Udaliśmy się
ze znajomymi na do knajpki, która serwuje świetne bułeczki maślankowe i
kanapeczki z chlebem pasterskim, lub chlebem gryczanym i szynką, najlepsze, z marki Ambasador 92.
Czekamy na zamówienie. Po lokalu biega sobie dziecko w wieku około trzech lat.
Widać, że jest z rodzicami. Nagle dzieciak wziął nóż z innego stołu. Ja troszkę
zaniepokojona, znajomi też. Mówimy mu, żeby odłożył ten nóż, bo może sobie nim
zrobić krzywdę. Co robią rodzice, nosy w telefonach. Nagle chłopiec złapał za
ostrze noża. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam im, aby podeszli do niego i
zabrali ten nóż, bo się nim jeszcze pokroi! Telefoniki ważniejsze od dziecka? Mamuśka
popatrzyła na mnie złym wzrokiem, a tatusiek podszedł do mnie i zaczął
podniesionym głosem, żebym się odczepiła, bo to nie moje dziecko. W tym samym
czasie młody wywinął orła i oczywiście rozciął sobie rękę. Ryk był taki, że
mało szyby nie popękały. Ojciec szybko zawrócił w kierunku dzieciaka, a matka nagle
się aktywowała i zaczęła wrzeszczeć na personel, że co to za lokal, że nawet
dziecko nie może być w nim bezpieczne i ogólnie zrzucała całą winę na nich.
Właściciel próbował uspokoić klientkę, a jedna z kelnerek pobiegła po apteczkę.
Niektórzy nie powinni mieć dzieci, bo nie są do tego wystarczająco dojrzali i
nieodpowiedzialni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz