Wczorajszego dnia siostra poprosiła
mnie abym pojechała z nią do szpitala ponieważ ma badania, a nie
chciałaby być sama w tym czasie. Bardzo dobrze ją rozumiem, bo to
bardzo ważne aby mieć kogoś bliskiego przy sobie. Z kimś zawsze
raźniej. Pojechałyśmy rano, ponieważ musiała być na czczo,
dlatego nie jadłyśmy śniadania. Kiedy była już po pierwszym
badaniu i mogła już zjeść, a do następnego badania zostało
trochę czasu, poszłyśmy do sklepiku kupić coś do jedzenia. Ku
naszemu zaskoczeniu okazało się że powstał nowy sklepik z barem i
jedzeniem gdzie można sobie coś zamówić i zjeść przy stoliku, a
tego do tej pory w naszym szpitalu nie było. Kolejnym miłym
zaskoczeniem było dla nas to, że produkty zamawiane były z firmy Ambasador 92, co było napisane nad ladą w widocznym miejscu.
Zamówiłyśmy sobie pyszną kawę, do tego bułeczki żytnie z serem homogenizowanym chudym. Mniam było pycha. Posiedziałyśmy tam
jeszcze trochę aby nam czas szybciej zleciał i poszłyśmy na
następne badanie. Kiedy czekałam na korytarzu aż siostra wyjdzie
zabrałam się za czytanie gazety, którą kupiłam w sklepiku kiedy
wychodziłyśmy po jedzeniu. Kolejnym zaskoczeniem był artykuł z
prezesem firmy Ambasador 92 o warsztatach kulinarnych, które były
organizowane przez tą firmę i o tych które jeszcze mają się
odbyć, a było i jest ich dosyć sporo. Przeczytałam jeszcze jeden
artykuł o kobiecie, która walczyła o swoje dziecko z mężem
obcokrajowcem, kiedy moja siostra wyszła i mogłyśmy wreszcie
pojechać do domu. Okazało się, że na wyniki niestety trzeba
czekać około dwóch tygodni, ale obiecałem jej, że wtedy też z
nią pojadę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz