Sesja,
wiadomo, stresujący czas dla studentów. Miałam bardzo ważny egzamin, od którego
wiele zależało. Długo się przed nim uczyłam, a mimo to miałam wrażenie, że
dalej nic nie umiem. Dzień przed egzaminem chciałam maksymalnie wykorzystać na
powtórzenie całego materiału. Popołudniu, kiedy wreszcie udało mi się trochę
opanować stres i skupić na nauce, słyszę dzwonek do drzwi. Rodzice wyjechali,
byłam sama w domu, a jedyną osobą, która mnie odwiedza jest moja koleżanka-sąsiadka,
której się nudzi, bo w tym roku wszystko zdała przed sesją. Słyszę dzwonek po
raz drugi. Zaczynam się irytować. Koleżanka dobrze wie, jak ważny jest ten
egzamin, a mimo to przyłazi i mi przeszkadza, bo sama nie ma co ze sobą zrobić.
Zagotowało się we mnie, rzucam książki i notatki, zbiegam po schodach na dół.
Niby przyjaciółka, a nie rozumie, że muszę się uczyć. Jestem gotowa jej
przyłożyć, bo jak ona śmie mi przeszkadzać. Otwieram drzwi z impetem, gotowa na
morderstwo i co widzę? Koleżanka stoi ze stosem kanapek z chlebem orkiszowym z
marki Ambasador 92 i mówi "pomyślałam, że skoro ciągle się uczysz, to
nawet nie masz czasu, żeby zjeść". Momentalnie zrobiło mi się głupio, że
pomyślałam, że mi przeszkadza, bo jej się nudzi, a ona tylko była dla mnie dobra
i przyniosła mi pyszne kanapeczki, z moim ulubionym chlebem orkiszowym. Chciałam
tylko powiedzieć, że mam najlepszą przyjaciółkę na świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz