poniedziałek, 18 czerwca 2018

Chrzciny


W ostatnią niedzielę odbył się chrzest święty mojej bratanicy. Jedenasta w rodzinie z dzieciaczków. Od samego rana była jakaś marudna i nawet na rękach nie bardzo jej pasowało. Rodzice obawiali się jak to będzie w kościele, skoro nic jej nie pasuje. Ku zaskoczeniu wszystkich, kiedy tylko weszli do kościoła, zaczęła się rozglądać i momentalnie się uspokoiła. Przez całą mszę albo się rozglądała, albo spała. Tak jakby w ogóle dziecka nie było. Nawet podczas chrztu i polania głowy wodą święconą nie popłakała się, a wręcz przeciwnie uśmiechnęła się słodko. Kochany aniołek. Po mszy rodzina była zaproszona na obiad i tort. Tort był po prostu piękny i bardzo smaczny. Miał nadzienie żelowe malina na wierzchu, w środku nadzienie z truskawką w syropie i toffi argentyńskim. Pieczony był oczywiście ze składników marki Ambasador 92. Sprawdzona i bardzo dobra firma, która jeszcze nigdy nie zawiodła. Z nadzienia żelowego malina było zdjęcie mojej bratanicy. Jak słodko to wyglądało. Piękny napis z posypki czekoladowej „chrzest święty”. Wszyscy byli zachwyceni. Na sali było dużo miejsca, więc dzieciaki miały frajdę. Z boku Sali miały kącik zabaw, gdzie spędziły większość czasu. Rodzice mieli spokój i mogli sobie posiedzieć bez strachu i obawy że coś im się stanie. Byli blisko, więc mieli ich na oku, i ku naszemu zdziwieniu bawiły się spokojnie i bez większych spięć i starć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz