czwartek, 17 marca 2016

Odwiedziny z Francji

W 2010 roku straciłem najlepszą przyjaciółkę. Po stracie pracy została bez dochodu. Głodowała. Później wpadła w depresje. Podsunąłem jej pomysł na wyjazd za granicę. Nie miała pieniędzy na bilet. Strach ogromny, bo nie znała języka. Miesiące mijały i w końcu zapadła decyzja. Wyjeżdżam! wykrzyknęła. Wola twoja panie.-odpowiedziałem. Dwa tygodnie po wyjeździe otrzymałem SMS-a. Jestem w Francji. Dostałam pracę. Ciężko mi, bo pracuję na plantacji warzyw. 12 godzin dziennie, czy pada deszcz, czy świeci słońce. Brakuje sił. Po kilku miesiącach harówki zarobiła przyzwoitą kasę. Miała za co żyć i odkładała co nieco. Przyszedł dzień szczęścia. Szefuńcio powiedział magiczne słowo. Idzie pani na urlop wypoczynkowy. Krzyknęła. Jadę, jadę do Polski. Po powrocie najpierw odwiedziła mnie. Ile wrażeń i opowieści. Zainteresowała mnie rozmowa na temat gościnności w Francji. Idąc na odwiedziny każdy Francuz pyta z czego jest zrobiona potrawa lub upieczone ciasto. Oglądają, dotykają, smakują, a później określają jakość i polecają drogą pantoflową innym. Korzystając z okazji wprowadziłem ją w temat i zapytałem, czy zna Firmę Ambasador 92. okazało się, że nie zna. Ja wykazałem się dużą umiejętnością. Postanowiłem upiec na jej cześć Paszteciki Z Farszem oraz Rogaliki Z Nadzieniem Czekoladowym. Zaskoczenie przeogromne. Ile przy tym odpowiedzi. Ciągle powtarzała jakie pyszne. Jaki soczysty i smakowity Farsz. Poprosiła zaraz o przepis, bo w końcu będzie mogła pochwalić się pysznościami z Marki Ambasador 92. Po powrocie do Francji narobiła sobie jedzonka z produktów tej firmy. W wolny dzień zaprosiła pracodawców na poczęstunek. Mimo, że Francuzi jedzą inne jedzonko na przykład żaby to zachwycali i używali słowa: Luk siko. Marka Ambasador 92 nie tylko króluje w Polsce, ale teraz też w Francji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz