Wiosna to pora roku gdy człowiek musie obudzić się z
zimowego letargu. Przybyło nam lat, a dzieci zrobiły się jak by starsze, a tak
naprawdę to przybyło troszkę kilogramów to tu to tam. Życie to nic innego tylko
"Life is brutal" pokręciłem się po domu i znalazłem sobie ziajecie.
Musiałem się zabrać za generalny porządek w kuchni. Nie mówię tu o myciu naczyń
czy okien. Moja kuchnia ma spore wymiary i mieści się w niej stół, sześć
krzeseł, lodówka, zlew, piecyk gazowy z
piekarnikiem a w koło ścian stają i wiszą meble kuchenne. A w nich schowane są
rzeczy które potrzebujemy na co dzień. Swoją prace zacząłem od wyciągania i
sortowanie produktów z szafek. W trzech szafkach były produkty które mama używa
do pieczenia ciast. Posortowałem to według dodatki cukiernicze,
dodatki piekarnicze. Wszystko to był z jednej
gamy Ambasador 92. Na kolejnych półkach miały
swoje miejsce czekolady, polewy. Jejku jak dużo
tego było ale to wcale mi nie przeszkadzało bo wiedziałem ze dobra kucharka
zrobi z tego pyszności. A ja będę mógł się tym zajadać i być dumny ze swojej
pracy W następnych szafach tez czekało na mię sporo roboty poukładałem
sztuczce, szklanki. A tu niespodziewanie dzwoni koleś czy wyskoczymy na piwko,
niestety musiałem mu odmówić bo nie zostawię kuchni w stanie jak by przeszła
burza. Robiło się już ciemno za oknem a jeszcze czekało na mię tyle pracy.
Sprężyłem się raz dwa, dalej były już talerze płaskie i głębokie. Prawie bym
zapomniał o salaterkach i małych płaskich talerzykach. Ogarnąłem to do końca i
posprzątałem kuchnie na błysk. Na następny dzień została tylko lodówka do
umycia i kuchenka gazowa. Ale tym to już zajęła się moja młodsza siostra ja
miałem już fajrant to znaczy wolne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz