Ostatnio
moja siostrzenica wróciła ze szkoły w okropnym humorze. Nie chciała nic jeść. W
końcu powiedziała, że jest zbyt gruba i musi się odchudzić. Siostra dopytała
skąd te pomysły i okazało się, że takie "instrukcje" dostała w
szkole. Chciała wyjaśnić, które to dziecko takie mądre, żeby sobie z nim i jego
rodzicami pogadać, ale okazało się, że młoda usłyszała to od swojej wychowawczyni.
Najlepsze, że siostrzenicy przy jej wieku i wzroście brakuje 3 kg do
prawidłowej średniej wagi. Jest naprawdę szczuplutka i absolutnie żadne
odchudzanie nie jest wskazane, wręcz przeciwnie. Ciężko jest kupić na nią
jakieś ubrania, ponieważ wszystkie są za duże, a raczej za szerokie. Okazało
się, że na lekcji biologii mieli temat o zdrowym odżywianiu i pani im powiedziała,
że wszyscy powinni się zdrowo odżywiać. Siostrzenica zrozumiała, że musi się
odchudzić i nie jeść praktycznie nic. Dużo czasu siostrze zajęło, aby jej wybić
to z głowy. Na początek namówiła ją na pomoc w kuchni przy pieczeniu ciasta z
truskawkami w syropie, potem były ciasteczka z prażynkami do nadzień i dekoracji, z marki Ambasador 92. Tak dzień po dniu coś wymyślała, aby się
przekonała, że nie jedzenie do niczego dobrego nie prowadzi, a wręcz
przeciwnie. Codziennie robiły sałatki z sałaty i innych zdrowych rzeczy, aż
wreszcie się przekonała i zaczęła jeść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz