Jak to w zimowe dni bywa, często się
nam nudzi. Dzieciaki zaczęły narzekać na nudę, brak zajęcia,
miały zakaz telewizji i komputera, dlatego tym bardziej im się
nudziło. Na dworze niestety się ociepliło i zaczął padać śnieg
z deszczem i wszystko zaczęło się rozpuszczać, zrobiła się
plucha, także nie dało się iść na dwór. Trzeba było wymyślić
coś w domu. Zaproponowałam dzieciakom robienie zimowych ciastek.
Zgodziły się chętnie, tylko ja nie do końca to przemyślałam, bo
nie pomyślałam jak będzie wyglądała kuchnia po skończonej pracy
z dzieciakami, no ale cóż, trudno, a poza tym pomogły mi sprzątać
to swoje pobojowisko. Naszykowałam mieszanki cukiernicze na
ciasteczka marki Ambasador 92 i zabraliśmy się do roboty. Dzieciaki
zaczęły zagniatać ciasto komentują przy tym, że to tak jakby się
w błocie bawiły, uśmialiśmy się przy tym nieźle. Kiedy już
ciasto było gotowe zaczęły same własnoręcznie wykonywać różne
zimowe ciasteczka, takie jak bałwanki, sanki, choinki, dzwonki,
narty a nawet piguły śniegowe. Troszkę czasu im to zajęło
ponieważ robiły to odręcznie, nie gotowymi foremkami, ale to było
celowe, aby jak najwięcej czasu na to poświęcili, bo przecież
chodziło o zabicie im czasu. Kiedy już skończyły wstawiłam do
piekarnika, a w międzyczasie zabraliśmy się za posprzątanie
bałaganu a był naprawdę niezły. Jak ciasteczka ostygły zaczęło
się dekorowanie dekoracjami ale także kremami i nadzieniami z firmy Ambasador 92. Część naszych wypieków jakimś dziwnym trafem
znikła w międzyczasie, ale jak to dzieci nie mogą się doczekać i
powstrzymać przed spróbowaniem. Dzień nam zleciał, a
najważniejsze że został wykorzystany praktycznie i smacznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz