Spełniłem ciche
marzenie mojego siostrzeńca. Zabrałem go na obóz, by zobaczył coś nowego i
nauczył się samodzielności w życiu. Stanowczo jego rodzice za mocno trzymają go
pod kloszem. Moim zdaniem takie postępowanie to nic dobrego. Mój kolega polecił
mi znany obóz i powiedział, że na pewno nie będę żałował tylko się dobrze
bawił. Na tym obozie nie było czasu na nudę. Podobał nam się kontakt z przyrodą
i nocne gry terenowe. Widziałem jak siostrzeniec super pokonywał park linowy.
Był z siebie dumny i zadowolony. Chłopak w końcu pokazał jaki jest wytrwały.
Natomiast dla mnie wielką frajdą był spływ kajakowy. Kocham wodę i nie jest mi
straszna tak jak dla innych. Trzeba się już z tym urodzić. Dni mijały nam
bardzo szybko i przyjemnie. Organizatorzy doskonale zadbali o wszystko.
Wieczorne ogniska to czas na wspólne śpiewanie i zjedzenie upieczonej kiełbaski
na kiju. Pamiętam do dziś zapach pieczonego Chleba Słowiańskiego z serem i papryką. Uwielbiam pieczywo Firmy Ambasador 92, a moim przysmakiem są Bułeczki Żytnie z masłem i miodem. Zazwyczaj jem je na
śniadanie. Siedem dni pozwoliło nam odpocząć i nabrać sił na kolejne miesiące.
Mam nadzieję, że powrócimy w to miejsce za rok. Po powrocie zaprosimy rodzinę,
by pokazać zdjęcia. Frajdę i dobrą zabawę zapamiętuje się na zawsze. Powiem tak
co przeżyjesz to twoje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz