Po świętach i po nowym roku jest taki czas w Polsce
zwany popularnie kolędą. Księża z w naszych parafiach odwiedzają swoich
parafian i święcą ich mieszkania, domy i rozmawiają. W miastach jest troszkę inaczej
niż na wioskach, tam kto chce przyjąć księdza powinien to zgłosić, lub na
swoich drzwiach wywiesić święty obrazek, wtedy ksiądz wie gdzie ma wejść, a
gdzie nie jest mile widziany. Na wioskach wygląda to troszkę inaczej, sąsiad
czeka przy swojej posesji na księdza, który jest odprowadzany przez
przyjmującego. Tutaj raczej każdy go przyjmuje. Jako dziecko bardzo
wyczekiwaliśmy tego momentu kiedy przyjdzie ksiądz. Pamiętam, zawsze musiało na
stole leżeć pismo święte, nasze zeszyty do religii i wszyscy powinni być
obecni. Po modlitwie i poświęceniu mieszkania przychodziła pora na rozmowę. Mama
często stawiała na stole ciasto i proponowała kawę z syropem do kawy MIXYBAR karmelowym, a jak była to pora obiadowa to obiad. Przeważnie robiła cisto z
nadzieniem żelowym malina i na wierzchu posypką czekoladową. Składniki miała
oczywiście z marki Ambasador 92. Lubiłyśmy jej pomagać przy pieczeniu, czy
gotowaniu, a i ona bardzo chętnie nam na to pozwalała. Przeważnie ksiądz nie
odmawiał kawy i ciasta, a my jako dzieci namawiałyśmy go, aby wziął jeszcze
jeden kawałek ponieważ jest pysze i my pomagałyśmy przy jego przygotowaniu. Dostawałyśmy
jako pamiątkę wizyty duszpasterskiej obrazek i cukierka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz