czwartek, 23 kwietnia 2015

Spotkanie po latach

Teraz są różne portale społecznościowe, dzięki którym można się skontaktować ze znajomymi, odnowić dawne znajomości, poznać nowych ludzi. Dzięki nim odnowiłam znajomości ze znajomymi ze szkoły podstawowej i średniej. Pewnego razu ktoś napisał, że zbliża się dziesięć lat jak napisałyśmy maturę i można zorganizować spotkanie po latach, aby się dowiedzieć co u kogo słychać po takim czasie, jak kto ułożył sobie życie. Do liceum chodziłyśmy cztery lata, w klasie były same dziewczyny całe 30 sztuk. Postanowiłyśmy się spotkać, umówiłyśmy się z tymi które miały założone konta na portalach naszej klasy bądź facebooka, a z pozostałymi kontaktowałyśmy się telefonicznie, bądź wysyłałyśmy listy. Do naszej wychowawczyni nie miałyśmy telefonu, ponieważ musiała zmienić przez te lata numer, ale wiedziałyśmy gdzie mieszka, ponieważ zaraz po maturze i odebraniu świadectw zaprosiła nas wszystkie do siebie do domu i zrobiła w ogrodzie mały poczęstunek i pogadankę. Wybrało się do niej dwie dziewczyny, które mieszkały najbliżej i zaprosiły ja na spotkanie. Bardzo się ucieszyła, że pamiętałyśmy o niej i powiedziała, że bardzo chętnie przyjdzie. Wynajęłyśmy sobie lokal niedaleko byłej szkoły i w danym dniu zjechałyśmy się wszystkie. Każda miała coś przynieść: ciasta, sałatki, przekąski, wędlinę, pieczywo, lody. Napoje miałyśmy w lokalu. Część piła napoje, część drinki, inne kawę bądź herbatę. Rozmową i opowieścią nie było końca, każda opowiadała o sobie. Prawie wszystkie wyszły za mąż, większość miała dzieci, niektóre pracowały, ja mogłam się pochwalić, że pracuję w firmie Ambasador 92,  inne siedziały w domu, ponieważ nie miały pracy, albo wychowywały dzieci. Nasza wychowawczyni była na emeryturze i postanowiła spełnić swoje marzenia i razem z mężem podróżowali, zwiedzając miejsca, które zawsze chcieli zobaczyć. Była bardzo zadowolona ze swojego życia, miała wnuki, którym także poświęcała dużo czasu i uwagi. Spotkanie się udało i postanowiłyśmy, że za następne dziesięć lat także się spotkamy, ponieważ wszystkie byłyśmy bardzo zadowolone, tylko następnym razem może z naszymi mężami i dziećmi.

Zdrowe pieczywo



Lubię przypominać i porównywać dawne czasy z dzisiejszymi. Ilość BAKALI i ZIARNA kiedyś była znikoma na półkach. Obecnie znajduje się tyle produktów z tymi dodatkami , że głowa mała. Ja osobiście lubię sobie dogadzać. Mój tato nie chciał przekonać się do tych dodatków. Ciągle wybierał Fast food i objadał się. Obecnie nastąpiła zmiana w jego życiu. Stan zdrowia uległ zmianie. Nadwaga sprawiła , że dostał wysokiego ciśnienia i zaczęły się wizyty u lekarza. Diagnoza jedna i bardzo mądra. Musimy zastosować dietę i wprowadzić inne produkty. Oporny tato przestraszył się , co ja mam teraz jeść . Smutek nie trwał długo . Poszliśmy na zakupy całą rodziną, aby dokonać dobrego wyboru i wybrać produkty z dużą ilością BAKALI i ZIARNA. Trafiliśmy w sedno. O matko. Cały regał dobroci . Chlebek świeżutki i pachnący Żytni na zakwasie naturalnym . Rogaliki z bakaliami, a bułeczki z różnymi ziarnami. Chyba to jest to, czego szukaliśmy. Na każdym produkcie dokładny opis składników i data ważności było logo producenta oraz napis firma AMBASADOR92 .Mój ciekawy tato zaczął dociekać, co to za produkty. Wcześniej nie znał je na rynku. Postanowił na próbę kupić pieczywo. Idąc dalej zauważył, również stoisko z ziarnem i bakaliami firmy AMBASADOR92. Klienci, także doradzali mu, aby spróbował , bo oni od dawna jedzą te rarytasy i nie żałują. Po powrocie do domu zaczął stosować dietę z BAKALIAMI I ZIARNAMI, oraz jeść pieczywo. Po miesiącu okazało się, że to rewelacja. Schudł pięć kilogramów. Nie mógł w to uwierzyć. Z radością zawołał żonę, by pochwalić się. Postanowiliśmy wspólnie, że będziemy stosować dietę z produktami AMBASADOR 92. Teraz czujemy się o wiele lepiej. Przestaliśmy przybywać na wadze. Kolejna wizyta u lekarza była o wiele lepsza. Teraz wyniki polepszyły się i mogę z ręką na sercu przekonywać wszystkich, że dobrze słuchać rad innych ludzi i korzystać z dobroci, które wpływają pozytywnie na zdrówko.

środa, 22 kwietnia 2015

Jestem głodny!

Spotkałam na swojej drodze kiedyś pewnego człowieka, który siedział i żebrał na jedzenie ponieważ był bezdomny i głodny. Kiedyś niestety słyszałam opowieść o podobnym przypadku. Siedziała pewna pani z małym dzieckiem i maiła napisane na karteczce przed sobą, że jest głodna i zbiera pieniądze na chleb. Kiedy pewna pani postanowiła jej pomóc i poszła do najbliższego sklepu kupiła jej bułek, wędliny, nabiału i zaniosła, po czym odeszła a ta kobieta, która żebrała wstała i wyrzuciła to jedzenie do kosza. Inni ludzie, którzy akurat to widzieli, byli jej zachowaniem bardzo oburzeni i oczywiście zaskoczeni.  Po tym zachowaniu żebraczki okazało się, że musi to być jakaś oszustka, bo jak inaczej można skomentować zachowanie takiej osoby. Niestety przez takie jak ona potem wielu ludzi boi się pomagać, aby się nie nabrać tak jak tamta kobieta. Dla mnie to też było niepojęte jak można w taki sposób oszukiwać. Przechodząc obok tego mężczyzny od razu przypomniała mi się tamta historia i sama nie wiedziałam jak mam się zachować. Czy dać mu pieniądze, czy może kupić coś do jedzenia, czy po prostu iść dalej, choć jestem wrażliwą osobą na ludzką krzywdę i nie potrafię tak po prostu przejść obojętnie obok potrzebującej osoby, postanowiłam kupić coś do jedzenia, ponieważ wiem też z innych opowieści, że tacy ludzie często zbierają pieniądze niestety nie na jedzenie, tylko na alkohol, a do tego ręki nie chciałabym przyłożyć ponieważ jestem przeciwniczką alkoholu i wiem, że większość bezdomnych z tego właśnie powodu jest w takiej sytuacji. Poszłam do najbliższego sklepu kupiłam trochę jedzenia i i ciastek firmy Ambasador 92. Przekazałam to temu mężczyźnie, a on mi bardzo serdecznie podziękował, widać było, że naprawdę się cieszy i co najważniejsze od razu zabrał się do jedzenia. Widać było, że jest naprawdę głodny. Przy mnie zjadł część, resztę schował sobie na później i poszedł w swoją stronę, mówiąc, że już dostał to czego pragnął i już nie musi dziś żebrać.

Gorąca zupa


Codzienna mozolna praca bardzo mnie wyczerpuje. Staram się dobrze odżywiać. Mimo wszystko tracę szybko siły. Pracując w lesie jestem dobrze dotleniony, ale stale głodny. Kumple śmieją się ze mnie że jestem żarłokiem. Dziwią się że jestem taki szczupły. Ja mam na to dobry sposób i rady dla innych. Uwielbiam pitrasić różne potrawy wykorzystuje do tego PRODUKTY MROŻONE z firmy AMBASADOR 92. Bywają takie dni że musimy pracować dwanaście godzin i wówczas pracodawca przywozi gorące zupki, które posilają nas i dodają sił. Ja od razu domyśliłem się że jemy posiłek z firmy AMBASADOR 92. Zupki są tak pyszne smakują domowo. Wszyscy zajadają się nimi i proszą o dolewki. Koledzy mówią że jak wrócą do domu to zaraz poproszą swoje żony o kolację. Polecą swoim kobietą AMBASADOR 92. Dzięki temu milej i szybciej przygotują danie. Niestety nie każda kobieta w Polsce lubi spędzać pół dnia w kuchni. Kupując produkty mają duży asortyment do wyboru. Zupki to nie wszystko a jakie pyszne mrożone owoce. A jaki wybór same przysmaki. Ja osobiście z moją rodziną uwielbiam z mrożonek zupy owocowe w okresie zimowym. O deserach nie wspomnę! Moje pociechy są szczęśliwe gdy przygotowują razem z mamą różne kompozycje. Zapraszają swoich kolegów i koleżanki i zajadają się. Na Kinder balach nie brakuje waszych pyszności. Wszystko znika w mik. Wiadomo dzieci najlepiej wiedzą co dobre. Dzięki temu są dobrze odżywione moją dużo witamin. Zaowocuje to w przyszłości i pokaże kto dobrze jest odżywiony. Warto brać przykład z ludzi którzy w swoim jadłospisie zjadają warzywa i owoce dobrej jakości. Smak i jakość to budulec dobrego zdrowia. Zachęcam do korzystania z waszych mrożonek wiem co mówię. Nawet są przystępne ceny wiadomo nikomu nie przelewa się. Produkty mrożone jedz drogi polaku codziennie a będziesz żył 100 i cieszył się dobrym zdrowiem. Dobrze wiecie że rośnie nowe pokolenie które jest coraz słabsze.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Smak Kawy




Trudno dociec jak było naprawdę, ale faktem jest, że kawa pochodzi z okolic obecnej Etiopii. Na początku była ona spożywana (jej owoce) sporadycznie w razie potrzeby, np. bitwy międzyplemiennej, aby wojownicy nie stracili sił. Krzewy prawdopodobnie zaczęto uprawiać w V lub VI w. p.n.e. Nie wiadomo też kto wymyślił palenie kawy, prawdopodobnie ktoś przypadkiem ją spalił i wtedy odkryto jej niezwykły aromat. Mogę zdradzić swoją słodką tajemnicę dlaczego zaczynam poranek od kawy. Dopadło mnie kilka miesięcy temu niskie ciśnienie więc lekarz zalecił mi picie kawy. Zapach budzi mnie do życia i nabieram więcej sił na cały dzień. Nie chwaląc się jestem teraz wielkim smakoszem. Potrafię rozpoznać dobry gatunek i smak. Na rynku jest mnóstwo firm, które produkują kawę. Moją ulubioną jest kawa z firmy AMBASADOR 92. Wybrałem się któreś niedzieli do mojej babci. Po obiedzie sparzyłem jej filiżankę kawy. Nawet ona przekonała się by spróbować tego napoju. Zawsze powtarzała wszystkim. że najlepsze są dla osób starszych herbatki ziołowe, ale zmieniła zdanie i poprosiła mnie żebym jej ją kupił. Mały żarcik- Jak to się mówi tylko krowa nie zmienia poglądów. Nawet w starszym wieku można polubić picie kawy. Babcia wspominając swoje młode lata pamięta tylko smak kawy zbożowej. Nie można jej porównywać do tej dzisiejszej. Po prostu niebo w gębie. Żartowała, że po wypiciu małej czarnej ma więcej energii. Teraz spacerek z przyjaciółką to będzie mały pikuś. Co to nie robi kawusia dla człowieka. Takie małe zazwyczaj czarne ziarna potrafią czynić cuda. Mi osobiście największą radość z picia kawy daje to, że mogę spędzić miłe chwile z moją ukochaną żonką i delektować się miłym zapachem i wybornym smakiem. Nawet teraz jestem bardziej radosnym człowiekiem. Nie odczuwam bólu głowy i zmęczenia. Dzięki takiej kawie można pozbyć się swoich dolegliwości. Jeszcze jedno mogę uczynić po prostu polecać innym kawę. Z pewnością nie będą narzekać. KAWA O KAŻDEJ PORZE !!! Bardzo Proszę.


Babcia



Pewnego poranka obudził mnie dzwonek mojej komórki. Byłem bardzo nie zadowolony ponieważ chciałem odespać się tego dnia za wszystkie czasy. Była to moja babcia która, poprosiła mnie abym jej pomógł zaprawiać OWOCE i PRZETWORY. Zapytałem czy to warto? w tych czasach zaprawiać cokolwiek. Jak nie ! przecież OWOCE i PRZETWORY własnej roboty są najzdrowsze. Ty wiesz wnusiu wczoraj dowiedziałam się od mojej znajomej, że firma AMBASADOR 92 ma najlepsze OWOCEi PRZETWORY. Sama osobiście wypróbowała te owoce. Ja także chce spróbować polskiego smaku. Asortyment mają tak duży że jest z czego wybierać. Udając się z babcią do sklepu doznałem szoku. Jakie to urodne owoce, a jaki wybór. Wyglądają jakby zerwał je prosto z drzewa. Lśnią i pachną świeżością. Nie mogłem oprzeć się. Miałem ochotę zaraz je skosztować. Kupiliśmy większą ilość. Obok stali klienci i obserwowali nas. Szeptali coś pod nosem po co im aż tyle. Znienacka otrzymali szybką odpowiedź. Bo to są najświeższe i najsmaczniejsze owoce. Przekonaliśmy ich, że warto jeść smaczne i zdrowe przetwory. Każdy zakupił większą ilość i dzięki temu dostali rabat. Muszę nadmienić że warto słuchać starszych bo w końcu ma się jedno życie. Jedząc dobre owoce zyskujemy dla organizmu dużo witamin. Organizm staje się odporniejszy na różne infekcje i dzięki temu zarabiasz i nie wydajesz na leki. Narobiliśmy taką dużą ilość przetworów że mogliśmy przez cały rok spożywać, a nawet częstować naszych znajomych. Dzięki temu inni przekonali się jakie to pyszne i zdrowe, przetwory z firmy AMBASADOR 92. Polecili innym. Wszyscy znajomi zaczęli przetwarzać w własnych domach owoce i dzięki temu wiedzą co jedzą. Zadowoleni, a zarazem szczęśliwi że od tej pory jedzą zdrową żywność.

Festyn rodzinny

Od samego rana padał deszcz, było szaro i ponuro. Zaplanowany na ten dzień festyn rodzinny w mojej miejscowości miał być wspaniałym wydarzeniem i miała być ładna pogoda, aby wszystko się udało, a tu od samego rana niespodzianka – deszcz. Niestety z pogodą nigdy nic nie wiadomo. Festyn miał odbyć się tego dnia i nie dało się go przełożyć ponieważ wszystko było już naszykowane. Każda rodzina miała coś przygotować, każdy miał do wykorzystania różne mieszanki cukiernicze,piekarnicze, nabiał. Jedni przygotowali pieczywo, inni ciasta, jeszcze inni wędliny, owoce i inne dodatki oraz potrzebne pokarmy i rzeczy. Początek imprezy miał być w samo południe. Na szczęście tuż po 11.00 deszcz przestał padać a zza chmur zaczęło wyglądać słońce, na razie niepewnie, ale nadzieja na lepszą pogodę już była. Wszyscy punktualnie przybyli i można było rozpocząć nasz festyn. Organizowany był w szkole przez nauczycieli, ale przyjść mogła każda rodzina, nawet ta, która nie miała dzieci w szkole. Po części oficjalnej zaczęła się zabawa i konkursy. Najpierw był konkurs polegający na tym, która rodzina pierwsza przebiegnie, a raczej przeskoczy w worku, w którym było po 2 osoby, do mety. Następną konkurencją były skoki na skakance najpierw dziecko do mety, a od mety rodzic. Potem było wybrane po kilka rodzin i na uboczu odpowiadali na zadawane im pytania typu: jaki kolor lubi twoja mama, tata?, a potem byli pytani rodzice i sprawdzane czy odpowiedzi się zgadzają, czy dzieci znają dobrze swoich rodziców i odwrotnie czy rodzice dzieci. Potem było przeciąganie liny rodzina kontra rodzina, oczywiście wygrywali silniejsi. Były także wrzuty do kosza rodzice z dzieckiem, nagrodę zdobywała ta rodzina, która miała więcej trafień do kosza. Na koniec było rozdanie nagród z firmy Ambasador 92, którym wszyscy serdecznie podziękowali. Mimo źle zapowiadającego się dnia wszytko się udało, pogoda dopisała, rodziny także, atmosfera była wspaniała i każdy chętnie powtórzy taką imprezę, która także integruje.  

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Przetwory

Moja babcia mieszkała na wsi, często do niej jeździliśmy, ponieważ bardzo ja kochaliśmy, a poza tym można było wypocząć na świeżym powietrzu, niedaleko był las, gdzie chodziliśmy na jagody, poziomki i grzyby, a także na spacery czy po orzechy, bądź szyszki. W lato kiedy nazbierałyśmy jagód i poziomek babcia robiła soki, które potem w zimę piłyśmy jak nas dopadało przeziębienie, albo nawet żeby mu zapobiec. Pamiętam ten smak soku poziomowego babci roboty pyszny, słodki. Przetwory z jagód dostawaliśmy jak mieliśmy problemy z brzuchami, bądź do obiadu był makaron z jagodami mniam. Na podwórku za mieszkaniem rosły jabłonki i gruszki, z których na jesieni zrywałyśmy owoce i robiła babcia przetwory. Przesmażała jabłka i wekowała w słoikach na zimę, aby były na szarlotkę, do naleśników, czy po prostu na kanapkę z chlebem. Chodziliśmy też z babcią i rodzicami do lasu na grzyby, które były potem marynowane w słoiki, bądź gotowane sosy lub pierogi z kapusta i grzybami. Ciągle pamiętam te wszystkie owoce i przetwory od babci. Jako dzieci bardzo lubiliśmy zbierać owoce, chociaż to ciężka praca, z wielką chęcią pomagaliśmy rodzicom. Wszystkie weki jakie babcia robiła z naszą pomocą dzieliła i dawała aby i u nas w domu były. Mama robiła razem z nią przejmując powoli przepisy i receptury. Potem mama całkiem już przejęła pałeczkę w robieniu przetworów z owoców.  Oprócz robienia zapasów na zimę i ciężkiej pracy z tym związanej były i wspaniałe dni lenistwa i zabawy. Niedawno będąc na zakupach natknęłam się na przetwory z firmy Ambasador 92, oczywiście kupiłam i jak w domu spróbowałam okazało się, że są przepyszne, w smaku podobne do tych które robiły maja babcia i mama. Od tej pory wiem, że jak nam się skończą zapasy domowej roboty zawsze możemy iść do sklepu i kupić bardzo podobne firmy Ambasador 92.

Sen

Pewnej nocy miałam sen, który zapamiętałam. Śniło mi się, że podróżowałam po świecie, zwiedzając, poznając kulturę kraju, miasta, okolicy, rozkoszując się jedzeniem danego miejsca w którym się znajdowałam w danym czasie. Najpierw byłam w Paryżu – mieście gdzie działają najbardziej znane domy mody, przybywają malarze i poeci. Zwiedziłam przede wszystkim Wieżę Eiffla, Katedrę Norte-Dame, Luwr i jeszcze kilka innych ciekawych miejsc. Próbowałam francuskiego jedzenia między innymi ślimaków, żabich udek, makaroników i pieczywa. Następnym miejscem jakie odwiedziłam były Włochy a dokładniej Rzym, Wenecja. W Rzymie byłam na grobie naszego kochanego papieża Jana Pawła II, a w Wenecji płynęłam gondolą, świetne uczucie, można poczuć romantyzm. Oczywiście spróbowałam włoskiego jedzenia czyli pizze różnego smaku wykonane z najlepszych mieszanek piekarniczych. Kolejnym punktem był Nowy Jork najludniejsze miasto Stanów Zjednoczonych.  Słynie on z drapaczy chmur i jest uważny za stolicę świata. Zwiedziłam Statuę Wolności, Central Park, Most Brookliński. Kiedy zwiedzałam ulice stolicy natknęłam się na firmę Ambasador 92, polska firmę, która importuje właśnie stamtąd mieszanki ciast i frytury.  Do jedzenia zaserwowałam sobie bajgle, sernik nowojorski, a także słynne fast - foody. Poczułam się tam całkiem inaczej niż w domu, taki tam ruch, przepych, ale nie chciałabym zostać tam na zawsze mimo, iż jest tam pięknie i nowocześnie, a jedzenie w moim stylu. Z Ameryki przeniosłam się do Anglii i stolicy Londynu, gdzie musiałam zobaczyć Big Ben, a także być na największym kole widokowym London Eye. Wrażenia niesamowite, choć w rzeczywistości mam lęk wysokości, we śnie nie bałam się w ogóle i spokojnie mogłam podziwiać piękne widoki. Niestety kuchnia angielska nie słynie z najlepszej opinii na świecie, ale oczywiście spróbowałam ich kurczaka z frytkami, które jest standardem, zaserwowałam sobie także ich śniadanie, które składa się z głównie ze smażonego bekonu, jajek, tostów, fasolki i pomidorków. Przebudziłam się nagle i zaczęłam się rozglądać gzie jestem, po tak długiej i intensywnej nocy, musiała minąć krótka chwilka zanim doszłam do siebie i stwierdziłam, że sen maiłam naprawdę niezły.

Koleżanka



Idąc do koleżanki wstąpiłem do super marketu po czekoladki. Rozglądałem się po półkach aby coś wybrać wyjątkowego. Wszystko wydawało się, że jest dobre ale po chwili namysłu wpadło mi w oko coś nadzwyczajnego. Regał z łakociami był taki duży że od razu przyciągną mój wzrok. Westchnąłem z wrażenia gdy ujrzałem mnóstwo Czekoladek i Polew z filmy AMBASADOR 92 Wybór był niełatwy ponieważ taki duży asortyment do ogarnięcia. Jest ! trafiłem w sedno to ulubione czekoladki mojej koleżanki z nadzieniem toffi i truskawki. Kupiłem od razu więcej gdyż chciałem poczęstować domowników. Zjedli z apetytem. Kupiłem , także polewy dla jej mamy, gdyż chciałem zrobić jej przyjemność. Różne smaki czekolad i polew z firmy AMBASADOR 92. przyciągają jak świeże i ciepłe bułeczki. Było na imprezie sporo osób. Zaczęliśmy rozmawiać o tej firmie. Myślałem, że z tego grona nikt nie zna tych wyrobów. Pomyliłem się. Opinie o wyrobach czekoladowych i polewach były tak ciekawe i zaskakujące, że zapomnieliśmy o imprezie. Po powrocie do domu podzieliłem się wrażeniami z moją mamą. Twierdziła, że od dawna zna wyroby z firmy Ambasador92. Często kupuje gorzkie czekolady, gdyż są bardzo zdrowe i zwierają dużo magnezu. Czekolady nadziewane zjada nasz łasuch tata. Twierdzi, że będąc malcem zjadał duże ilości czekoladek ale z firmy z Ambasador92 są o wiele lepsze. Muszę przytoczyć, że moje ciocie i znajomi też używają tych polew na ciasta. Są wyśmienite. Przy krojeniu nie kruszą się. Najfajniejsze jest to że są różne smaki. Każda gospodyni znajdzie coś dla siebie. Wpadłem na pomysł, że na Dzień Kobiet zamiast kwiatka zakupimy z kolegami pyszne czekoladki. Osłodzimy im życie bo jak wiadomo nastały ciężkie czasy i nie każdego stać na takie rarytasy. Pomysł był wcale nie zły. Inni też z korzystali z tej rady i zaskoczyli swoje panie czekoladkami Ambasador 92.

sobota, 18 kwietnia 2015

Wycieczka

Mój zwariowany szew dla swoich długoletnich pracowników zorganizował wycieczkę. W pierwszej chwili nie byłem zadowolony z tego pomysłu bo mój stan zdrowia nie lubi dużego obciążenia. Niestety po chwili namysłu stwierdziłem, że warto spróbować. Gdy dotarliśmy do celu doznałem ogromnego zaskoczenia. Ilość osób, którą zobaczyłem wprowadziła mnie w podziw. Pomyślałem będzie niezła zabawa. Zacząłem przemieszczać się pomiędzy stoiskami i cóż ujrzałem duży plakat  AMBASADOR 92. To nie wszystko! Ogromne stoisko, a na nim NABIAŁ. Zbielały mi oczy jaka kolejka, ale warto było stać. Kiedy ujrzałem te wspaniałości nie mogłem oprzeć się, by nie posmakować. Jakie pyszności ile gatunków np. kefiry, jogurty, sery, twarogi itd. Pierwszy raz w życiu smakowałem tak wyborny NABIAŁ. W każdym produkcie duże kawałki owoców z ekologicznych sadów. Zauważyłem że te stoisko cieszyło się dużym zainteresowaniem w śród uczestników tego zjazdu. Tego dnia panowała słoneczna i ciepła pogoda. Więc mi osobiście najbardziej smakowały kefiry, gdyż z chłodzone łatwo gasiły pragnienie, a dzieci zajadały się jogurtami. Moim zdaniem to bardzo dobrze, ponieważ najmłodsi powinni spożywać jak najwięcej wapnia, gdyż to wspaniale wpływa na ich kości. Nie myślałam, że ten wyjazd sprawi mi tak ogromną przyjemność. Powiem szczerze ja osobiście nie przepadałem za nabiałem unikałem w swoim jadłospisie tych produktów. Od dziś z pewnością będę zwracał uwagę na to co jem. Nie zabraknie na pewno nabiału z firmy AMBASADOR 92. Trochę to śmieszne, ale prawdziwe dopiero trzeba wyjechać na wyciekę, żeby troszkę zmądrzeć i zmienić swoje nawyki żywieniowe. Na pewno gdy mój szew zechce zorganizować w przyszłym roku taki wyjazd to bez chwili zastanowienia z korzystam z tego zaproszenia. Jeśli będzie taka możliwość również zabiorę mojego szwagra. On prowadzi własny sklep spożywczy na wsi i na pewno chciał by u siebie mieć taki asortyment. Dzięki takiemu towarowi z pewnością zwiększył by swój utarg.

piątek, 17 kwietnia 2015

Kochane urwisy

W mojej rodzinie jest siedmioro małych dzieci, są to dzieciaczki mojego starszego rodzeństwa. Bardzo fajne, kochane urwisy. Najstarsze ma osiem lat, najmłodsze niedawno przyszło na świat. Jak to maluchy mają niesamowite pomysły, czasem śmieszne, czasem niebezpieczne. Potrafią nieźle dokuczyć, ale i pocieszyć. Najważniejsze, że jak się spotkają wszystkie razem to potrafią się dogadać i ze sobą bawić. Uwielbiają także grać w gry na komputerze. Chłopcy przeważnie grają w jakieś wyścigi samochodowe, latanie samolotami lub w ślimaka Boba.  Natomiast dziewczynki grają w malowanki, strojenie lalek i gotowanie. Czasem to ja ich pilnuję, aby gra przebiegała spokojnie, pilnuję kolejki kto następny gra,  obserwuję jak grają. Wciągnęłam się ostatnio z siostrzenicami w gotowanie na ekranie i muszę przyznać, że jest to dość ciekawa gra. Polega ona na tym, że pokazują się na ekranie rzeczy i trzeba wszystko robić w pokazywanej kolejności. Tym razem postanowiły, że zrobią lody. Najpierw musiały wybrać pucharek, następnie połączyć wszystkie składniki, aby powstały lody, a na koniec pięknie je udekorować. Kiedy minął wyznaczony na gry czas dzieciaki ubrały się i poszły na podwórko. Była ładna pogoda, więc mogły pobiegać, pograć w piłkę, poskakać na trampolinie. Namówiły rodziców aby pograli z nimi w zbijaka, dzieciaki były w środku i uciekały przed piłką, kto nią dostał musiał opuścić pole. Zabawy i śmiechu było co niemiara. Kiedy wszyscy się zmęczyli przyszła pora aby się napić i coś przekąsić. Każdy dostał szklankę soku Kubuś i ciasteczko firmy Ambasador 92. Zadowoleni z poczęstunku, ale wciąż niezmęczeni do końca, zaczęli namawiać aby jechać z nimi rowerami na przejażdżkę. Te dzieciaczki, które już umiały jeździć same pojechały na swoich rowerkach, młodsze zostały wsadzone do specjalnych koszyków i także pojechały. W domu i na podwórku zrobiło się chociaż na te chwile kiedy były a przejażdżce troszkę ciszej i spokojniej, bo wiadomo jak to dzieci hałasują i dokuczają, ale wszyscy bardzo je kochamy, bo to takie nasze skarby.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Własny biznes


Prowadzę swój własny biznes od siedmiu lat. Pamiętam jak zaczynałem to byłem jeszcze zielony w branży lodowej. Miałem mały lokal na rogu przy głównej ulicy mojego małego miasta. Początki prowadzenia własnego lokalu nie były łatwe . Zmagałem się z problemami, o których nie myślałem że będę musiał stawić im czoła. Gdy by nie Urząd pracy do którego się zgłosiłem pewnie bym zbankrutował ale jako bezrobotny otrzymałem dotacje na założenie własnej działalności gospodarczej. Nie ukrywam ze pieniądze otrzymane z unijnej kasy bardzo mi pomogły w wystartowaniu na rynek gastronomiczny. Kupiłem stoliki i krzesła na sale jadalną i wyposażyłem część usługową w specjalne maszyny do produkcji i przechowywania lodów. Współpracowałem z różnymi dostawcami produktów do produkcji lodów ale z nimi to było rożnie. Od jakiegoś czasu moim partnerem jest Ambasador92. Dostarczaj mi Produkty do lodów z najwyższej półki a co za tym idzie super jakościowy asortyment bez których lody miały by kiepski smak i wygląd. W mojej ofercie sprzedaży mam teraz lody włoskie, lody z maszyny kręcone, lody kuwetowe, lody amerykańskie, i wiele różnych. Lokal obsługują moi pracownicy serwują dobra kawę i pyszne ciasto. Na życzenie klientów przygrywa kameralna orkiestra. Życie trwa w mojej lodziarni całym rokiem i w każdy dzień i o każdej porze. Do południa nalot na pyszności robią dzieci a popołudniu i wieczorami przesiadują nastolatkowie, studenci, zakochane parki i starsi ludzie. Po tylu latach nabywam doświadczenie ciągle się uczę czegoś nowego. Nie mogę spocząć na laurach i spijać śmietankę. Wszędzie technika i metody produkcji zmieniają się z dnia na dzień, nawet, w branży lodowej trzeba nadążyć za konkurencja. A przede wszystkim sprostać oczekiwaniom zadowolonych konsumentów.

środa, 15 kwietnia 2015

Impreza Urodzinowa


Za kilka dni zbliżają się urodziny mojej najlepszej przyjaciółki więc postanowiłem zrobić jej niespodziankę i upiec tort urodzinowy. Rozmawiając z moją mamą poleciła mi KREMY INADZIENIA z firmy AMBASADOR 92. Ponieważ nigdy nie zawiodła się na produktach z tej firmy Wchodząc do sklepu łatwo trafić na produkty gdyż są oznakowane ciekawymi  ilustracjami. Łatwo wykonać krem gdyż na każdym produkcje jest czytelny opis wykonania. KREMY i NADZIENIA tej firmy są pyszne.  Mają różne smaki, dzięki temu możemy wybrać coś dla siebie i dla innych. Moim ulubionym kremem jest smak czekolady.  Dodając do tego różne bakalie tworzymy pyszny  krem.  Możemy nim przekładać torty andruty nadziewać rurki  itp. Moja rodzina co najmniej raz w tygodniu zajada się tymi pysznościami. Znakomicie smakuje. KREMY i NADZIENIA nie wymagają wiele czasu, aby je wykonać, dlatego często pojawiają się na naszym stole. Robimy z tego ozdobne dekoracje, które zachęcają wszystkich do jedzenia są pożywne , smaczne i delikatne.  Bardzo je lubimy. Mamy grono znajomych, którzy dzwonią do mnie wcześniej i proszą, abym dla nich zrobił te pyszności z waszych produktów. Na każde imprezy wykonujemy różne ciasta, dzięki temu rozpowszechniamy przepisy z waszymi produktami. Mając ciężkie chwile w życiu wolę coś wykonać z waszych Kremów i Nadzienia dzięki temu nie nudzę się i mogę śmiało zajadać się tymi pysznościami. Tort wykonany z waszych produktów wyszedł znakomicie. Goście byli zachwyceni. Przekonali się w końcu że ciasta domowego wykonania z waszymi produktami są wyśmienite. Przyjaciółka po imprezie oznajmiła wielki zachwyt że słodki prezent został zjedzony w mgnieniu oka nawet nie został okruszek. Torcik urodzinowy udał się pokazowo. Nie wyobrażam sobie świętowania urodzin bez tego słodkiego, pysznego smakołyku. Zawsze wymyślam coś nowego aby przyciągnąć nutki nowych smaków by cieszyły moje podniebienie które jest bardzo wybredne. Lubię KREMY i NADZIENIA dobrej jakości i dzięki temu mogę przygotowywać mnóstwo ciast i robić to z przyjemnością. Moja rodzinka często wpada na kawkę i na smakowity kawałek ciacha. Mam nadzieje że nadal będę wymyślać rozmaite desery i ciasta, i zaskakiwać nimi przyjaciół. Warto spróbować swoich umiejętności i mieć z tego satysfakcję Życzę smacznego i zapraszam do pracy.

Spacer

Wielu ludzi kocha przyrodę, a szczególnie na wiosnę, kiedy budzi się wszystko do życia. Drzewa i krzewy puszczają pąki, trawa robi się zielona, zaczynają kwitnąć pierwsze wiosenne kwiatki m. in. zawilce, prymulki, żonkile. Kiedy jest ciepły dzień można wybrać się na spacer do lasu. Mnóstwo uroku takiemu wiosennemu spacerowi dodają śpiewy ptaków. Pojawiające się stosunkowo wcześnie skowronki, których piękny śpiew budzi całą przyrodę do życia niezwykle umilają wiosenne leśne wędrówki. Idąc drogą zobaczyłam drzewo z baziami i postanowiłam trochę ich nazbierać. Gdy doszłam stwierdziłam że bazie są wysoko i na pewno ich nie dosięgnę. Nie wiedziałam  co mam  robić, nagle zobaczyłam mojego sąsiada , który też wybrał się po bazie. Spytałam się go czy mógłby mi zerwać kilka gałązek a on się zgodził. Poszłam dalej, a kiedy już się zbliżyłam do lasu od razu zobaczyłam drepczącego jeża, postanowiłam go poobserwować i zobaczyć dokąd się uda, ale niedługo schował się między krzaki i znikł z mojego pola widzenia. Miałam przy sobie bakalie i ziarna, a także orzechy. Wzięłam je z myślą, że spotkam po drodze jakieś zwierzątko to je poczęstuje i tak się stało, spotkałam najpierw jeża który szybko uciekł, a potem wiewiórkę która biegała z drzewa na drzewo. Postanowiłam dać jej orzecha, położyłam je na drzewie w widocznym miejscu i się oddaliłam, aby bez strachu wiewiórka mogła się nim poczęstować. Kiedy byłam już w bezpiecznym dla niej miejscu, powoli i uważnie się zbliżyła i zabrała orzecha po czym szybko uciekła, tak, że nie mogłam za nią nadążyć, aby zobaczyć co zrobi ze swoim łupem. Pospacerowałam jeszcze trochę po lesie i postanowiłam wracać do domu, ale inna drogą. a na tej wybranej przeze mnie powrotnej trasie jest kilka sklepów. Postanowiłam zajść do jednego z nich po jakąś gazetę, czasopismo. Kiedy tylko zaczęłam je oglądać w jednej z nich rzucił mi się artykuł o firmie Ambasador 92. Kupiłam trzy różne gazetki i jedną krzyżówkę. Z moim zakupem i baziami poszłam już prosto domu, ale postanowiłam, że tego roku będę się często, jak mi tylko czas pozwoli, wybierać się na spacery do lasu. To świeże, czyste leśne powietrze dodało mi energii i sił, prawdopodobnie spacer po lesie wzmacnia odporność!

wtorek, 14 kwietnia 2015

Wiosna


Wiosna to pora roku gdy człowiek musie obudzić się z zimowego letargu. Przybyło nam lat, a dzieci zrobiły się jak by starsze, a tak naprawdę to przybyło troszkę kilogramów to tu to tam. Życie to nic innego tylko "Life is brutal" pokręciłem się po domu i znalazłem sobie ziajecie. Musiałem się zabrać za generalny porządek w kuchni. Nie mówię tu o myciu naczyń czy okien. Moja kuchnia ma spore wymiary i mieści się w niej stół, sześć krzeseł, lodówka,  zlew, piecyk gazowy z piekarnikiem a w koło ścian stają i wiszą meble kuchenne. A w nich schowane są rzeczy które potrzebujemy na co dzień. Swoją prace zacząłem od wyciągania i sortowanie produktów z szafek. W trzech szafkach były produkty które mama używa do pieczenia ciast. Posortowałem to według dodatki cukiernicze, dodatki piekarnicze. Wszystko to był z jednej gamy Ambasador 92. Na kolejnych półkach miały swoje miejsce czekolady, polewy. Jejku jak dużo tego było ale to wcale mi nie przeszkadzało bo wiedziałem ze dobra kucharka zrobi z tego pyszności. A ja będę mógł się tym zajadać i być dumny ze swojej pracy W następnych szafach tez czekało na mię sporo roboty poukładałem sztuczce, szklanki. A tu niespodziewanie dzwoni koleś czy wyskoczymy na piwko, niestety musiałem mu odmówić bo nie zostawię kuchni w stanie jak by przeszła burza. Robiło się już ciemno za oknem a jeszcze czekało na mię tyle pracy. Sprężyłem się raz dwa, dalej były już talerze płaskie i głębokie. Prawie bym zapomniał o salaterkach i małych płaskich talerzykach. Ogarnąłem to do końca i posprzątałem kuchnie na błysk. Na następny dzień została tylko lodówka do umycia i kuchenka gazowa. Ale tym to już zajęła się moja młodsza siostra ja miałem już fajrant to znaczy wolne.  

Pomocna dłoń

Pewnego dnia wracając ze sklepu, zauważyłam dziewczynę, która potykając się, upuściła wszystko, co taszczyła ze sobą – zakupy, parasol, gazety w której na pierwszej stronie był wywiad z prezesem firmy Ambasador 92. Podeszłam do niej i pomogłam pozbierać rozrzucone rzeczy, a ponieważ, jak się okazało, szłyśmy w tym samym kierunku, pomogłam dziewczynie nieść część bagażu. Po drodze dowiedziałam się o niej nieco - miała na imię Luiza, kochała gry telewizyjne, historię, a także uwielbiała gotować i piec. Dotarłyśmy do domu Luizy, która zaprosiła mnie do środka na kawę i ciasto. Spędziłyśmy popołudnie razem, oglądając telewizję, zaśmiewając z tego i owego i gawędząc. Poczęstowała mnie kawą i pysznymi ciastkami własnej roboty. Miały one przepyszne kremy i nadzienia. Powiedziała mi, że już od dłuższego czasu swój wolny czas spędza w kuchni na przygotowywaniu różnych nowości kulinarnych. Poprosiłam o przepisy na te cudeńka, które same rozpływały się w ustach. Oczywiście bez żadnych sprzeciwień dostałam je, a nawet więcej Luiza zaproponowała, że może mi pomóc jak będę je robiła. Umówiłyśmy się za kilka dni na spotkanie u mnie i robienie ciasteczek. Super nam się rozmawiało, zaczęłyśmy się poznawać, jak przyjaciółki. Kto by pomyślał, że przypadkowe spotkanie i pomocna dłoń może kogoś do siebie zbliżyć i z przypadkowo poznaną osobą można mieć tak wiele wspólnych tematów i zainteresowań. Już pierwszego dnia wiedziałyśmy, że na pewno spotkamy się nie jednokrotnie, a może nawet zostaniemy przyjaciółkami. Czas tak szybko płynął, że nim się zorientowałyśmy, zrobiła się późna pora i czas był na zbieranie się do domu. Kiedy się żegnałyśmy umówiłyśmy się na kolejne spotkanie. W końcu postanowiłam wrócić do siebie. Przez całą drogę do domu rozmyślałam o tym co mnie spotkało, o Luizie i tym całym dniu i wydarzeniu. Po kolacji i wieczornej toalecie postanowiłam jeszcze poczytać książkę, która w końcu tak mnie wciągnęła, że poszłam spać już po północy. 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

My Polacy


Za nami już święta Wielkanocne. Na stole królowały dania postne i nie tylko. Wspominam jeszcze smak tych pysznych potraw i ciast, ale na wygląd też były smakowite i piękne miały dekoracje. My Polacy jesteśmy dość narodem narzekającym na wszystko. Narzekam a to na zdrowie a to na pogodę a najbardziej to na brak pieniędzy. I tu muszę się z tym nie zgodzić przed świętami wybrałem się do mojego pobliskiego miasta na zakupy. Od razu było widać większy ruch na ulicach a o miejscu na parkingu to można było zapomnieć. Podjechałem do mojego ulubionego supermarketu i niespodzianka spotkałem kolegę który też się wybrał z żoną na małe niby zakupy. Na początku była walka o koszyk lub o wózek HAHA tyle było ludzi. Po wejściu do sklepu ludzie do koszy ładowali co się tylko dało tak mi się wtedy wydawało ale każdy miał przemyślana listę zakupów. Oprócz słodyczy i zabawek mieli też produkty podstawowe takie jak chleb, mąka, jajka, cukier sól. Przed kasą była niezła kolejka jak za starych czasów. Rzuciło mi się w oczy ze kupujący tego marketu wybierali różnych producentów z tych dolnych półek a też i z górnych półek. Większość produkty był miej znane firm "no name'' Tylko w oczy wpadła mi firma Ambasador 92 . Czekam i czekam aż ogonek się skróci i do kasy podejdę ja i tu wielka wtedy była ulga wreszcie przyszła kolej na mię i moje przedświąteczne zakupy. Uwinąłem się bardzo szybko zapłaciłem i z uśmiechnięta buzią wychodzę ze sklepu. Na parkingu rozglądałem się za moim kolesiem który tez był na zakupach w tym makiecie z żoną. O jest ziomek ładuje do auta swoje sprawunki a mówił że  będą to delikatne zakupy, guzik prawda nawalone miał cały kosz aż się uginał. Tak my Polacy co święta tak mówimy - że będą skromne, ciche, ciepłe, radosne i bezalkoholowe a wcale tak nie jest. Każdy chce spędzić świętą godnie, bogato i stoły aż się uginają. Wydamy każdy grosz (zastaw się a postaw się) odwieczny problem prawdziwego Polaka i Polki.

Chlebek

Podczas jednego z wielu spotkań przy stole, postanowiliśmy, że musimy zacząć sami spróbować piec chleb. Nikt jeszcze nie podejmował takiej próby, dlatego tym większe było to wyzwanie. Postanowiłyśmy się przygotować zaglądając na stronę Ambasador 92, gdzie firma ma w swojej ofercie różne wyroby piekarnicze. Poszukałyśmy różnych przepisów, popytałyśmy znajomych i postanowiłyśmy, że zaczniemy od mało skomplikowanego, aby mieć większą pewność, że się uda. Zdecydowałyśmy się na ciemny chlebek ze słonecznikiem. Przy najbliższej okazji, będąc na zakupach zrobiłyśmy odpowiednie produkty, które były nam potrzebne, między innymi otręby, ziarenka słonecznika, drożdże. Kiedy wróciłyśmy do domu, nie mogłyśmy się doczekać kiedy wreszcie się zabierzemy za przygotowanie i pieczenie, dlatego czym prędzej wzięłyśmy się do pracy. Był to chlebek bez zaczynu, więc nie musiałyśmy się wcześniej przygotowywać i czekać kilka dni, aż zaczyn się zrobi. Wymieszałyśmy podane składniki, odczekałyśmy, aż wyrośnie i wstawiłyśmy do piekarnika. Nie mogłyśmy się doczekać kiedy go wreszcie spróbujemy. Czekając aż się upiecze i przestygnie, postanowiłyśmy się zająć wyrobami z papieru. Bardzo lubimy robić różne koszyki, kwiaty ze starych gazet. Czasem jest to pracochłonne, ale potem jak można postawić na stole, bądź półce taki koszyk z kwiatami z papieru i nie myśleć aby co kilka dni zmieniać wodę , bądź podlewać żywe kwiaty to jakaś satysfakcja jest i zadowolenie z własnej pracy, choć nie ukrywam że najlepsze są właśnie żywe kwiaty. Najlepiej sprawdzają się takie wyroby z papieru w okresie zimowym, kiedy ze świeżymi kwiatami jest problem, a wieczory są długie i można je poświęcić właśnie na takie prace ręczne. Tak zajętym czasem doczekałyśmy się na nasz upragniony chlebek. Muszę przyznać szczerze, że niestety nie do końca nam wyszedł, ale smakował mimo to. Wiedziałyśmy jaki popełniłyśmy błąd podczas pieczenia i postanowiłyśmy, że następnym razem już nie popełnimy tej samej gafy. Niepotrzebnie podlałyśmy tłuszczu na blachę przed pieczeniem, co niestety zakończyło się tym, że nasz chlebek na spodzie zrobił się zakalcem, ale na szczęście góra była dobra. Mimo, iż do końca nam się nie udał to i tak szybko znikł, każdemu smakował i każdy chciał aby jeszcze upiec, dlatego postanowiłyśmy zrobić następny, tym razem nie popełniając takich samych błędów jak poprzednio. Zabrałyśmy się do pracy wykorzystując mieszanki piekarnicze potrzebne do upieczenia chlebka i za niedługi czas wyrastał już następny. Robiło się już późno, dlatego upieczony czekał do spróbowania już na następny dzień. Jakimś dziwnym trafem większość domowników wstała z łóżka wcześniej niż zwykle, nikt nie chciał się przyznać, ale wszyscy dobrze wiedzieli z jakiego to powodu. Każdy chciał spróbować naszego wypieku i zobaczyć czy i tym razem nie wyszedł zakalec na spodzie. Na szczęście drugim razem się udał i znikł w mgnieniu oka na śniadanie. Od tamtej pory chlebek słonecznikowy pieczony jest często, ponieważ wszystkim smakuje, a my już wiemy jak piec aby nie było porażki. Pieczemy także wtedy kiedy wiemy, że będą u nas goście, aby ich poczęstować i wszystkim smakuje, kilka osób brało już przepis aby móc samemu w domu upiec i częstować swoją rodzinę i znajomych.

piątek, 10 kwietnia 2015

Torcik

Dzień zaczął się bardzo zwyczajnie, jak każdy jeden od kilku lat. Na początek dnia śniadanie, potem odpoczynek, przygotowanie jakiegoś wymyślnego obiadu, w między czasie komputer, potem obiad, czasem czytanie książki, czasem znowu komputer, oby do kolacji. Dni nudne, monotonne, czasem ktoś przyjdzie, porozmawia. Siedząc na forum nagle wpadł w moje oczy napis Ambasador 92
Z ciekawości weszłam na stronę i zaczęłam przeglądać okazało się, że jest to strona zajmująca się sprowadzaniem i dostarczaniem produktów do piekarni, cukierni i gastronomi. Bardzo fajnie się złożyło, ponieważ mnie od zawsze interesowały takie rzeczy jak gotowanie, pieczenie. Lubię przebywać w kuchni sprawdzać i doskonalić swoje umiejętności, co prawda podstawowe, ale to zawsze coś, najważniejsze, że robię to z miłością, satysfakcją.  Od tego dnia zmieniło się bardzo wiele. Przeglądając produkty jakie oferują zaczęły w mojej głowie układać się pomysły na nowe przeboje kulinarne i eksperymenty w kuchni. Jedną z pierwszych rzeczy jakie zaczęłam robić były ciasta i torty, ponieważ bardzo spodobały mi się dekoracje, które oferuje firma. super się złożyło, że niebawem były urodziny mojej siostrzenicy i mogłam się wykazać już w upieczeniu dla niej tortu. Włożyłam w upieczenie go wiele serca, ale było warto. Nie ma nic lepszego na urodziny niż wspaniały tort czekoladowy! Najlepiej, żeby miał kila warstw i był przekładany pysznym kremem śmietankowym.I tak też właśnie zrobiłam. Do kremu dodałam różne barwniki, aby było kolorowo i aby dzieciaki były bardziej zadowolone. Najważniejsza jednak i najbardziej pracochłonna oraz wymagająca poświęcenia i cierpliwości okazała się dekoracja mojego wypieku. Wierzch tortu pokryłam polewą czekoladową, boki posypałam kolorową posypką, a góra została udekorowana różyczkami, które robiłam sama z masy cukrowej, a także był piękny napis składający się z imienia i wieku. Dzieciaki były zachwycone tortem czekoladowym, wiadomo dzieci kochają takie ciasta. Od tamtej pory zaczęłam częściej i więcej robić takich wypieków na różne okazje, po prostu mnie to fascynuje i mogę się spełniać. Oczywiście często zaglądam na stronę Ambasador i poszukuję tam natchnienia, ponieważ produkty, które się tam znajdują napawają mnie weną pieczenia i gotowania. moje dni zmieniły się, dlatego że więcej czasu poświęcam kuchni. Na szczęście mam komu gotować, ponieważ mam dużą rodzinę, która lubi nowości kuchenne, czasem sami podrzucą jakiś pomysł na obiad bądź ciasto, bądź jakieś danie. Najfajniejsze jest jednak to, że bardzo lubimy spędzać ze sobą wolny czas i każdy posiłek jemy we wspólnym gronie przy jednym stole, jak tylko jest taka możliwość, bo wiadomo jest praca, są obowiązki. Takie chwile są bezcenne. Możemy wtedy porozmawiać o wszystkim, zbliżyć się do siebie, pośmiać się, co jest nieodzownym elementem każdego spotkania
.