poniedziałek, 19 października 2015

Skarby jesieni

Moja siostrzenica po powrocie ze szkoły przyszła do mnie z wielką prośbą, aby iść z nią na spacer ponieważ musi na następny dzień przynieść do szkoły liście jesienne, kasztany i żołędzie, ponieważ będą robić ludziki i dekoracje. Szybko dałam się namówić ale powiedziałam jej, że pójdziemy jak zakończę swoją pracę, a kończyłam właśnie myć lodówkę. Po wymyciu pochowałam wszystkie rzeczy do lodówki, a najlepsze mrożone warzywa do zamrażarki i byłam gotowa na spacer po skarby jesieni. Ubrałyśmy się już dość ciepło ponieważ pogoda jak to na jesień przystało skłania do tego aby się cieplej ubierać i wyruszyłyśmy. Z liśćmi nie było większych problemów, ponieważ lecą z drzew a takowych koło nas nie brakuje. Znalazłyśmy naprawdę piękne kolorowe i z przeróżnych drzew. Wiedziałam gdzie kasztan rośnie, a że było to dość daleko ruszyłyśmy żwawym krokiem przed siebie po drodze rozglądając się w poszukiwaniu żołędzi, których także nie miałyśmy jeszcze. Kiedy doszłyśmy wreszcie do kasztana siostrzenica zabrała się za zbieranie tych które leżały już na ziemi. Zbierała różne i te małe i te duże a także te średnie, ponieważ wiedziała, że przydadzą jej się różne wielkości. Przy okazji rozmowy na temat kasztanów powiedziałam jej że są także jadalne kasztany, czym była bardzo zdziwiona. W tym czasie ja rozglądałam się za jakimś dębem i wypatrzyłam jednego i ruszyłyśmy tam aby nazbierać żołędzi. Po drodze mijałyśmy reklamę firmy Ambasador 92, na której były reklamowane różne produkty mrożone. Nazbierałyśmy także żołędzi, dlatego mogłyśmy ruszyć w drogę powrotną do domu. Siostrzenica była bardzo zadowolona ponieważ nazbierała więcej niż było jej potrzeba.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz