Moja rodzina
jest naprawdę duża, z czego bardzo się cieszę. Na zjazdach rodzinnych jest
zawsze wesoło i głośno, tym bardziej, że jest sporo dzieciaków i zawsze
rozrabiają. Po raz kolejny zorganizowałyśmy sobie babski wypad. Mama córki i
synowe. Spotkałyśmy się w karczmie, gdzie jest bardzo dobre jedzenie, można
posiedzieć w spokoju i posłuchać muzyki. Cześć wzięła sobie flaki z pysznym
chlebem pasterskim, bądź bułeczkami żytnimi do wyboru, upieczonymi na bazie
składników z marki Ambasador 92. Inne od razu zamówiły drugie dania. Po jedzeniu
zamówiłyśmy sobie jeszcze deser. Jedne lody, inne ciasta z lodami, albo same i
do tego kawę, albo herbatę. Obok przy stoliku siedziała rodzina z dwójką małych
dzieci. Miałyśmy niezły ubaw, ponieważ te dzieciaki były bardzo ruchliwe i
nikogo się nie wstydziły. Zaczynały już mówić i tak fajnie im to wychodziło, że
naprawdę się uśmiałyśmy. Podchodziły do nas i mówiły na przykład aby dać im frytka,
takim fajnym niewyraźnym jeszcze językiem. Wiadomo jak dzieciaki zaczynają mówić
to nie zawsze można ich zrozumieć. Obok był także kącik zabaw i tam spędziły
większość czasu, bawiąc się i malując, usze przyznać, że były wyjątkowo zgodne jak
na dzieciaki. Przeważnie jest zabieranie zabawek, kredek, a także płacz i
kłótnie. Najważniejsze jednak jest to, że my sobie posiedziałyśmy i
pogadałyśmy. Na pewno nie zrezygnujemy z takich wypadów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz