W czasie sezonu
czereśniowego już od pięciu lat podjąłem się pilnowania sadu. Odstraszam
niedobre szpaki. Nie daleko mojego domu jest gospodarstwo rolne o profilu
sadowniczym. Podziwiam tych ludzi, bo to nie jest leki kawałek chleba. Wszystko
tylko tak ładnie wygląda. Zauważyłem, że właściciele prowadzą je z wielką
pasją. Zbiór zaczynamy o wschodzie słońca i kończymy po dziesięciu godzinach
ciężkiej pracy. W południe schodzimy na obiad i wtedy możemy odpocząć nabierając
sił na kolejne godziny. Nasza ekipa to ludzie bardzo weseli. Opowiadamy sobie
różne kawały i dowcipy. Można boki zrywać. W takiej miłej atmosferze szybciej
mijają godziny. W nocy śnią mi się same czereśnie nawet w czasie snu mnie
prześladują. Powiem szczerze, że to jest mój ulubiony owoc. Smakuje najlepiej
prosto z drzewa. Gatunek tych czereśni jest najlepszy, nawet zimą z kompotu.
Nie lubię soków ze sklepu, bo moim zdaniem to sama chemia i konserwanty.
Najlepszy jest sok z naturalnych owoców. Po sezonie gospodarze zapraszają
zbieraczy na uroczystą kolację. W ten sposób dziękują pracownikom za pracę.
Oczywiście liczą na nas w następnym roku. Kolacja jest wyśmienita. Dania
wyborne ta gospodyni ma wielki talent kulinarny. Wszyscy podziwiamy tą kobietę
za jej umiejętności. Mamy dla niej wielkie uznanie, bo ciasto z Kremem Ajerkoniak
jest przepyszne. Mi najbardziej smakowało ciasto z czekoladowym biszkoptem
przełożonym Toffi Argentyńskim Nie można się ujeść. Goście proszą, by zdradziła
tajemnicę tych wypieków. Twierdzi, że to nic nadzwyczajnego. Wystarczy używać
produktów Firmy Ambasador 92, a trafisz w sedno. Ta firma jest godna polecenia,
bo ułatwia życie kobietą w kuchni a mężczyźni zajadają się. Gorąco polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz