W 2010 roku straciłem najlepszą przyjaciółkę.
Po stracie pracy została bez dochodu. Głodowała. Później wpadła w depresje.
Podsunąłem jej pomysł na wyjazd za granicę. Nie miała pieniędzy na bilet.
Strach ogromny, bo nie znała języka. Miesiące mijały i w końcu zapadła decyzja.
Wyjeżdżam! wykrzyknęła. Wola twoja panie.-odpowiedziałem. Dwa tygodnie po
wyjeździe otrzymałem SMS-a. Jestem w Francji. Dostałam pracę. Ciężko mi, bo
pracuję na plantacji warzyw. 12 godzin dziennie, czy pada deszcz, czy świeci
słońce. Brakuje sił. Po kilku miesiącach harówki zarobiła przyzwoitą kasę.
Miała za co żyć i odkładała co nieco. Przyszedł dzień szczęścia. Szefuńcio
powiedział magiczne słowo. Idzie pani na urlop wypoczynkowy. Krzyknęła. Jadę,
jadę do Polski. Po powrocie najpierw odwiedziła mnie. Ile wrażeń i opowieści.
Zainteresowała mnie rozmowa na temat gościnności w Francji. Idąc na odwiedziny
każdy Francuz pyta z czego jest zrobiona potrawa lub upieczone ciasto.
Oglądają, dotykają, smakują, a później określają jakość i polecają drogą
pantoflową innym. Korzystając z okazji wprowadziłem ją w temat i zapytałem, czy
zna Firmę Ambasador 92. okazało się, że nie zna.
Ja wykazałem się dużą umiejętnością. Postanowiłem upiec na jej cześć Paszteciki Z Farszem oraz Rogaliki Z Nadzieniem Czekoladowym. Zaskoczenie przeogromne. Ile przy tym
odpowiedzi. Ciągle powtarzała jakie pyszne. Jaki soczysty i smakowity Farsz. Poprosiła zaraz o przepis, bo w końcu będzie
mogła pochwalić się pysznościami z Marki Ambasador 92.
Po powrocie do Francji narobiła sobie jedzonka z produktów tej firmy. W wolny
dzień zaprosiła pracodawców na poczęstunek. Mimo, że Francuzi jedzą inne
jedzonko na przykład żaby to zachwycali i
używali słowa: Luk siko. Marka Ambasador 92 nie
tylko króluje w Polsce, ale teraz też w Francji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz