałem w moim pokoju czerwony rower z kokardą. Zaniemówiłem ze szczęścia. Po chwili moją radość oznajmiłem głośnym słowem - jest hura!!! Zaraz przybiegła mama i mnie ucałowała. Następnego dnia zaraz wybrałem się z moim najlepszym kolegą na wycieczkę rowerową. Kolega mi trochę zazdrościł takiego wyjątkowego prezentu. Marudził, że też musi taki mieć na następne wakacje. Powiedział, że będzie odkładał całe kieszonkowe, by mieć taki sam. Wycieczka była udana pogoda tego dnia była przepiękna. Świeciło słońce. Mieliśmy ochotę na lody, ale w okolicy nie było żadnego sklepu. Mijały kilometry, a nas dopadał głód. zauważyliśmy przy drodze sklepik na którym widniał napis. Smaczne jedzonko z Firmy Ambasador 92. Postanowiliśmy z korzystać z okazji i coś zjeść. Pani ekspedientka poleciła nam kiełbaski cielęce z Bułeczkami Żytnymi. Smakowało nieźle. Jeszcze do domu kupiłem Chleb Pasterski, który zjemy wieczorem na grilu do szaszłyków. Udana wycieczka.

środa, 3 sierpnia 2016

Karaoke

Jestem bardzo zadowolony, bo od niedawna w mojej wsi powstał nowa restauracja. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że i tak nie wypali. Mieszkańcy na wsi bardzo lubią się bawić, ale nie mają czasu. Praca na roli to nie jest łatwy kawałek chleba. Można powiedzieć, że przez cały dzień jest co robić. Od rana do nocy trzeba zabiegać, aby mieć wolny czas dla siebie. Okres wakacyjny to dla rolnika wielka harówa przy żniwach. Jedynie w deszczowy dzień można sobie odpocząć i z kolegami zrobić wypad do restauracji, by się zrelaksować. Wchodząc do środka doznałem wielkiego olśnienia. Jaki piękny lokal. Panowała miła atmosfera. Właściciele zaprosili gości na degustację. Najbardziej smakowały mi flaczki drobiowe do których serwowano Bułeczki Żytnie oraz Chleb Orkiszowy z żurkiem. Smak doskonały. Okazało się, że to Firma Ambasador 92 promowała swoje wyroby. Godne polecenia nie tylko ja jestem tego zdania, ponieważ pozostali goście zachwalali produkty z Marki Ambasador 92. O dwudziestej pierwszej rozpoczęło się karaoke. Odważyłem się jako pierwszy zaśpiewać moja ulubioną piosenkę. Zrobiłem szał na sali. Wszystkich porwało do tańca. Niesamowity widok. Radość przeogromna, że chłopak z wiochy ma taki talent i marnuje się. Ja nie chciałem przyznać się, że w okresie szkolnym muzykowałem w zespole. Otrzymałem wielkie brawa, które dodały mi więcej odwagi do dalszego śpiewania. Śpiewałem i w końcu podeszła do mnie bratnia dusza uzdolniona w tym kierunku. Pod koniec imprezy ośmieliłem się zaprosić tą śliczną dziewczynę na spotkanie. Warto było wyrwać się z domu i po imprezować w tak miłym towarzystwie. Szczęście przychodzi w nieoczekiwanym momencie. Chwała za to, że w końcu odnalazłem swoją miłość.

Dojrzały ogród

Wakacje już w pełni, a co się z tym wiąże także i prace na działce się zaczęły. Między innymi ogórki już są, dlatego pora na robienie ich w słoiki, a ten smak takich ogórków prosto z pola po prostu rewelacja. A mizeria z takich swoich ogórków jak smakuje, nie ma porównania z tymi kupowanymi w sklepach, czy marketach. Dojrzały także wiśnie i maliny, z których robimy dżemy i soki, a także gotujemy codziennie świeży kompot i robimy placki. Ostatnio postanowiłyśmy zrobić także croissanty malinowe ze świeżych malin. Mniam, po prostu pycha. Zrobiłyśmy także pączki z nadzieniem wiśniowym, a produkty do tego były marki Ambasador 92. Kiedy zabierałyśmy się za zrywanie wiśni dzieciaki zaproponowały, że także chcą nam pomóc, a że drzewka są niskie to mogły tego dokonać. Co prawda ich zapał szybko się skończył, chociaż jest tylko pięć drzewek, no, ale jak to dzieci długo w jednym miejscu nie umieją zagrzać miejsca. Liczy się fakt, że w ogóle coś pomogły i same to zaproponowały. Następną rzeczą w ogrodzie są cukinie, które także już urosły i można z nich robić różne dania i potrawy. Powoli zaczynają dojrzewać pomidorki. Są już świeże swoje warzywa dlatego postanowiłyśmy także zrobić pizze, właśnie z tymi naszymi ogrodowymi dodatkami.. Ci co się nie najedli pizzą mieli do wyboru jeszcze chleb słowiański, który mogli posmarować świeżym dżemem, własnoręcznie zrobionym, malinowym lub wiśniowym.