To był kolejny
wieczór, który spędziłam, oddając się słodkiemu marnowaniu
czasu przed komputerem. Mama w kuchni, robi ciasto z najlepszymi mrożonymi śliwkami. Jak to nierzadko bywa, moje biurko zastawione
było wszelkimi pozostałościami po rzeczach, które umilały mi
wieczorne lenistwo. I tak oto talerzyk ze złotkiem po czekoladce,
woreczek z pączkami i reszta rurek z kremem były już bliskie
wylądowania na podłodze, kiedy zarzuciłam blat biurka kolejnymi
rzeczami. Przyszło mi nawet na myśl, żeby po prostu, po ludzku,
wziąć to wszystko i odnieść do kuchni, ale w ówczesnym stanie
rozleniwienia nie uśmiechała mi się wędrówka tam,a zwłaszcza,
że istniało spore ryzyko, że mama przypomni sobie o moim istnieniu
i postanowi je wykorzystać do celów domowo – kuchennych, a na to
absolutnie nie miałam ochoty. Postanowiłam zostać z takim
bałaganem obok siebie, kiedy to przyszła moja siostra i po krótkiej
rozmowie z mamą zajrzała do mnie. Zaskoczenie jakie zobaczyłam w
jej oczach dało mi od razu do myślenia, a ona jak z automatu
wyskoczyła, że nie spodziewała się po mnie takiego rozgardiaszu.
W sumie ja sama po sobie się tego nie spodziewałam ale byłam tak
rozleniwiona tego wieczoru że naprawdę nie chciało mi się
posprzątać, dlatego nie ruszyłam się nawet po naskoczeniu na mnie
siostry. Wyszła a ja zajęłam się komputerem na którym akurat
wyskoczyła mi reklama tylko marki Ambasador 92. nie spodziewałam
się tego co nastąpiło chwilę później, kiedy to do pokoju znowu
zawitała moja siostra tym razem z koszem w ręku i zaczęła wrzucać
do niego wszystko po kolei, bo nie mogła na to patrzeć a chciała
zjeść ze mną kawałek ciasta z mrożonych owoców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz