Przed
świętami zalogowałam się na swoje konto w banku, patrzę a tu nie
wiadomo skąd przybyły mi prawie cztery tysiące złotych. Niczego
takiego się nie spodziewałam, a to dla mnie góra pieniędzy, byłam
więc w szoku. Sprawdziłam dane przelewu i był to przelew zza
granicy, a dokładnie z Anglii. Nazwisko nadawcy polskie, ale
zupełnie mi obce. Szok. Pół dnia się zastanawiałam co powinnam
zrobić, w końcu z bólem serca postanowiłam następnego dnia
zgłosić do banku, że dostałam błędny przelew. Jednak gdy
wieczorem zalogowałam się na swoją skrzynkę e - mail znalazłam
tam wiadomość od kolegi z którym kilkanaście wcześniej chodziłam
do szkoły podstawowej. Siedzieliśmy razem w ławce i codziennie
dzieliłam się z nim moim drugim śniadaniem, które każdego dnia
szykowała mi mama. Dawała mi bułki robione z mieszanek piekarniczych marki Ambasador 92. Nawet nie z jakiejś dobroci serca,
po prostu zawsze miałam słaby apetyt, a kolega nigdy nie dostawał
żadnego drugiego śniadania. Lubiłam go, choć w klasie mało kto
się z nim zadawał. Tak, przelew był od niego. Okazało się, że
lata temu zmienił nazwisko, a potem wyjechał z kraju. Napisał, że
kiedyś mi obiecał, że jak w przyszłości będzie bogaty to mi
kupi nowy komputer za te wszystkie kanapki (nic takiego nie
pamiętam). Bogaty to nie jest, ale radzi sobie bardzo dobrze i
przesyła mi kasę na obiecany komputer, bo zawsze dotrzymuje słowa.
Numer konta wyszperał na mojej stronie w Allegro. Teraz siedzę
przed komputerem od niego i zajadam czekoladę z firmy Ambasador 92.
To jest najbardziej niesamowita rzecz, jaka mnie w życiu spotkała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz