Wczoraj moja
siostrzenica miała urodziny. Zjechała się cała rodzina, co bardzo ucieszyło małą
jubilatkę. Od dziadków dostała rybki w szklanej kuli, są to welonki, o których
marzyła już od jakiegoś czasu. Jaka radość pojawia się na jej twarzy, kiedy
zobaczyła jak dziadek wchodzi do mieszkania z małym akwarium. Tak niewiele
potrzeba do szczęścia dzieciakom, szkoda, że ludzie z czasem przestają się cieszyć
z małych rzeczy. Przekonałam się na sobie samej, że zaczynamy dostrzegać i
cieszyć się z błahych rzeczy jak nas spotka jakaś choroba zagrażająca życiu,
wtedy zaczynamy doceniać wszystko, nawet te malutkie i mało znaczące rzeczy. Dzieciaki
cały czas naszego spotkania spędziły na górze w pokojach dzieciaków, bawiąc się
w różne gry i zabawy, bez telewizji, laptopa, czy telefonu. Coraz rzadziej
spotykany obrazek, jak dzieciaki się bawią bez mediów. Pogoda także była piękna
i słoneczna, dlatego wyszły także na podwórko się pobawić, a przy okazji złapać
świeżego powietrza. Kiedy zgłodniały przyszły na zapiekankę z mrożonych warzyw,
którą wszystkie bardzo lubią. Warzywa mrożone były z marki Ambasador 92. Zjadły
także tort, na który się nie mogły doczekać i co chwilę któreś zbiegało z góry
z pytaniem, kiedy będzie wreszcie tort. Oczywiście dmuchanie świeczek trwało dość
długo, ponieważ te najmłodsze pociechy musiały każde z osobna dmuchać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz