Tego roku w walentynki zostałam
zaskoczona na maksa, po pierwsze dlatego, że moja druga połówka w
ogóle pamiętała o tym dniu, a po drugie z niespodzianki jaka na
mnie czekała. Nie było mnie w domu przez kilka godzin, a kiedy
wróciłam w domu czekała na mnie kolacja przy świecach. Dla mnie
szok i wielkie naprawdę wielkie zaskoczenie, oczywiście miłe.
Szybko się przebrałam, bo stwierdziłam, że do takiej kolacji
trzeba wyglądać bardziej elegancko i zasiedliśmy do stołu. Była
pyszna zupa gulaszowa moja ulubiona mniam do niej chleb mrożony
który zakupiony został w firmie Ambasador 92. Po zjedzeniu zupy
porozmawialiśmy sobie troszkę, powiedzieliśmy sobie wiele miłych
słów i wyznań. Potem przyszła kolej ma makaron z sosem śmietanowo
– serowym z kurczakiem i do tego najlepsze mrożone warzywa, a na
koniec deser lody zrobione z produktów do lodów tylko marki Ambasador 92. Po deserze zostałam zaproszona na spacer, pogoda
dopisywała, mimo zimowej pory na dworze było ciepło jak na wiosnę,
dlatego tym bardziej można było iść nawet na długi spacer. Muszę
przyznać że na tym spacerze rozmawiało nam się bardzo miło i nie
chciało nam się w ogóle wracać, no ale niestety trzeba było.
Kiedy już dochodziliśmy do domu spotkaliśmy znajomych, którzy
także wracali z walentynkowego spaceru. Postaliśmy chwilę razem i
jak się okazało oni mięli wieczór podobny do naszego, a można
powiedzieć, że nawet taki sam, ach te walentynki, ale dobrze że
jest taki dzień, chociaż moja druga połówka przez cały rok
okazuje mi swoją miłość, a nie tylko w tym dniu jakim są
walentynki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz