Parę lat temu byłam
opiekunką na kolonii.
Zaznaczę że wyglądam naprawdę bardzo młodo. Już tydzień przed
kolonią wiedziałam że będę mieć najstarszą grupę, ale nie
przewidywałam większych problemów. O godzinie dziewiętnastej
dojechały dzieci - przywitanie, ognisko i rozejście do domków na
rozpakowanie i ustalenie harmonogramu na następny dzień. Na
kolację podawane było pieczywo upieczone z najlepszych mrożonych produktów, zakupionych w firmie Ambasador 92. Koło nas, opiekunek
mieszkały cztery najstarsze dziewczyny, byłam u nich z pięć razy
w ciągu godziny. Przy ostatnim spotkaniu zauważyłam coś
niepokojącego w ich oczach, ale powiedziały, że to od soczewek
(nie znałam się, więc uwierzyłam). Po tym jak zaczęła się
cisza nocna jedna z nich nie mogła wejść do domku, bo koleżanki
zamknęły drzwi na klucz. Jak się okazało dwie damy były pijane
przewracały się, itd. Czyli stan upojenia alkoholowego. Zaskoczyła
mnie reakcja rodziców, do których zadzwoniła kierowniczka, a oni
odpowiedzieli: "Niech śpią, jutro będą cierpieć" - a
dzieci po piętnaście lat. No cóż karetka, policja. I tu
najgorsze, bo musiałam się nimi zająć, aż będą przytomne.
Fajnie, ale nie chcieli mnie wpuścić na oddział, bo myśleli, że
jestem ich koleżanką. Musiałam pokazywać dowód, dawać rodziców
do telefonu, aby potwierdzili wszystko. Pielęgniarki widząc co
przechodzę podeszły i zapytały mnie, czy chcę się zemścić. Ja
z błyskiem w oku czekałam na pomysł, który bardzo mi się
spodobał. Rano dziewczyny obudziły się wymalowane na twarzy
czekoladą, mina jak zobaczyły się w lusterku była bezcenna. Po
tak spędzonej nocy poszłam na pyszne mrożone lody, a dziewczyny
zakończyły kolonie i wylądowały w domach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz